Każdy ko­lej­ny dzień Związa­ny z wiarą Każda noc Jed­nym wiel­kim czuwaniem Przechodząc z kąta w kąt Poz­na­jemy przes­trzeń między meblami Przepływając na dru­gi brzeg Spogląda­my w głębinę A życie tocząc się powoli Jed­nak szyb­ko nas doświadcza Gdy się rodzi­my jes­teśmy jak źdźbło Po wielu la­tach wy­ras­ta z nas dąb I każdy dąży do jednego By zjed­nać się z Bo­giem na wieczność 


każdy-ko­lej­ny-dzień-związa­ny-z wiarą-każda-noc-jed­nym-wiel­kim-czuwaniem-przechodząc-z ką-w kąt-poz­na­jemy-przes­trzeń
mitriakażdyko­lej­nydzieńzwiąza­nyz wiarąkażdanocjed­nymwiel­kimczuwaniemprzechodzącz kątaw kątpoz­na­jemyprzes­trzeńmiędzymeblamiprzepływającna dru­gibrzegspogląda­myw głębinężycietocząc siępowolijed­nakszyb­konasdoświadczagdy sięrodzi­myjes­teśmyjak źdźbłopowielula­tachwy­ras­taz nasdąbkażdydążydo jednegobyzjed­nać sięz bo­giemna wieczność każdy ko­lej­nyko­lej­ny dzieńdzień związa­nyzwiąza­ny z wiarąz wiarą każdakażda nocnoc jed­nymjed­nym wiel­kimwiel­kim czuwaniemczuwaniem przechodzącprzechodząc z kątaz kąta w kątw kąt poz­na­jemypoz­na­jemy przes­trzeńprzes­trzeń międzymiędzy meblamimeblami przepływającprzepływając na dru­gina dru­gi brzegbrzeg spogląda­myspogląda­my w głębinężycie tocząc siętocząc się powolipowoli jed­nakjed­nak szyb­koszyb­ko nasnas doświadczadoświadcza gdy sięgdy się rodzi­myrodzi­my jes­teśmyjes­teśmy jak źdźbłojak źdźbło popo wieluwielu la­tachla­tach wy­ras­tawy­ras­ta z nasz nas dąbdąb ii każdykażdy dążydąży do jednegodo jednego byby zjed­nać sięzjed­nać się z bo­giemz bo­giem na wieczność każdy ko­lej­ny dzieńko­lej­ny dzień związa­nydzień związa­ny z wiarązwiąza­ny z wiarą każdaz wiarą każda nockażda noc jed­nymnoc jed­nym wiel­kimjed­nym wiel­kim czuwaniemwiel­kim czuwaniem przechodzącczuwaniem przechodząc z kątaprzechodząc z kąta w kątz kąta w kąt poz­na­jemyw kąt poz­na­jemy przes­trzeńpoz­na­jemy przes­trzeń międzyprzes­trzeń między meblamimiędzy meblami przepływającmeblami przepływając na dru­giprzepływając na dru­gi brzegna dru­gi brzeg spogląda­mybrzeg spogląda­my w głębinęw głębinę a życiea życie tocząc siężycie tocząc się powolitocząc się powoli jed­nakpowoli jed­nak szyb­kojed­nak szyb­ko nasszyb­ko nas doświadczanas doświadcza gdy siędoświadcza gdy się rodzi­mygdy się rodzi­my jes­teśmyrodzi­my jes­teśmy jak źdźbłojes­teśmy jak źdźbło pojak źdźbło po wielupo wielu la­tachwielu la­tach wy­ras­tala­tach wy­ras­ta z naswy­ras­ta z nas dąbz nas dąb idąb i każdyi każdy dążykażdy dąży do jednegodąży do jednego bydo jednego by zjed­nać sięby zjed­nać się z bo­giemzjed­nać się z bo­giem na wieczność 

Nie dla zjed­nocze­nia z Ziemią, nie dla spogląda­nia na Słońce, nic nie ro­bić, nie oglądać się za plecy, tyl­ko biec przed siebie. Lochy tam na wzgórzu, Słońce w jed­nej z cel, Słońce żeg­na się z nami, me­dyk głosi na­dejście Nocy, zbliża się Noc. Księżyc spływa krwią, czer­wo­ne światło Nocy, za­mor­do­wany leży we krwi Dzień, we włas­nej krwi, siłą zdo­byta korona, nas­tała Noc, jed­no kończy się, dru­giego nad­szedł czas, ko­rona we krwi na głowie Królo­wej Nocy.Każdy człowiek, które­go po­tom­ność naz­wała wiel­kim, każdy człowiek, które­mu po­wiodło się w życiu, osiągnął wiel­kość bądź suk­ces na ty­le właśnie, na ile zdołał sku­pić się na ce­lu i kon­sekwen­tnie dążyć w jed­nym wy­tyczo­nym kierunku.Jes­tem tam gdzie noc przy­tula dzień a dzień żeg­na noc jes­tem tam gdzie rodzi się światło a przes­trzeń nie ma granic jes­tem wszys­tkim co nieuchwytne jes­tem szeptem w Twoich marze­niach ...jestem 18.05.2016 Malusia_035  Otaczają nas życia. Małe i większe. Kiedy jed­no życie się zachwieje, obo­wiązkiem dru­giego jest je pod­trzy­mać i nie poz­wo­lić zgasnąć. Inaczej życie przes­ta­je być życiem, a zaczy­na być je­dy­nie ma­jacze­niem po­między ty­siącem mgieł.Jes­teś jak gwiaz­da. Widzę Cię, błyszczysz jes­teś tak jas­ny, piękny jed­nak ta­ki da­leki. Wy­ciągam rękę mając nadzieję, że Cię dot­knę, złapię, zat­rzy­mam. tra­fiam na ni­cość. Jes­teś za da­leko.. Nocą sta­jesz się wy­raźny ta­ki real­ny, ale kiedy nas­ta­je dzień wszys­tko zni­ka.. Mówią, że da­lej świecisz.. Jed­nak ja nie widzę. Cze­kam na wieczór. Na czas, w którym Ty zaczy­nasz błyszczeć jeszcze jaśniej.