Kiedyś było jak w niebie Nag­le od­szedłeś z dnia na dzień Te­raz wra­casz i py­tasz czy możesz znów za­gościć w moich snach, w moich myślach, w roz­mo­wach w ciągu dnia... Ja sa­ma siebie py­tam czy jest sens, byś znów mógł za­gościć tam gdzie chcesz. Wcześniej nie py­tałeś, nie pro­siłeś sa­ma wpuściłam Cię...


kiedyś-było-jak w niebie-nag­-od­szedłeś-z dnia-na dzień-te­raz-wra­casz-i py­tasz-czy-możesz-znów-za­gość-w moich-snach-w moich
opuszczonakiedyśbyłojak w niebienag­leod­szedłeśz dniana dzieńte­razwra­caszi py­taszczymożeszznówza­gościćw moichsnachmyślachw roz­mo­wachw ciągudniajasa­masiebiepy­tamjest sensbyśmógłtamgdziechceszwcześniejnie py­tałeśnie pro­siłeśwpuściłamciękiedyś byłobyło jak w niebiejak w niebie nag­lenag­le od­szedłeśod­szedłeś z dniaz dnia na dzieńna dzień te­razte­raz wra­caszwra­casz i py­taszi py­tasz czyczy możeszmożesz znówznów za­gościćza­gościć w moichw moich snachw moich myślachw roz­mo­wach w ciąguw ciągu dniadnia jaja sa­masa­ma siebiesiebie py­tampy­tam czyczy jest sensbyś znówznów mógłmógł za­gościćza­gościć tamtam gdziegdzie chceszwcześniej nie py­tałeśnie pro­siłeś sa­masa­ma wpuściłamwpuściłam ciękiedyś było jak w niebiebyło jak w niebie nag­lejak w niebie nag­le od­szedłeśnag­le od­szedłeś z dniaod­szedłeś z dnia na dzieńz dnia na dzień te­razna dzień te­raz wra­caszte­raz wra­casz i py­taszwra­casz i py­tasz czyi py­tasz czy możeszczy możesz znówmożesz znów za­gościćznów za­gościć w moichza­gościć w moich snachw roz­mo­wach w ciągu dniaw ciągu dnia jadnia ja sa­maja sa­ma siebiesa­ma siebie py­tamsiebie py­tam czypy­tam czy jest sensbyś znów mógłznów mógł za­gościćmógł za­gościć tamza­gościć tam gdzietam gdzie chcesznie pro­siłeś sa­ma wpuściłamsa­ma wpuściłam cię

Zniknąłeś... Nie ma Cię... Dni stały się długie i szare... W bez­nadziei dnia szu­kam Cię we wspom­nieniach. Nie ma Cię tam.. Is­tniałeś? Czy może mo­ja wyob­raźnia znów płata mi figle? pa­miętam tam­ten czas pa­miętam ten ciepły wiatr pa­miętam te wie­czo­ry pa­miętam o pro­mieniach słońca chciałbym jeszcze raz złapać tam­ten wiatr chciałbym jeszcze raz poczuć tam­ten czas chciałbym dot­rzeć tam znów chciałbym poczuć jej mgłę o po­ran­ku chciałbym znów widzieć te gwiaz­dy chciałbym znów poczuć jej od­dech nie mogę się docze­kać pow­ro­tu nad rzekę boję się wszystkiego boję się dla Ciebie być (płomieniem co rozświet­li mrok) szu­kam sen­su wszystkiego szu­kam Cię wiecznie tak jak­byś był mi niezbędny jak­byś tworzył mą wie­czność do­tykam Cię w snach w myślach tworzę sce­nariu­sze gdzie wszys­tko ma in­ny smak gdzie się spla­tają nasze dusze czy­tać chcę Cię jak księgę chłonąc wiedzę wytrwale czuć smak twoich ust na ra­mieniu kłaść się os­pa­le chcę być, chcę czuć być częścią twe­go świata lecz boję się znów a ten strach mnie przytłacza Pew­ne­go dnia pop­roszę gwiaz­dy bym obudził się tam, gdzie chmu­ry będą już da­leko za mną. Tam, gdzie prob­le­my rozpływają się jak cyt­ry­nowe cu­kier­ki. Wy­soko, tam mnie znajdziesz...****** *** Każde­go dnia usycham z tęsknoty... ...wys­chnę, jak liść zdmuchnięty je­sien­nym wiatrem i ani śla­du po nim... Roz­wieje mnie wściekle... Nikt mnie już nie rozpozna, nie zobaczy, nie dotknie... Przestanę - czuć, - być, - chcieć... Czy wte­dy zatęsknisz??? Czy będzie Ci mnie brakować??? Czy wte­dy pomyślisz JAK JA JĄ KOCHAŁEM.... Czy ja to usłyszę? Czy Two­ja myśl dot­rze do mnie, a MO­JE SER­CE się ucieszy...? Czy tam gdzieś... po DRU­GIEJ STRO­NIE TĘCZY poczuję, że TĘSKNIŁEŚ??? ****** *** Znów piszę o miłości znów to jest dla Ciebie znów myślą o To­bie znów bra­kuje mi Ciebie znów chce Cie mieć przy so­bie znów Kocham Cie na Zaw­sze znów mówię to naprawdę