Kiedyś Cię kochałam Lecz kochać nie przestałam Kiedyś Mnie nie kochałeś Lecz te­raz Pokochałeś 


kiedyś-cię-kochałam-lecz-kochać-nie przestałam-kiedyś-mnie-nie kochałeś-lecz-te­raz-pokochałeś 
lunanmmkiedyściękochałamleczkochaćnie przestałammnienie kochałeśte­razpokochałeś kiedyś cięcię kochałamkochałam leczlecz kochaćkochać nie przestałamnie przestałam kiedyśkiedyś mniemnie nie kochałeśnie kochałeś leczlecz te­razte­raz pokochałeś kiedyś cię kochałamcię kochałam leczkochałam lecz kochaćlecz kochać nie przestałamkochać nie przestałam kiedyśnie przestałam kiedyś mniekiedyś mnie nie kochałeśmnie nie kochałeś lecznie kochałeś lecz te­razlecz te­raz pokochałeś kiedyś cię kochałam leczcię kochałam lecz kochaćkochałam lecz kochać nie przestałamlecz kochać nie przestałam kiedyśkochać nie przestałam kiedyś mnienie przestałam kiedyś mnie nie kochałeśkiedyś mnie nie kochałeś leczmnie nie kochałeś lecz te­raznie kochałeś lecz te­raz pokochałeś kiedyś cię kochałam lecz kochaćcię kochałam lecz kochać nie przestałamkochałam lecz kochać nie przestałam kiedyślecz kochać nie przestałam kiedyś mniekochać nie przestałam kiedyś mnie nie kochałeśnie przestałam kiedyś mnie nie kochałeś leczkiedyś mnie nie kochałeś lecz te­razmnie nie kochałeś lecz te­raz pokochałeś 

Spo­tykam ludzi na uli­cy... Ludzi za który­mi kiedyś pew­nie po­leciałabym w ogień. Ludzi którzy kiedyś by­li dla mnie wszys­tkim i niczym. Ludzi których kiedyś kochałam, lu­biłam, wiel­biłam... niena­widziłam.A te­raz....te­raz na­wet się za ni­mi nie oglądam... Są dla mnie jak zim­ny je­sien­ny wiatr. Obojętni.A jeśli kiedyś każdy z nas by się zgu­bił poszu­kam Cię, lecz ty też szu­kać mnie musisz. To nie będzie łat­we, lecz dasz so­bie radę jeśli za­leży Ci na mnie tak jak mówisz.stoisz obok mnie ale znikasz wciąż znikasz co­raz bar­dziej niewidzialna nieodczuwalna wciąż znikasz mi­mo, że stoisz obok mnie mam Cię co­raz mniej i gu­bię się bo bi­cie Two­jego ser­ca już mnie nie prowadzi padłam Ci do stóp chciałam chwy­cić Twoją dłoń nic nie ważne.. pa­mięć Two­ja była studnią te­raz to tyl­ko kałuża kiedyś też będziesz samotna u Twoich stóp ok­ruszki mo­jego serca lecz Ty pat­rzysz w niebo nie widzisz kruszysz bardziej Kocham cię za to jak ty kochałeś mnie, za to jak byłeś przy mnie blisko. Niena­widzę cię za nic, a jed­nocześnie za wszystko. Stoję właśnie na gra­nicy moich uczuć, wielką prze­paścią są, lecz skacze. Bo mnie to przytłaczało i wy­dawało mi się że jest nisko.I obiecuję, kiedyś Ty po mnie za­wołasz. Wte­dy wstanę po­kor­nie, po­dam Ci rękę, dam dach nad głową, na­kar­mię. Wes­tchnę nieza­dowo­lona, wścieknę się nie raz, ale wie­czo­rem zgod­nie z przy­kazem po­dam le­ki. Na­zajut­rz za­wiozę do le­karza, przy­niosę fi­liżankę her­ba­ty, ku­pię To­bie wy­god­ne ciu­chy, ciepłe kap­cie. I choć nie raz jeszcze przez Ciebie zapłacze, to bądź pew­na. Kiedyś Ci ma­mo, to wszys­tko wybaczę.Me ser­ce, po­mięte wrzu­cone do kosza Zdep­ta­ne, spa­lone. Grzało kiedyś me ciało i dusze Śpiewało me­lodię przy­jazną dla ucha Te­raz nie jest już w sta­nie kochać, sza­nować, wy­baczać Umarło, a wraz z nim daw­na ja Pod pieżyną wspom­nień, lerzy i cze­ka cier­pli­wie Nie chce po­pełnić te­go sa­mego błędu co kiedyś. Wie, że dru­gi raz nie zniosłoby odrzucenia.