Kiedyś i ty doj­dziesz do tej gra­nicy os­ta­tecznej, do której pro­wadzą kręte ścieżki, spełnisz się w in­nym oca­leniu. Zo­baczysz siebie po­godzo­nego z sobą, z całym ba­gażem szczęścia w nie­szczęściu. A jeśli zawrócisz przy­jacielu, to jak­byś zniknął bez wieści.


kiedyś-i ty doj­dziesz-do tej gra­nicy-os­­tecznej-do której pro­wadzą-kręte-ścieżki-spełnisz ę-w in­nym-oca­leniu
callicorekiedyśi ty doj­dzieszdo tej gra­nicyos­ta­tecznejdo której pro­wadząkręteścieżkispełnisz sięw in­nymoca­leniuzo­baczysz siebiepo­godzo­negoz sobąz całymba­gażemszczęściaw nie­szczęściua jeślizawróciszprzy­jacieluto jak­byśzniknąłbezwieścikiedyś i ty doj­dzieszi ty doj­dziesz do tej gra­nicydo tej gra­nicy os­ta­tecznejdo której pro­wadzą krętekręte ścieżkispełnisz się w in­nymw in­nym oca­leniuzo­baczysz siebie po­godzo­negopo­godzo­nego z sobąz całym ba­gażemba­gażem szczęściaszczęścia w nie­szczęściua jeśli zawróciszzawrócisz przy­jacieluto jak­byś zniknąłzniknął bezbez wieścikiedyś i ty doj­dziesz do tej gra­nicyi ty doj­dziesz do tej gra­nicy os­ta­tecznejdo której pro­wadzą kręte ścieżkispełnisz się w in­nym oca­leniuzo­baczysz siebie po­godzo­nego z sobąz całym ba­gażem szczęściaba­gażem szczęścia w nie­szczęściua jeśli zawrócisz przy­jacieluto jak­byś zniknął bezzniknął bez wieści

gra­tuluję ci, jeśli chcesz i pot­ra­fisz być z kimś ko­go nap­rawdę nie kochasz! mar­nu­jesz miłość.....ale kiedyś zo­baczysz, że ser­ca nie oszu­kasz, a do miłości się nie zmusisz...Balansowała na gra­nicy życia i te­go co potocznie na­zywają Śmiercią jak za­wodo­wa ak­ro­bat­ka balansuje tuż pod szczytem ko­puły cyrku na linie... Hektolitry czer­wo­nego płynu przelane przez jej żyły niczym gorzkie wino by oca­lić ją przed tym co nieuniknione by nie odeszła zbyt wcześnie w prze­paść niebytu... Przeg­ra­li walkę... białe, lniane prześcieradło zak­ryło jej oczy przed kłamstwem, że po Tutaj nic nie ma... Ona zna już Prawdę jej us­ta szepcą ciche - Do zo­bacze­nia po dru­giej stronie Pot­rze­buję cię Potrzebuję Żebyś zwinął się w wiel­kim fotelu I spoj­rzał na mnie – Prze­nik­li­wie i drapieżnie Żebym zno­wu poczuła serce Tłukące się jak koliber W zielo­nej klatce. Przyjdź u pro­gu nocy Cicho Na gra­nicy czer­wo­nego światła I miękkiego cienia Możesz za­pukać w okno A potem Będziemy sie­dzieć na drzewie Patrzeć Na wi­rujące ku niebu płat­ki kwiatów I dzięko­wać za pol­ne koniki Aby móc nak­reślić gra­nicę myśli, po­win­niśmy poz­nać obie stro­ny tej gra­nicy […], mu­sieli­byśmy umieć po­myśleć, cze­go nie można pomyśleć.- Za­wiodłaś się kiedyś na przy­jacielu? - zapytał. - Nie, nig­dy. Dlacze­go pytasz? - Jak to nie? A dlacze­go nie ut­rzy­mujesz kon­taktu z Karoliną? - Py­tałeś o przy­jaciela, a nie fałszy­wego przy­jaciela - wytłumaczyła ze spokojem.Po­ra zacząć od no­wa, spo­koj­nie. Bez niepot­rzeb­nych myśli. Z jed­nym py­taniem. Czy wrócę kiedyś tam, gdzie wszys­tko wy­daje się piękniej­sze? I w tej sa­mej chwi­li, w której so­bie to py­tanie za­daje, już znam odpowiedź.