Kiedyś mi obiecałeś! Pa­miętasz jeszcze? Wte­dy zro­biłabym wszys­tko, wszys­tko,żeby raz jeszcze poczuć.... Dziś mnie niena­widzisz za sa­mo is­tnienie, tak wiel­ka była Two­ja miłość? Dziś liżę ra­ny i obiecuję so­bie, że już nigdy, Nig­dy więcej...


kiedyś-mi obiecałeś-pa­miętasz-jeszcze-wte­dy-zro­biłabym-wszys­tko-wszys­tkożeby-raz-jeszcze-poczuć-dziś-mnie-niena­widzisz
nietwojasprawakiedyśmi obiecałeśpa­miętaszjeszczewte­dyzro­biłabymwszys­tkowszys­tkożebyrazjeszczepoczućdziśmnieniena­widziszza sa­mois­tnienietakwiel­kabyłatwo­jamiłośćliżęra­nyi obiecujęso­bieże jużnigdynig­dywięcejkiedyś mi obiecałeśpa­miętasz jeszczewte­dy zro­biłabymzro­biłabym wszys­tkoraz jeszczejeszcze poczućdziś mniemnie niena­widziszniena­widzisz za sa­moza sa­mo is­tnienietak wiel­kawiel­ka byłabyła two­jatwo­ja miłośćdziś liżęliżę ra­nyra­ny i obiecujęi obiecuję so­bieże już nigdynig­dy więcejwte­dy zro­biłabym wszys­tkoraz jeszcze poczućdziś mnie niena­widziszmnie niena­widzisz za sa­moniena­widzisz za sa­mo is­tnienietak wiel­ka byławiel­ka była two­jabyła two­ja miłośćdziś liżę ra­nyliżę ra­ny i obiecujęra­ny i obiecuję so­bie

I obiecuję, kiedyś Ty po mnie za­wołasz. Wte­dy wstanę po­kor­nie, po­dam Ci rękę, dam dach nad głową, na­kar­mię. Wes­tchnę nieza­dowo­lona, wścieknę się nie raz, ale wie­czo­rem zgod­nie z przy­kazem po­dam le­ki. Na­zajut­rz za­wiozę do le­karza, przy­niosę fi­liżankę her­ba­ty, ku­pię To­bie wy­god­ne ciu­chy, ciepłe kap­cie. I choć nie raz jeszcze przez Ciebie zapłacze, to bądź pew­na. Kiedyś Ci ma­mo, to wszys­tko wybaczę.To wszys­tko co mnie te­raz otacza Mo­bili­zując do działania Do­tyka w ja­kiś sposób Wszys­tko to jest pus­tka Ut­ra­coną świado­mością Która odeszła już dawno Lecz za­pom­nieć o so­bie nie da­je Wszys­tko co te­raz ro­bię i czu­je Ro­bię dla siebie Nie ma już … Jes­tem sam po­zos­tałem Może tak jest lepiej I tyl­ko ten je­den liść Spa­dający przed ma drogę Przy­pomi­na mi ze idzie je­sień Przy­pomi­na mi  O tobie Tyl­ko pa­miętaj: każde­go dnia pat­rzy­my w to sa­mo Niebo z nadzieją, że będzie jeszcze tak jak kiedyś… To właśnie marze­nia były z Na­mi od sa­mego początku, to One wszys­tko bu­dowały… Nie za­bija­my ich Naszą obojętnością, kto wie może na zniszczo­nych fun­da­men­tach z cza­sem uda nam się raz jeszcze raz wszys­tko od no­wa zbu­dować - może pot­rze­ba Nam tyl­ko Wiary w Siebie nawzajem...Dzień dob­ry Kocha­nie! Jak się dziś spało? Może zbyt ciepło, gorąco, upalnie? Może Ci w brzuszku gdzieś z głodu grało? A może sny dręczyły koszmarnie? Chciałabym wie­dzieć, dot­knąć, zobaczyć... A jes­teś da­leko i wszys­tko mi ciąży. Tak wiele prze­cież dla mnie dziś znaczysz I wkoło Ciebie me życie krąży. Jeszcze troszeczkę, miesięcy kilka... Cze­kam i tęsknię i prze­cież tak muszę, Bo wlecze się jeszcze ta dłuższa chwilka, A ja bez Ciebie się nig­dzie nie ruszę.-Wszys­tko zos­tało już kiedyś powiedziane. -Może i tak, ale nie przeszkadza to w po­wie­dze­niu te­go jeszcze raz. Niektóre słowa, bądź zda­nia, aż proszą się o powtórzenie... -Na przykład? -Kocham Cię, pięknie wyglądasz, tęsknie... -I tyle? -To więcej niż Ci się wy­daje mój młody uczniu, zdarzają się sy­tuac­je kiedy człowiek chciałby to po­wie­dzieć jeszcze cho­ciaż je­den raz, ale nie ma ta­kiej możliwości.zro­biłabym Ci dzień dobry lecz nie mam ty­le fałszu na pok­ruszo­nych od smutku dłoniach jesteś jak nieobudzo­ny świt i nie mam pra­wa nocą moją uda­wać że to wszys­tko jasne we mnie jest jesień jeszcze bo ser­ce mi wschód co dzień robi lecz nie ma go we mnie