Kiedyś po­pular­na była za­baw­ka, którą być może ko­jarzy­cie... chodzi o ma­giczną sprężynę w ko­lorach tęczy, która umiała


kiedyś-po­pular­na-była-za­baw­ka-którą-być-może-ko­jarzy­cie-chodzi o ­giczną-sprężynę-w ko­lorach-tęczy-która-umiała
starlightkiedyśpo­pular­nabyłaza­baw­kaktórąbyćmożeko­jarzy­ciechodzi o ma­gicznąsprężynęw ko­lorachtęczyktóraumiałachodzićpo scho­dachwielu ludziprzy­pomi­nawłaśnietakąza­bawkę żad­nejkon­kret­nejużytecznościalepo zep­chnięciuze schodówwy­wołująuśmiech kiedyś po­pular­napo­pular­na byłabyła za­baw­kaktórą byćbyć możemoże ko­jarzy­cieko­jarzy­cie chodzi o ma­gicznąchodzi o ma­giczną sprężynęsprężynę w ko­lorachw ko­lorach tęczyktóra umiaławielu ludzi przy­pomi­naprzy­pomi­na właśniewłaśnie takątaką za­bawkę żad­nej kon­kret­nejkon­kret­nej użytecznościale po zep­chnięciupo zep­chnięciu ze schodówze schodów wy­wołująwy­wołują uśmiechkiedyś po­pular­na byłapo­pular­na była za­baw­kaktórą być możebyć może ko­jarzy­ciemoże ko­jarzy­cie chodzi o ma­gicznąko­jarzy­cie chodzi o ma­giczną sprężynęchodzi o ma­giczną sprężynę w ko­lorachsprężynę w ko­lorach tęczywielu ludzi przy­pomi­na właśnieprzy­pomi­na właśnie takąwłaśnie taką za­bawkę żad­nej kon­kret­nej użytecznościale po zep­chnięciu ze schodówpo zep­chnięciu ze schodów wy­wołująze schodów wy­wołują uśmiech

Bo tak nap­rawdę to, ta za­baw­na op­ty­mis­tka jest tyl­ko przyk­rywką dla smut­nej sa­mot­nej dziew­czy­ny, którą jest naprawdę.Widziałem wczo­raj ko­bietę siedzącą między dwo­ma mężczyz­na­mi na mar­mu­rowych scho­dach świątyni. Z jed­nej stro­ny twarz jej była całkiem bla­da, z dru­giej zarumieniona.Zmieniłeś się... Byłeś za­baw­ny, zaw­sze uśmie­chnięty, po­mysłowy a te­raz nie widzę żad­nej z tych cech. Może to czas po­konał nas, może my sa­mi.. Może po pros­tu rutyna.Miłość, która nie była po­wodem ani jed­nej łzy, mu­siała być kłamstwem.Człowiek nie może żyć jak zwierzęta tyl­ko w pos­ta­wie kon­kret­nej, ale też nie może żyć wyłącznie w pos­ta­wie abstrakcyjnej.Jak to może być, że dni, zdarze­nia, chwi­le, które były tak piękne, nag­le stają się wstrętne, i to bez żad­ne­go, żad­ne­go kon­kret­ne­go po­wodu? Po pros­tu się zmieniają. Bez naj­mniej­szej przyczyny.