Kiedyś pro­wadzi­liśmy ta­kie roz­mo­wy, szep­cząc so­bie prawdę z ust do ust, w po­wol­nych uścis­kach po­miłos­nych; a dzi­siaj - dzi­siaj wszys­tko na zim­no, pięć metrów ciem­nej pus­tki po­między na­mi, ona na­wet nie może na mnie spoj­rzeć, ja zaś zas­ta­nawiam się nad kłamstwami.


kiedyś-pro­wadzi­liśmy-­kie-roz­mo­wy-szep­cząc-so­bie-prawdę-z ust-do ust-w po­wol­nych-uścis­kach-po­miłos­nych-a dzi­siaj
jacek dukajkiedyśpro­wadzi­liśmyta­kieroz­mo­wyszep­czącso­bieprawdęz ustdo ustw po­wol­nychuścis­kachpo­miłos­nycha dzi­siaj dzi­siajwszys­tkona zim­nopięćmetrówciem­nejpus­tkipo­międzyna­mionana­wetnie możena mniespoj­rzećja zaśzas­ta­nawiam sięnadkłamstwamikiedyś pro­wadzi­liśmypro­wadzi­liśmy ta­kieta­kie roz­mo­wyszep­cząc so­bieso­bie prawdęprawdę z ustz ust do ustw po­wol­nych uścis­kachuścis­kach po­miłos­nych dzi­siaj wszys­tkowszys­tko na zim­nopięć metrówmetrów ciem­nejciem­nej pus­tkipus­tki po­międzypo­między na­miona na­wetna­wet nie możenie może na mniena mnie spoj­rzećja zaś zas­ta­nawiam sięzas­ta­nawiam się nadnad kłamstwamikiedyś pro­wadzi­liśmy ta­kiepro­wadzi­liśmy ta­kie roz­mo­wyszep­cząc so­bie prawdęso­bie prawdę z ustprawdę z ust do ustw po­wol­nych uścis­kach po­miłos­nych dzi­siaj wszys­tko na zim­nopięć metrów ciem­nejmetrów ciem­nej pus­tkiciem­nej pus­tki po­międzypus­tki po­między na­miona na­wet nie możena­wet nie może na mnienie może na mnie spoj­rzećja zaś zas­ta­nawiam się nadzas­ta­nawiam się nad kłamstwami

Miałem ją za ladacznicę Dzi­siaj sprzątam jej piwnicę Wszys­tko się zmieniło Dzi­siaj le­piej jest niż było -Ivo Vuco- Ro­biąc za­kupy słyszy się wi­le rozmów ale ta ja­ko je­dyna ut­kwiła w mo­jej pa­mięci. Młody mężczyz­na stoi między mrożon­ka­mi a słodycza­mi i mówi do swo­jego około 3 let­niego sy­na (wyjątko­wo możesz wziąć dzi­siaj jedną cze­koladę ) .Dziec­ko z zas­kocze­niem pat­rzy na tatę (ije ma ktoś do nas dzi­siaj przyjść?).Kiedyś życie było ZWYK­LE. Dzi­siaj wszys­tko sta­je się CZASEM.Jak mam się us­trzec Błędów swoich spoj­rzeń I kon­sekwen­cji Nieuda­nych wzma­gań Gdy pragnę szki­cu ust Pra­wem skazanych Gdy spoglądam w prze­paść I nie dos­trze­gam gra­nic Czer­wień zachodów słońca Za­mykasz w drob­ne dłonie Spoj­rze­niem płoszysz spokój Które­go bar­dzo bro­nię Choć to niezrozumiałe Wy­daje się i piękne Dzi­siaj to pożąda­nie Owiewa twą sukienkę.Dzi­siaj wra­cając pa­mięcią do tam­tych chwil zas­ta­nawiam się, czy tak bar­dzo bra­kuje mi sa­mych wy­darzeń czy osób w nich uczestniczących. {23.02.2015} Kiedyś spoj­rzałam w niebo i tak nag­le, znikąd wy­myśliłam so­bie Ciebie. Dzi­siaj ta gwiaz­da świeci znów...