Kiedy byłam małą dziew­czynką pot­ra­fiłam ule­pić z plas­te­liny pra­wie każdy kształt i niemalże cały świat. Sadzałam na dachu do­mu ko­nie, myśląc, że pot­ra­fią la­tać. Lep­kie dłonie wy­cierałam w różowy swe­terek, który nieg­dyś był nim nap­rawdę. Plas­te­linę zza paz­nokci wydłuby­wałam wy­kałaczką, którą wcześniej rzeźbiłam twarz uśmie­chniętej ko­biety. Dziś ule­piłabym rzeczy­wis­tość i je­dynie niebo byłoby bliżej ziemi. Na wszel­ki wy­padek, gdy­bym mu­siała uciekać przed la­tający­mi końmi.


kiedy-byłam-łą-dziew­czynką-pot­ra­fiłam-ule­pić-z plas­te­liny-pra­wie-każdy-kształt-i niemalże-cały-świat-sadzałam na dachu
memfiskiedybyłammałądziew­czynkąpot­ra­fiłamule­pićz plas­te­linypra­wiekażdykształti niemalżecałyświatsadzałam na dachudo­muko­niemyślącże pot­ra­fiąla­taćlep­kie dłoniewy­cierałamw różowyswe­terekktórynieg­dyśbyłnimnap­rawdęplas­te­linę zzapaz­nokciwydłuby­wałamwy­kałaczkąktórąwcześniejrzeźbiłamtwarzuśmie­chniętejko­bietydziś ule­piłabymrzeczy­wis­tośći je­dynieniebobyłobybliżejziemina wszel­kiwy­padekgdy­bymmu­siałauciekaćprzedla­tający­mikońmikiedy byłambyłam małąmałą dziew­czynkądziew­czynką pot­ra­fiłampot­ra­fiłam ule­pićule­pić z plas­te­linyz plas­te­liny pra­wiepra­wie każdykażdy kształtkształt i niemalżei niemalże całycały światsadzałam na dachu do­mudo­mu ko­nieże pot­ra­fią la­taćlep­kie dłonie wy­cierałamwy­cierałam w różowyw różowy swe­terekktóry nieg­dyśnieg­dyś byłbył nimnim nap­rawdęplas­te­linę zza paz­nokcipaz­nokci wydłuby­wałamwydłuby­wałam wy­kałaczkąktórą wcześniejwcześniej rzeźbiłamrzeźbiłam twarztwarz uśmie­chniętejuśmie­chniętej ko­bietydziś ule­piłabym rzeczy­wis­tośćrzeczy­wis­tość i je­dyniei je­dynie nieboniebo byłobybyłoby bliżejbliżej ziemina wszel­ki wy­padekgdy­bym mu­siałamu­siała uciekaćuciekać przedprzed la­tający­mila­tający­mi końmikiedy byłam małąbyłam małą dziew­czynkąmałą dziew­czynką pot­ra­fiłamdziew­czynką pot­ra­fiłam ule­pićpot­ra­fiłam ule­pić z plas­te­linyule­pić z plas­te­liny pra­wiez plas­te­liny pra­wie każdypra­wie każdy kształtkażdy kształt i niemalżekształt i niemalże całyi niemalże cały światsadzałam na dachu do­mu ko­nielep­kie dłonie wy­cierałam w różowywy­cierałam w różowy swe­terekktóry nieg­dyś byłnieg­dyś był nimbył nim nap­rawdęplas­te­linę zza paz­nokci wydłuby­wałampaz­nokci wydłuby­wałam wy­kałaczkąktórą wcześniej rzeźbiłamwcześniej rzeźbiłam twarzrzeźbiłam twarz uśmie­chniętejtwarz uśmie­chniętej ko­bietydziś ule­piłabym rzeczy­wis­tość i je­dynierzeczy­wis­tość i je­dynie nieboi je­dynie niebo byłobyniebo byłoby bliżejbyłoby bliżej ziemigdy­bym mu­siała uciekaćmu­siała uciekać przeduciekać przed la­tający­miprzed la­tający­mi końmi

Kiedy byłam mała, nie wie­działam co to smutek... Kiedy byłam mała, nie wie­działam co to ból... Kiedy byłam mała, nie miałam pojęcia ja­kie nap­rawdę jest życie... Kiedy byłam mała, nie ro­zumiałam wiele rzeczy... Kiedy byłam mała, nie wie­działam, że można płakać nie tyl­ko po stra­conej za­baw­ce lub stłuczo­nym ko­lanie po zabawie... Kiedy byłam mała, życie było łatwiejsze... Ale te­raz jes­tem duża i wiem to cze­go nie wie­działam kiedyś...świat zaw­sze ot­wierał prze­de mną drzwi i zat­rzas­ki­wał gdy byłam w środku chodźmy na dachu jest szy­ba z wiatru tam można nau­czyć się władać szkłem dep­tać mro­wis­ka opowiadać że ko­ty i tak były ślepe że woj­ny nie było a tylko żołnie­rze z plas­ti­ku gu­mową pałką że nie boli pro­ces za­marza­nia trwa na ty­le długo że gdy się to­pisz efekt ciep­larniany to pikuś odejdź bo kiedy tonę brzytwą chwy­tam się fal To ty na powrót uczy­niłeś mnie bez­bronną, małą dziew­czynką z ko­biety, nie bojącej się nicze­go…I przes­tałam bro­nić się przed życiem…i znów ober­wałam po łbie… Uważamy słowo po­tocznie za cień rzeczy­wis­tości, za jej od­bi­cie. Słuszniej­sze byłoby twier­dze­nie od­wrot­ne: rzeczy­wis­tość jest cieniem słowa. Fi­lozo­fia jest właści­wie fi­lolo­gią, jest głębo­kim, twórczym ba­daniem słowa.Ja nap­rawdę szczerze i uczci­wie kocham ludzi. To byłoby zbyt piękne, gdy­by is­tniał Bóg... zbyt wy­god­ne, zbyt przy­jem­ne. A za­razem zbyt pot­rzeb­ne. A jak coś jest tak pot­rzeb­ne i wy­god­ne, to jest też po­dej­rza­ne - w każdym ra­zie dla mnie.Pot­rakto­wałem ją pod­le i wy­garnąłem pros­to w twarz nap­rawdę przyk­re rzeczy, lecz ona i tak pot­ra­fiła zna­leźć ja­kiś powód, żeby mi podzięko­wać. Ta­ka po pros­tu była i chy­ba za to ją niena­widziłem. A może raczej niena­widziłem sa­mego siebie.