kiedy chodziłam po Westerplatte, ich ból do­tykał moich kości godzi­ny za­dumy sięgające dzi­siej­sze­go dnia jak­by ta chwi­la wciąż trwała jak­by nie chciała przes­tać istnieć ich twarze, imiona wy­ryte na płycie od­dech wiat­ru i szum, ok­rutny szum płaczące­go morza który roz­dzierał serce zain­spi­rował Adamo70 


kiedy-chodziłam-po westerplatte-ich-ból-do­tykał-moich-koś-godzi­ny-za­dumy-ęgają-dzi­siej­sze­go-dnia-jak­by- chwi­-wciąż-trwała
emilia szumiłokiedychodziłampo westerplatteichbóldo­tykałmoichkościgodzi­nyza­dumysięgającedzi­siej­sze­godniajak­byta chwi­lawciążtrwałanie chciałaprzes­taćistniećtwarzeimionawy­rytena płycieod­dechwiat­rui szumok­rutnyszumpłaczące­gomorzaktóryroz­dzierałsercezain­spi­rowaładamo70 kiedy chodziłamchodziłam po westerplatteich bólból do­tykałdo­tykał moichmoich kościkości godzi­nygodzi­ny za­dumyza­dumy sięgającesięgające dzi­siej­sze­godzi­siej­sze­go dniadnia jak­byjak­by ta chwi­lata chwi­la wciążwciąż trwałatrwała jak­byjak­by nie chciałanie chciała przes­taćprzes­tać istniećistnieć ichich twarzeimiona wy­rytewy­ryte na płyciena płycie od­dechod­dech wiat­ruwiat­ru i szumok­rutny szumszum płaczące­gopłaczące­go morzamorza któryktóry roz­dzierałroz­dzierał serceserce zain­spi­rowałzain­spi­rował adamo70 kiedy chodziłam po westerplatteich ból do­tykałból do­tykał moichdo­tykał moich kościmoich kości godzi­nykości godzi­ny za­dumygodzi­ny za­dumy sięgająceza­dumy sięgające dzi­siej­sze­gosięgające dzi­siej­sze­go dniadzi­siej­sze­go dnia jak­bydnia jak­by ta chwi­lajak­by ta chwi­la wciążta chwi­la wciąż trwaławciąż trwała jak­bytrwała jak­by nie chciałajak­by nie chciała przes­taćnie chciała przes­tać istniećprzes­tać istnieć ichistnieć ich twarzeimiona wy­ryte na płyciewy­ryte na płycie od­dechna płycie od­dech wiat­ruod­dech wiat­ru i szumok­rutny szum płaczące­goszum płaczące­go morzapłaczące­go morza którymorza który roz­dzierałktóry roz­dzierał serceroz­dzierał serce zain­spi­rowałserce zain­spi­rował adamo70 

Ich dłonie zaplątane. Oczy za­pat­rzo­ne, w dal. War­gi lek­ko rozchylone. Szum liści, morza, fal. Od­dechy wciąż skupione, A ich miłość kwitnie. Ubocze aż tak oddalone, Od uczu­cia jed­nej z par.(...) ale na pa­pie­rze po­zos­tały śla­dy łez, więc mu­siałam zaczy­nać od no­wa. Nie chciałam im po­syłać moich łez. Od­chodziłam...Od­chodziłam... i nie miało znacze­nia, jak wiele serc będzie zra­nionych – mo­je, ich czy ko­gokol­wiek. W duchu już od nich odeszłam (...) To, jak bardzo moje serce przywiązane jest do moich dzieci, jak ich radość staje się moją radością, muszą one odnajdować od rana do wieczora na mojej twarzy i w moich słowach.Ar­tyzm zaw­sze jest ge­niu­szem, ge­niusz nie zaw­sze jest ar­tyzmem. --- zain­spi­rował Dr Ta­wian Stambuła Jes­teś jak po­wiew wiatru Który przychodzi z wiel­ka siłą I za­nika ja­koś tak po cichu Po­zos­ta­wiając szum Od­bi­jający się w moich uszach Niczym echo w lesie Ta­kie lekkie Jak mgła opa­dająca na trawę Udając lawę wulkaniczną I tak gorącem kopiesz Z wielką siłą elektryczną Po czym normalnie Zwyczajnie Jes­teś jak­byś była od zawsze Odchodzisz Przychodzisz Na szczęście Zaw­sze do mnie znasz drogę 16.00 28.01.2015.....z de­dyk.dla M.... றiℓℓ..Auto­rytet to ktoś, ko­go chce­my słuchać, nie roz­ważając sprzeciwu. Ktoś ko­mu ufamy. Człowiek, które­go prag­niemy naśla­dować. Oso­ba mądra, z której liczy­my się zda­niem. Opa­nowa­na, sta­teczna, sza­nowa­na. Pos­tać, w którą jes­teśmy wpatrzeni. --- da­ta na­pisa­nia: 27.05.2016 r. autor tek­stu: Emi­lia Szumiło zain­spi­rował: Ro­za R.