Kiedy ja myślę o przyszłych cza­sach, o tych po ro­ku dwu­tysięcznym i da­lej, to nie po­doba mi się to, co widzę. Ja mam przy­jaciela. Bru­no ma na imię. On mówi tak: Ludzi co­raz więcej, a człowieka co­raz mniej. I ja widzę, że tak będzie w przyszłych cza­sach. Już te­raz tak zaczy­na być. Już się widzi te­go początki. Ludzi co­raz więcej, a człowieka co­raz mniej.


kiedy-ja myślę-o przyszłych-cza­sach-o tych-po ro­ku-dwu­tysięcznym-i da­lej-to nie po­doba-mi ę-to-co widzę-ja mam
edward stachurakiedyja myślęo przyszłychcza­sacho tychpo ro­kudwu­tysięcznymi da­lejto nie po­dobami siętoco widzęja mamprzy­jacielabru­no ma na imięon mówitakludzico­razwięceja człowiekamnieji ja widzęże takbędziew przyszłychcza­sachjuż te­raztakzaczy­nabyćjuż sięwidzite­gopoczątkiludzi co­razkiedy ja myślęja myślę o przyszłycho przyszłych cza­sacho tych po ro­kupo ro­ku dwu­tysięcznymdwu­tysięcznym i da­lejto nie po­doba mi sięja mam przy­jacielaon mówi takludzi co­razco­raz więceja człowieka co­razco­raz mniejże tak będziebędzie w przyszłychw przyszłych cza­sachjuż te­raz taktak zaczy­nazaczy­na byćjuż się widziwidzi te­gote­go początkiludzi co­raz więceja człowieka co­razco­raz mniejkiedy ja myślę o przyszłychja myślę o przyszłych cza­sacho tych po ro­ku dwu­tysięcznympo ro­ku dwu­tysięcznym i da­lejludzi co­raz więceja człowieka co­raz mniejże tak będzie w przyszłychbędzie w przyszłych cza­sachjuż te­raz tak zaczy­natak zaczy­na byćjuż się widzi te­gowidzi te­go początkia człowieka co­raz mniej

Ludzi co­raz więcej, a człowieka co­raz mniej.To że fa­la sa­mobójstw rośnie nie oz­nacza, że ludzie mają co­raz więcej prob­lemów, lecz to, że co­raz mniej ludzi umie so­bie z ni­mi radzić.Żyje­my w wiel­kich cza­sach, lecz cza­su co­raz mniej.Ludzie którzy mają wpływy u ty­ranów, są jak ka­myki używa­ne przy licze­niu; po­dob­nie bo­wiem jak ka­myk oz­nacza raz większą liczbę, a raz mniej­szą, tak też i ty­rani każde­go ze swych fa­worytów czy­nią już to wiel­kim i wspa­niałym, już to lichym.Nie, to nie niebo się uśmiecha. To ja. Ono je­dynie się śmieje z mo­jego szczęścia. Wygrałam. Wciąż cię kocham. Ale już nie łkam, kiedy nad­chodzi noc. Łzy nie pod­rażniają mi policzków. I dobrze. Nie wiem ile dni mi pozostało.. Tak czy inaczej jest ich co­raz mniej. Pragnę się radować, spełniać swe marzenia, reali­zować cele. Proszę, nie przeszkadzaj mi w tym, już nig­dy więcej. Jeśli tyl­ko umiesz, miej dla mnie trochę więcej szacunku. 20.05.2011 Sa­mot­ność zaczęła mi dos­kwierać... Gdy zas­ma­kujesz czym jest blis­kość dru­giego człowieka pot­rze­bujesz jej z biegiem cza­su co­raz więcej,więcej i więcej...