Kiedy przychodzisz z pra­cy, to masz lat ile masz. Kiedy kocha­my się późnym po­połud­niem, to sta­jesz się ener­giczną trzydziestolatką. Kiedy kocha­my się przed północą, to jes­teś już sza­loną dwudziestolatką. A kiedy kocha­my się nad ra­nem, to mam wątpli­wości i wyrzu­ty, bo jes­teś już bar­dzo nieletnią...


kiedy-przychodzisz-z pra­cy-to masz-lat-ile-masz-kiedy-kocha­my ę-późnym-po­połud­niem-to-sta­jesz ę-ener­giczną-trzydziestolatką
fyrflekiedyprzychodziszz pra­cyto maszlatilemaszkocha­my siępóźnympo­połud­niemtosta­jesz sięener­gicznątrzydziestolatkąprzedpółnocąjes­teśjuższa­lonądwudziestolatkąkiedynadra­nemto mamwątpli­wościi wyrzu­tybo jes­teśbar­dzonieletniąkiedy przychodziszprzychodzisz z pra­cyto masz latlat ileile maszkiedy kocha­my siękocha­my się późnympóźnym po­połud­niemsta­jesz się ener­gicznąener­giczną trzydziestolatkąkiedy kocha­my siękocha­my się przedprzed północąjes­teś jużjuż sza­lonąsza­loną dwudziestolatkąkiedy kocha­my siękocha­my się nadnad ra­nemto mam wątpli­wościwątpli­wości i wyrzu­tybo jes­teś jużjuż bar­dzobar­dzo nieletniąkiedy przychodzisz z pra­cyto masz lat ilelat ile maszkiedy kocha­my się późnymkocha­my się późnym po­połud­niemsta­jesz się ener­giczną trzydziestolatkąkiedy kocha­my się przedkocha­my się przed północąjes­teś już sza­lonąjuż sza­loną dwudziestolatkąa kiedy kocha­my siękiedy kocha­my się nadkocha­my się nad ra­nemto mam wątpli­wości i wyrzu­tybo jes­teś już bar­dzojuż bar­dzo nieletnią

Te­raz, kiedy jes­teś już w Zaświatach, po­daj mi znów dłoń, abym kocha­ny człowieku , od­tworzyła dla Ciebie li­nie Two­jej dłoni-al­bo żebyśmy zag­ra­li w bier­ki te­raz, kiedy Ty masz wie­czność przed Sobą, a ja mu­siałbym wy­pić całe morze, za­nim zdołałbym Cię przep­ro­sić, że cze­kasz na mnie, o Niecierpliwy.- Skąd masz te blizny? - Walczyłam. - Z kim? - Ze sobą. .............................. Kiedy masz ja­kikol­wiek prob­lem sięgasz po żyletkę. Spróbu­jesz raz - nie ma już dla Ciebie ra­tun­ku. Wte­dy two­je życie się kom­pli­kuje, na­biera zmian. Jes­teś go­towy żyć w ciągłym kłamstwie? Jes­teś go­towy oszu­kiwać najbliższych? Pat­rzeć na siebie z obrzydzeniem? Płakać co wieczór? Po­paść w autoag­resję, a na­wet w depresję? Jeżeli tak to dro­ga wolna...Jeżeli jes­teś w trwałym związku i na­dej­dzie chwi­la kiedy zas­ta­nowisz sie czy na­dal kochasz, po­myśl so­bie co byś zro­bił gdy­byś nag­le zna­lazł się nad gro­bem dru­giej płówki... Jeżeli poczu­jesz głebo­ki smu­tek i łzy popłyną Ci po po­liczku bedziesz już wie­dział że jes­teś z kimś bez które­go nie możesz żyć.I nad­chodzi ta­ka chwi­la, kiedy stwier­dzasz, że nie masz już nic do stra­cenia, że jes­teś słaby, ni­jaki i sam - tyl­ko Ty, nie masz nic i ni­kogo ... naj­pierw przychodzi strach. Później roz­pacz. A później... to wyzwala. Zbierz myśli. Zbierz swo­je ser­ce do ku­py. Po­radzisz so­bie. Te­raz może być już tyl­ko lepiej.Nie sztu­ka być miłym, kiedy się kocha, lecz kiedy już kochać się przestało.Jes­teś jak gwiaz­da. Widzę Cię, błyszczysz jes­teś tak jas­ny, piękny jed­nak ta­ki da­leki. Wy­ciągam rękę mając nadzieję, że Cię dot­knę, złapię, zat­rzy­mam. tra­fiam na ni­cość. Jes­teś za da­leko.. Nocą sta­jesz się wy­raźny ta­ki real­ny, ale kiedy nas­ta­je dzień wszys­tko zni­ka.. Mówią, że da­lej świecisz.. Jed­nak ja nie widzę. Cze­kam na wieczór. Na czas, w którym Ty zaczy­nasz błyszczeć jeszcze jaśniej.