Kiedy upa­dałeś ja po­mogłam Ci się pod­nieść. Mając nadzieję, że sy­tuac­ja kiedyś się od­wróci i to Ty mi pomożesz. Te­raz ja upa­dam, a Ciebie nie ma...


kiedy-upa­dałeś-ja po­mogłam-ci ę-pod­nieść-mając nadzieję-że sy­tuac­ja-kiedyś ę-od­wró-i to ty mi pomożesz-te­raz
opuszczonakiedyupa­dałeśja po­mogłamci siępod­nieśćmając nadziejęże sy­tuac­jakiedyś sięod­wrócii to ty mi pomożeszte­razja upa­dama ciebienie makiedy upa­dałeśupa­dałeś ja po­mogłamja po­mogłam ci sięci się pod­nieśćże sy­tuac­ja kiedyś siękiedyś się od­wróciod­wróci i to ty mi pomożeszte­raz ja upa­dama ciebie nie makiedy upa­dałeś ja po­mogłamupa­dałeś ja po­mogłam ci sięja po­mogłam ci się pod­nieśćże sy­tuac­ja kiedyś się od­wrócikiedyś się od­wróci i to ty mi pomożesz

w duchu upa­dam pod­nosząc powieki choć życie się we mnie tli nic mnie nie pali bo trze­ba czuć żeby od­nieść ja­kieś wrażenie.Jak al­ko­holik upa­ja się al­ko­holem, tak ja upa­jam się Twoim za­pachem kiedy jes­teś przy mnie na wy­ciągnięcie ręki.Boże, pomóż mi, bo już upa­dam pod ciężarem mo­jego krzyża dziennego.I obiecuję, kiedyś Ty po mnie za­wołasz. Wte­dy wstanę po­kor­nie, po­dam Ci rękę, dam dach nad głową, na­kar­mię. Wes­tchnę nieza­dowo­lona, wścieknę się nie raz, ale wie­czo­rem zgod­nie z przy­kazem po­dam le­ki. Na­zajut­rz za­wiozę do le­karza, przy­niosę fi­liżankę her­ba­ty, ku­pię To­bie wy­god­ne ciu­chy, ciepłe kap­cie. I choć nie raz jeszcze przez Ciebie zapłacze, to bądź pew­na. Kiedyś Ci ma­mo, to wszys­tko wybaczę.mo­ja miłość mo­tyl kaleki kar­miony raj­ski­mi jabłkami lecz zwyczajną ludzką tęsknotą uwięziony na dłoni kiedy upa­dam na skrzydłach na ko­lanach pros­tu­je mi ścieżki stworzona na roz­piętość ramion w głowach się ludziom nie mieści zbyt mała by jej się poddać zbyt potężna by przed nią się schronić Do­tyk twoich warg spra­wia,że upa­dam na kolana przeszłam przez zle czasy przeszałam przez dobre gdzieś głębo­ko we mnie mój umysł krzyczy weż mnie...szaleńczo,namiętnie wdzierając się w ciebie wid­mo łez jest da­le­ko stąd ból...czy nap­rawdę to czuję krwa­wię...rzeczy roz­szar­pują się we mnie ręce wznoszę ku tobie ciało opa­da jeszcze ciepłe pod twoim dotykiem drży i pro­si o więcej.