Ko­lej­na gwiaz­da spadła, a ja, cho­lera, znów nie zdążyłam po­myśleć życze­nia. Chy­ba naj­wyższy czas zna­leźć ja­kiś in­ny sposób na szczęście.


ko­lej­na-gwiaz­da-spadła-a ja-cho­lera-znów-nie zdążyłam-po­myść-życze­nia-chy­ba naj­wyższy-czas-zna­źć-ja­kiś-in­ny
gold fishyko­lej­nagwiaz­daspadłaa jacho­leraznównie zdążyłampo­myślećżycze­niachy­ba naj­wyższyczaszna­leźćja­kiśin­nysposóbna szczęścieko­lej­na gwiaz­dagwiaz­da spadłaznów nie zdążyłamnie zdążyłam po­myślećpo­myśleć życze­niachy­ba naj­wyższy czasczas zna­leźćzna­leźć ja­kiśja­kiś in­nyin­ny sposóbsposób na szczęścieko­lej­na gwiaz­da spadłaznów nie zdążyłam po­myślećnie zdążyłam po­myśleć życze­niachy­ba naj­wyższy czas zna­leźćczas zna­leźć ja­kiśzna­leźć ja­kiś in­nyja­kiś in­ny sposóbin­ny sposób na szczęścieznów nie zdążyłam po­myśleć życze­niachy­ba naj­wyższy czas zna­leźć ja­kiśczas zna­leźć ja­kiś in­nyzna­leźć ja­kiś in­ny sposóbja­kiś in­ny sposób na szczęściechy­ba naj­wyższy czas zna­leźć ja­kiś in­nyczas zna­leźć ja­kiś in­ny sposóbzna­leźć ja­kiś in­ny sposób na szczęście

Pot­rakto­wałem ją pod­le i wy­garnąłem pros­to w twarz nap­rawdę przyk­re rzeczy, lecz ona i tak pot­ra­fiła zna­leźć ja­kiś powód, żeby mi podzięko­wać. Ta­ka po pros­tu była i chy­ba za to ją niena­widziłem. A może raczej niena­widziłem sa­mego siebie.to ten czas kiedy zna­jome oczy nie przy­noszą uko­jenia . to ten sam czas , kiedy w naj­bar­dziej słoneczny dzień cho­wam się w cieniu szu­kając schro­nienia . to czas kiedy uciekam przed sa­mym sobą . wiec wróć . spraw ze pro­mienie słońca znów za­tańczą na mej skórze . a wdech przy­niesie up­ragnioną ulgę , prze­ganiając przeszy­wający ból w klat­ce pier­siowej . tam , gdzie Twój od­dech wyz­nacza rytm mo­jego ser­ca .Zna­leźć piękno w naj­mniej­szym szczególe. Cie­szyć się drob­nos­tka­mi. Darzyć ludzi uśmie­chem. Po­daro­wać ko­muś ser­ce. I żyć wśród przy­jaciół. To naj­większe szczęście ja­kie można so­bie wyobrazić.Czułem ciężar na ser­cu, mając wrażenie, że nasz związek zaczy­na przy­pomi­nać wi­rowa­nie dziecin­ne­go bąka. Gdy by­liśmy ra­zem mieliśmy siłę, by ut­rzy­mać go w ruchu, a re­zul­ta­tem było piękno, ma­gia i niemal dziecin­ne wrażenie cu­du. Gdy się roz­dzieli­liśmy, wi­rowa­nie nieu­chron­nie wy­hamo­wało. Sta­liśmy się chwiej­nie, nies­ta­bil­ni i wie­działem, że muszę zna­leźć ja­kiś sposób, by uchro­nić nas od przewróce­nia się.Przyszedł już czas, naj­wyższy czas Niena­wiść zniszczyć w sobie.- Cza­sem są ta­kie dni, że naj­le­piej wróciłbyś się do przeszłości, al­bo za wszelką cenę cho­ciaż, dążył do zacho­wania cho­ler­ne­go sta­tusu quo, bo masz wrażenie że sta­je się już tyl­ko gorzej... - ale ope­rac­je cza­sowe nie istnieją -cho­lera, wiem. może i dobrze...