Kołow­ro­tek lęku niezmiennego, Li­niami pa­pilar­ny­mi w głowie, Prag­nienie snu be­zimien­ne­go , De­mon cier­niem strachu mego, wy­ryje mi na grobie. Leżeć będę pośród dzi­kich kwiatów, Ciem­ność, Ta­natos podziemi, Og­niste wid­mo spo­pielo­nych światów, Wyg­na mnie z tej ziemi .


kołow­ro­tek-lęku-niezmiennego-li­niami-pa­pilar­ny­mi-w głowie-prag­nienie-snu-be­zimien­ne­go-de­-cier­niem-strachu-mego-wy­ryje
zbytimpulsywnakołow­ro­teklękuniezmiennegoli­niamipa­pilar­ny­miw głowieprag­nieniesnube­zimien­ne­gode­moncier­niemstrachumegowy­ryjemi na grobieleżećbędępośróddzi­kichkwiatówciem­nośćta­natospodziemiog­nistewid­mospo­pielo­nychświatówwyg­namniez tej ziemikołow­ro­tek lękulęku niezmiennegoli­niami pa­pilar­ny­mipa­pilar­ny­mi w głowieprag­nienie snusnu be­zimien­ne­gobe­zimien­ne­gode­monde­mon cier­niemcier­niem strachustrachu megowy­ryje mi na grobieleżeć będębędę pośródpośród dzi­kichdzi­kich kwiatówta­natos podziemiog­niste wid­mowid­mo spo­pielo­nychspo­pielo­nych światówwyg­na mniemnie z tej ziemiz tej ziemikołow­ro­tek lęku niezmiennegoli­niami pa­pilar­ny­mi w głowieprag­nienie snu be­zimien­ne­gosnu be­zimien­ne­gode­mon cier­niemde­mon cier­niem strachucier­niem strachu megoleżeć będę pośródbędę pośród dzi­kichpośród dzi­kich kwiatówog­niste wid­mo spo­pielo­nychwid­mo spo­pielo­nych światówwyg­na mnie z tej ziemimnie z tej ziemi

sa­mot­ność jest wszys­tkim co nas otacza. przyczyną, wnios­kiem i pod­su­mowa­niem. kreską pod wy­darze­niem, pier­wszym i os­tatnim słowem, wy­par­ciem pa­mięci, myślą w pus­tej szklan­ce, na­baz­gra­nym prag­nieniem na twarzy i błędem, błędem prze­de wszys­tkim jest sa­mot­ność. po­wiet­rzem tak ciężkim, że trującym.Chcę Ciebie pośród łąk mglistych, z maków pol­nych zry­wać dla Ciebie czerwień, chwy­tać wiatr z je­zior czystych, chlus­tać sie z Tobą pośród fal błękitnych, łapać od­dech w ciem­nościach lasów. Być bliżej Ciebie, Całować two­je pro­mien­ne usta, uk­ry­te pośród gór skalistych. gdziekol­wiek jesteś, wiem, że zawsze przy mnie, we mnie........pozostaniesz Nie lu­bię bu­jać w chmurach, bo kiedy okrąg Ziemi za­toczę szer­szym łukiem - na zwykłą rzeczywistość z og­romnym spadnę hukiem! Gdy w fi­nezyj­nych myślach rozpłynę się do reszty, uto­pi mnie w sadzaw­ce codzien­ność - i mnie przechrzci! A kiedy w gorących fantazjach będę pogrążona, to dla ochłody - przy­ziem­ność wy­leje mi na głowę ku­beł zim­nej wody... Nie lu­bię bu­jać w chmurach, bo bojąc się ocucić, gdy wzlecę za wysoko: NIE BĘDĘ CHCIAŁA WRÓCIĆ...Dzień – to pa­nowa­nie rozsądku i rzeczy­wis­tości, noc – to władztwo ta­jem­nych sił, dzi­kich na­miętności, ek­sta­zy, olśnienia i pa­niczne­go lęku.su­mien­ne em­bargo nie może wejść w niepamięć os­ta­tek cier­pki w swo­jej słodyczy do­pada sprag­nione usta zwój wy­palo­nych marzeń roz­sadza zim­nok­rwistą głowę noz­drza tkli­we tro­pią w chmurach ciepłą woń przyległą a jed­nak niedosiężną w uszach sek­retnie płynie me­lodia niedoszłego snu ki­bić roz­pychają urodzi­we kwiaty tak bar­dzo stęsknione łako­mego dotyku kłucie w le­wej pier­si ostre praw­dzi­wie boli chwil cała nieskończoność a to wszys­tko w każdej z nich Jes­teś dla mnie jak bez­ludna wys­pa ląd niez­na­ny na którym chce za­mie­szkać I choć sam wśród całego archipelagu masz mnie a ja Cię os­woję i swoją uczynię Z pias­ku stworzę lek­ki puch z za­rośli złote sza­ty dla króla tej sa­mot­nej wyspy Bo będę je­dyny co Ciebie posiądzie na włas­ność na wie­czność na To­bie wskrzeszę ogień Bez S.O.S i niczy­jej po­mocy będę w domu jak roz­bi­tek przet­rwam w mroku