Kobieta sama wydaje na świat swe potomstwo, sama usuwa się z nim na drugi plan egzystencji, tam gdzie jest spokój i gdzie bez obawy można ustawić kołyskę. Sama w milczącej pokorze karmi i wychowuje dziecko.


kobieta-sama-wydaje-na-świat-swe-potomstwo-sama-usuwa-ę-z-nim-na-drugi-plan-egzystencji-tam-gdzie-jest-spokój-i-gdzie-bez-obawy-można-ustawić
borys pasternakkobietasamawydajenaświatswepotomstwousuwasięnimdrugiplanegzystencjitamgdziejestspokójbezobawymożnaustawićkołyskęsamamilczącejpokorzekarmiwychowujedzieckokobieta samasama wydajewydaje nana światświat sweswe potomstwosama usuwausuwa sięz nimnim nana drugidrugi planplan egzystencjitam gdziegdzie jestjest spokójspokój ii gdziegdzie bezbez obawyobawy możnamożna ustawićustawić kołyskęsama ww milczącejmilczącej pokorzepokorze karmikarmi ii wychowujewychowuje dzieckokobieta sama wydajesama wydaje nawydaje na światna świat sweświat swe potomstwosama usuwa sięusuwa się zsię z nimz nim nanim na drugina drugi plandrugi plan egzystencjitam gdzie jestgdzie jest spokójjest spokój ispokój i gdziei gdzie bezgdzie bez obawybez obawy możnaobawy można ustawićmożna ustawić kołyskęsama w milczącejw milczącej pokorzemilczącej pokorze karmipokorze karmi ikarmi i wychowujei wychowuje dziecko

Zos­taw mnie samą. Wszys­tko jest kłamstwem. Zos­taw mnie samą. Chcę sa­ma od­kryć prawdę. Zos­taw mnie samą. Nie zasługuję na nic. Zos­taw mnie samą i odejdź...Miłość była starsza od samych ludzi, a nawet od piasków pustyni, i powracała odwiecznie z tą samą siłą wszędzie tam, gdzie krzyżowały się dwa spojrzenia.Mądrość sama sobie nie ufa, głupota sama sobie udziela kredytu bez granic.Miłość jest tajemniczą drogą i rozkoszną potęgą, która nas porywa, gdzie sama chce .Dwie oso­by poj­mują tę samą sy­tuację tak różnie, aż na­suwa się wątpli­wość, czy to is­totnie ta sa­ma sy­tuac­ja. Mnie, jed­nej i tej sa­mej oso­bie, zdarza się poj­mo­wać jedną i tę samą sy­tuację tak różnie, aż na­suwa się py­tanie, czy chodzi o tę samą osobę.byłem tam gdzie wieże marzeń za­mieniają się w ruiny gdzie bez­silność w kątach płacze czar­ne są wszys­tkie godziny gdzie z każdym dniem ręce mo­je za­cis­kały się kurczowo i do wal­ki wciąż ruszałem z pod­niesioną do góry głową dzi­siaj tam­te ciem­ne chwile giną w mro­ku przeszłych lat wal­czę da­lej a dookoła jaśniej­szy jest świat *** Dział: Dialo­gi wewnętrzne *** Zbig­niew Małecki