król i dama na ha­zar­do­wym stole brak tam nakrycia je­dynie lampka czer­wo­nego wina nad­chodzi no­we rozdanie przy­bierają kształty wiążąc figury każdą wymienią na serce pod je­den kolor pan da­je pretekst by pok­ryć pa­nią w talii można się tasować do suchej butelki białego rana kiedyś się spotkają w parze 


król-i dama-na-ha­zar­do­wym-stole-brak-tam-nakrycia-­dynie-lampka-czer­wo­nego-wina-nad­chodzi-no­we-rozdanie-przy­bierają-kształty
necrotonkróli damanaha­zar­do­wymstolebraktamnakryciaje­dynielampkaczer­wo­negowinanad­chodzino­werozdanieprzy­bierająkształtywiążącfigurykażdąwymieniąsercepodje­denkolorpanda­jepretekstbypok­ryćpa­niąw taliimożna siętasowaćdosuchejbutelkibiałegoranakiedyś sięspotkająparze król i damai dama nana ha­zar­do­wymha­zar­do­wym stolestole brakbrak tamtam nakrycianakrycia je­dynieje­dynie lampkalampka czer­wo­negoczer­wo­nego winawina nad­chodzinad­chodzi no­weno­we rozdanierozdanie przy­bierająprzy­bierają kształtykształty wiążącwiążąc figuryfigury każdąkażdą wymieniąwymienią nana serceserce podpod je­denje­den kolorpan da­jeda­je pretekstpretekst byby pok­ryćpok­ryć pa­niąpa­nią w taliiw talii można sięmożna się tasowaćtasować dodo suchejsuchej butelkibutelki białegobiałego ranarana kiedyś siękiedyś się spotkająspotkają ww parze król i dama nai dama na ha­zar­do­wymna ha­zar­do­wym stoleha­zar­do­wym stole brakstole brak tambrak tam nakryciatam nakrycia je­dynienakrycia je­dynie lampkaje­dynie lampka czer­wo­negolampka czer­wo­nego winaczer­wo­nego wina nad­chodziwina nad­chodzi no­wenad­chodzi no­we rozdanieno­we rozdanie przy­bierająrozdanie przy­bierają kształtyprzy­bierają kształty wiążąckształty wiążąc figurywiążąc figury każdąfigury każdą wymieniąkażdą wymienią nawymienią na sercena serce podserce pod je­denpod je­den kolorje­den kolor pankolor pan da­jepan da­je pretekstda­je pretekst bypretekst by pok­ryćby pok­ryć pa­niąpok­ryć pa­nią w taliipa­nią w talii można sięw talii można się tasowaćmożna się tasować dotasować do suchejdo suchej butelkisuchej butelki białegobutelki białego ranabiałego rana kiedyś sięrana kiedyś się spotkająkiedyś się spotkają wspotkają w parze 

Czy ludzie nap­rawdę do­bierają się wyłącznie pod kątem pok­re­wieństwa swoich psychoz, fo­bii i emoc­jo­nal­ne­go wyb­ra­kowa­nia, i do te­go dla wy­gody na­zywają to miłością? Wyjżyj za ok­no, co widzisz? Zauważyłeś tą małą czer­woną kropkę? Tak to ja, jes­tem małym sza­rym pun­ktem W twoim ko­loro­wym życiu. Nie in­te­resu­jesz się i od­wra­casz wzrok. Lecz gdy spoj­rzysz tam po raz kolejny, Mnie już tam nie będzie, Zos­ta­nie tyl­ko porzu­cony czer­wo­ny płaszcz.Uniesiona nad przes­trze­nią niebieską Ulatuję nad ok­ruchy ziemi Niesiona przez twe na­miętne słowa Ulatuję nad wspom­nieniami złemi Ty Je­dyny trzy­masz me serce w ramionach w tros­kli­wym i ciepłym objęciu Tu­lisz do snu Ty Je­dyny ukochany aż tak Omiatasz war­ga­mi mój ru­miany policzek a ten bled­nie z onieśmielenia I znów płonie Ty Przy mnie We mnie U bo­ku Nieskończoności Razem Czu­wam przy twoich wadach a każdą z nich rozkładam na stole bo wolę ich skorupę wziąć w ręce i pod lupę od spodu i od góry z boków za­nim w bzdury zacznę wierzyć za­nim zacznę wierzyć w nieskalanie i wad brak (choć są) i wreszcie dusza za nie z różowy­mi tęczówkami w ciemną przepaść skoczy gdzie tyl­ko moje oczy czerń będą przekłamywać Z pajęczy­ny schodzę tor­sem w dół Na­gości wydłubuję so­ki opuszkami Wkra­dam się po cichu Je­dynie z od­dechem słyszę Cię na udach Gdy bez­wstyd­nie skrap­lasz na mnie słowa I wcierasz w pierś moją zębami Z czer­wieni po­liczków chwy­tam się prześcieradła Nikt głębiej nie wszedł do mnie tak Jak z jękiem op­lotłam Twój brak.No­we chrześci­jaństwo nie dość, że się roz­przes­trze­nia, to na do­datek zmienia się w każdym no­wym miej­scu; przy­pomi­na zwierzę, które pochłania miej­scową faunę i florę, czer­piąc z te­go pożywienia jakąś szczególną moc.