Kradłeś po­całun­ki moich dłoni a po­tem zap­la­tałeś je w mo­je włosy Kradłeś po­całun­ki ust moich i za­mykałeś je w swoim wnętrzu Kradłeś zachwyt moich spojrzeń i od­da­wałeś je w namiętności... Roz­kwi­tałam w tęczówkach Twoich oczu Roz­kwi­tałam w Twoim dotyku A Ty pat­rzyłeś jak z zam­knięte­go pąka prze­mieniam się w różę...


kradłeś-po­całun­ki-moich-dłoni-a po­tem-zap­­łeś- w mo­-włosy-kradłeś-po­całun­ki-ust-moich-i za­mykałeś- w swoim-wnętrzu
la femmekradłeśpo­całun­kimoichdłonia po­temzap­la­tałeśje w mo­jewłosyusti za­mykałeśje w swoimwnętrzuzachwytspojrzeńi od­da­wałeśje w namiętnościroz­kwi­tałamw tęczówkachtwoichoczuw twoimdotykua ty pat­rzyłeśjak z zam­knięte­gopąkaprze­mieniam sięw różękradłeś po­całun­kipo­całun­ki moichmoich dłonidłoni a po­tema po­tem zap­la­tałeśzap­la­tałeś je w mo­jeje w mo­je włosywłosy kradłeśkradłeś po­całun­kipo­całun­ki ustust moichmoich i za­mykałeśi za­mykałeś je w swoimje w swoim wnętrzuwnętrzu kradłeśkradłeś zachwytzachwyt moichmoich spojrzeńspojrzeń i od­da­wałeśi od­da­wałeś je w namiętnościje w namiętności roz­kwi­tałamroz­kwi­tałam w tęczówkachw tęczówkach twoichtwoich oczuoczu roz­kwi­tałamroz­kwi­tałam w twoimw twoim dotykudotyku a ty pat­rzyłeśa ty pat­rzyłeś jak z zam­knięte­gojak z zam­knięte­go pąkapąka prze­mieniam sięprze­mieniam się w różękradłeś po­całun­ki moichpo­całun­ki moich dłonimoich dłoni a po­temdłoni a po­tem zap­la­tałeśa po­tem zap­la­tałeś je w mo­jezap­la­tałeś je w mo­je włosyje w mo­je włosy kradłeśwłosy kradłeś po­całun­kikradłeś po­całun­ki ustpo­całun­ki ust moichust moich i za­mykałeśmoich i za­mykałeś je w swoimi za­mykałeś je w swoim wnętrzuje w swoim wnętrzu kradłeśwnętrzu kradłeś zachwytkradłeś zachwyt moichzachwyt moich spojrzeńmoich spojrzeń i od­da­wałeśspojrzeń i od­da­wałeś je w namiętnościi od­da­wałeś je w namiętności roz­kwi­tałamje w namiętności roz­kwi­tałam w tęczówkachroz­kwi­tałam w tęczówkach twoichw tęczówkach twoich oczutwoich oczu roz­kwi­tałamoczu roz­kwi­tałam w twoimroz­kwi­tałam w twoim dotykuw twoim dotyku a ty pat­rzyłeśdotyku a ty pat­rzyłeś jak z zam­knięte­goa ty pat­rzyłeś jak z zam­knięte­go pąkajak z zam­knięte­go pąka prze­mieniam siępąka prze­mieniam się w różę

Jes­teś ob­sesją moich myśli... Naj­większym pożąda­niem dla moich oczu, Po­kusą dla moich ust.. Tor­turą dla mej tęsknoty, I wreszcie zu­pełną zgubą dla mo­jej duszy! Kim jesteś? Py­tałam szeptem A ty za­mykałeś mi us­ta gorącym pocałunkiem Kim jesteś? Py­tałam spojrzeniem A ty krępo­wałeś mnie zuchwałą głębią swoich źrenic Kim jesteś? Py­tałam dłońmi na twarzy A ty tyl­ko szor­stkim uśmie­chem ocierałeś się o nie Teraz Jes­teś więc Bra­kiem odpowiedzi Dręczącym mo­je na wpół przes­pa­ne noce szu­kam miłości prostej jedynej ust po­całun­ku i spoj­rzeń twych oczu i po­wiek przymkniętych a wiatr co włosy tarmosi a w słońca pieszczocie jestem szu­kam miłości twych ra­mion obręczy dłoni czułości radości namiętności gdzie jesteś? Od­dech pro­mieni słońca na moich ustach rozchylam... Za­pach poranka spływa po włosach, po karku Do­tyk stęsknionych dłoni roz­ry­wa moją ko­biecość na strzępy Krwa­wię słowami Bla­da krew ścieka po wnętrzu ud  i wsiąka w jedwab Kiedyś było jak w niebie Nag­le od­szedłeś z dnia na dzień Te­raz wra­casz i py­tasz czy możesz znów za­gościć w moich snach, w moich myślach, w roz­mo­wach w ciągu dnia... Ja sa­ma siebie py­tam czy jest sens, byś znów mógł za­gościć tam gdzie chcesz. Wcześniej nie py­tałeś, nie pro­siłeś sa­ma wpuściłam Cię...Roz­pylę nad Tobą woń mo­jej słodyczy Po­wiet­rze z ust moich będziesz mógł pobierać Wschód Słońca po­każę, co Ciebie zachwyci Choć noc nie będzie chciała umierać Czer­wo­ne jabłuszko scho­wam w Twoich dłoniach Ko­lację us­mażysz na roz­grza­nym brzuchu Przys­pie­szysz stu­kanie pul­sujące w skroniach A ja wpa­suję się w tem­po Twoich ruchów Uto­pij­ny wytwór mo­jego wypicia Wy­baczyć mi trze­ba, nie próbuj osądzać Bo wte­dy do­piero od­dam roz­kosz życia Jeśli mi da­ne będzie Je­go spotkać.