Krop­le deszczu spa­dają jak łzy,twe us­ta nie mówią dziś nic, leżysz na ko­cu za­myślo­na spo­wita chłod­nym wiatrem i wpat­rzo­na w gwiaz­dozbiór życia.


krop­-deszczu-spa­dają-jak łzytwe-us­-nie mówią-dziś-nic-żysz-na ko­cu-za­myślo­na-spo­wita-chłod­nym-wiatrem-i-wpat­rzo­na
kulakrop­ledeszczuspa­dająjak łzytweus­tanie mówiądziśnicleżyszna ko­cuza­myślo­naspo­witachłod­nymwiatremwpat­rzo­naw gwiaz­dozbiórżyciakrop­le deszczudeszczu spa­dająus­ta nie mówiąnie mówią dziśdziś nicleżysz na ko­cuna ko­cu za­myślo­naza­myślo­na spo­witaspo­wita chłod­nymchłod­nym wiatremwiatrem ii wpat­rzo­nawpat­rzo­na w gwiaz­dozbiórw gwiaz­dozbiór życiakrop­le deszczu spa­dająus­ta nie mówią dziśnie mówią dziś nicleżysz na ko­cu za­myślo­nana ko­cu za­myślo­na spo­witaza­myślo­na spo­wita chłod­nymspo­wita chłod­nym wiatremchłod­nym wiatrem iwiatrem i wpat­rzo­nai wpat­rzo­na w gwiaz­dozbiórwpat­rzo­na w gwiaz­dozbiór życia

krop­le spa­dają powoli jak gęsty lip­co­wy miód ser­ca werbel od­bi­ja się echem od ścian za ścianą me­lodia ze sta­rej płyty me­lodia naszych młodych lat zmysły spuszczo­ne z uwięzi jak psy myśliw­skie ści­gają to co ucieka nieśmiałość mie­sza się z lękiem ucie­czki w głębię jeziora w zachłyście ekstazy a krop­le spa­dają po­woli ... *** Dział: Erotyki *** Zbig­niew Małecki Kwiecie opada muśnięte chłod­nym wiatrem żeg­nając lato usiąść przed Twoim blo­kiem w deszczu, rozpłakać się jak dziec­ko, mając nadzieję, że krop­le wo­dy zak­ryją łzy..wyk­rzyczeć..jak bar­dzo jes­tem bez­radna, gdy nie ma Cię przy mnie..Mog­li­byśmy być szczęśli­wi gdy­byśmy tyl­ko chcieli, gdy­by za­miast użalać się że pa­da wyjść na spa­cer w deszczu, pa­miętasz? nie było dla nas żad­nych gra­nic, świat był piękny, wszys­tko ta­kie pros­te. Cie­szy­liśmy się z każdej spędzo­nej ra­zem chwi­li... A dziś? Dziś nic nie ro­bimy spon­ta­nicznie, jes­teśmy więźniami włas­nych ograniczeń.Jed­na noc Jed­na dob­ra noc Je­den błąd Jak drzewo Za­puszcza korzenie Jak drzewo Wy­daje owoce Słowa Spa­dają na białe kar­ty ciszy Nie krzyczą Niedojrzałe Szepczą Że miłość zak­witła za szybko Że zdławi ją chłód poranka Praw­da – Rzu­cił księżyc cierpko Ale rankiem Zo­baczy­li wszyscy Źdźbło miłości Wy­dało pus­te nasienie Owo­ce spadły Zapomniane Og­rodnik odszedł Zos­tał bar­ma­nem w noc­nym barze Roz­ko­jarzo­ny strach, zaj­rzał ko­lej­nym dniom znów w oczy... Dziew­częcy uśmiech, ze­garek, śmiech, jak zwyk­le tak uroczy. I krop­le deszczu tyl­ko , przeszkadzają motylkom.