Ktoś powiedział -Pa­nie proszą panów. Ja, w zwiew­nej, białej sukni biegnę do Ciebie; pa­dam Ci w ramiona i roz­poczy­na się taniec. Nag­le, cóż to? To już nie par­kiet pełen ludzi lecz łąka pełna kwiatów, a wśród nich my dwoje. Lecz nag­le jak ośle­piający piorun zja­wia się ONA. Bie­rze twą dłoń i po­ciąga lekko. Ty, jak urzeczo­ny, idziesz za nią. Ja krzyczę, błagam, płaczę, lecz was już nie ma. I zno­wu jes­tem sama, za­gu­biona wśród tłumu za­kocha­nych... ® by Mrs Vercetti 


ktoś-powiedział-pa­nie-proszą-panów-ja-w zwiew­nej-białej-sukni-biegnę-do ciebie-pa­dam-ci w ramiona-i-roz­poczy­na ę-taniec-nag­
mrs vercettiktośpowiedziałpa­nieprosząpanówjaw zwiew­nejbiałejsuknibiegnędo ciebiepa­damci w ramionaroz­poczy­na siętaniecnag­lecóżtotojużnie par­kietpełenludzileczłąkapełnakwiatówwśródnichmy dwojelecznag­lejak ośle­piającypiorunzja­wia sięonabie­rzetwądłońi po­ciągalekkotyjak urzeczo­nyidzieszza niąjakrzyczębłagampłaczęwasnie mazno­wujes­temsamaza­gu­bionatłumuza­kocha­nych®by mrsvercetti ktoś powiedziałpa­nie prosząproszą panówbiałej suknisukni biegnębiegnę do ciebiepa­dam ci w ramionaci w ramiona ii roz­poczy­na sięroz­poczy­na się taniecjuż nie par­kietnie par­kiet pełenpełen ludziludzi leczlecz łąkałąka pełnapełna kwiatówwśród nichnich my dwojelecz nag­lenag­le jak ośle­piającyjak ośle­piający piorunpiorun zja­wia sięzja­wia się onabie­rze twątwą dłońdłoń i po­ciągai po­ciąga lekkoidziesz za niąja krzyczęlecz waswas jużjuż nie mai zno­wuzno­wu jes­temjes­tem samaza­gu­biona wśródwśród tłumutłumu za­kocha­nychza­kocha­nych ®® by mrsby mrs vercetti pa­nie proszą panówbiałej sukni biegnęsukni biegnę do ciebiepa­dam ci w ramiona ici w ramiona i roz­poczy­na sięi roz­poczy­na się taniecjuż nie par­kiet pełennie par­kiet pełen ludzipełen ludzi leczludzi lecz łąkalecz łąka pełnałąka pełna kwiatówa wśród nichwśród nich my dwojelecz nag­le jak ośle­piającynag­le jak ośle­piający piorunjak ośle­piający piorun zja­wia siępiorun zja­wia się onabie­rze twą dłońtwą dłoń i po­ciągadłoń i po­ciąga lekkolecz was jużwas już nie mai zno­wu jes­temzno­wu jes­tem samaza­gu­biona wśród tłumuwśród tłumu za­kocha­nychtłumu za­kocha­nych ®za­kocha­nych ® by mrs® by mrs vercetti 

Na ław­ce w par­ku sie­działo małżeństwo, ciągle trwa­li w mil­cze­niu, lecz uśmie­cha­li się do siebie. Ema­nował od nich ta­ki spokój i har­mo­nia, iż mu­siałam się zat­rzy­mać i na nich po­pat­rzeć. Nag­le z dru­giej stro­ny po­jawiła się pa­ra za­kocha­nych, dziew­czy­na przy­tulała się do swo­jego chłopa­ka, kiedy spos­trzegła, że pat­rzy się w drugą stronę, za­lała go py­taniami. Skończyło się wrzas­ka­mi i kłótnią. A miłość nie pot­rze­buje słów...Na­początku wsztstko było dob­rze, jak w baj­ce. Wy­dawało mi się że mam naj­wspa­nial­szą przy­jaciółkę na zaw­sze. Jed­nak tak nie było... Nag­le zja­wiła się ona. Odeb­rała mi ją i zgry­wała moją dobrą ko­leżankę. Te­raz sa­ma so­bie siedzę na szkol­nych przer­wach i po cichu płaczę, choć i tak nikt te­go nie widzi...Ona w białej pościeli spląta­na, ta­ka gorąca , rozgrzana On noszący głowę w chmu­rach, rozmarzony Ona cze­kała na niego od ra­na do późnej nocy On jak zwyk­le spóźniony lecz jej spragniony Ona słowa­mi zachęca i ust nie od­ry­wa od ust je­go On zachwy­co­ny pos­tawą swo­jej ko­biety nur­ku­je w jej biust Oni całują się na­miętnie lecz to ko­niec już z ta­kim miłym akcentem... றiℓℓ...Jes­teś tu czu­je Cie lecz na Ciebie nie pat­rzę się chce za­pom­nieć o To­bie dziś ale mo­je ser­ce nie chce za ro­zumem iść i tak każde­go dnia od no­wa w mo­jej głowie wid­nieje Twa osoba poz­być się te­go ob­ra­zu nie mogę bo jes­tem bar­dzo za­kocha­na w Tobie ro­bie to ta­jem­nie, nie zauważasz tego ale to błąd bo zna­lazłaś drogę do ser­ca mego Pu­kam do Ciebie od lat De­likat­nie jak let­ni wiatr Co roz­wiewa dmuchawce Roz­nosząc ba­bie lato Po­dob­no krop­la drąży skalę Lecz prze­cież ser­ce Twoje Nie jest z kamienia I rozpływam się po osierdziu Chciałbym cza­sem być burzą Zro­bić za­mieć, bić gradem Uderzyć pioru­nem z jas­ne­go nieba Lecz nies­te­ty nie jes­tem Zeusem Ka­wałek po kawałku zja­dam samą siebie Po­woli uby­wa mi ciała lecz duszy jak­by więcej Aby poz­nać siebie trze­ba cza­sem wyrzeczeń Ból przy­gotu­je mi  miej­sce w raju Niewidzial­na dla ludzi ślepych Pójdę da­lej przed siebie Wiem już kim jestem.