Kto chce jed­nym spoj­rze­niem ująć wiele równocześnie przed­miotów, ten żad­ne­go z nich nie widzi wyraźnie.


kto-chce-jed­nym-spoj­rze­niem-ująć-wiele-równocześnie-przed­miotów-ten-żad­ne­go-z nich-nie widzi-wyraźnie
rené descartes (kartezjusz)ktochcejed­nymspoj­rze­niemująćwielerównocześnieprzed­miotówtenżad­ne­goz nichnie widziwyraźniekto chcechce jed­nymjed­nym spoj­rze­niemspoj­rze­niem ująćująć wielewiele równocześnierównocześnie przed­miotówten żad­ne­gożad­ne­go z nichz nich nie widzinie widzi wyraźniekto chce jed­nymchce jed­nym spoj­rze­niemjed­nym spoj­rze­niem ująćspoj­rze­niem ująć wieleująć wiele równocześniewiele równocześnie przed­miotówten żad­ne­go z nichżad­ne­go z nich nie widziz nich nie widzi wyraźniekto chce jed­nym spoj­rze­niemchce jed­nym spoj­rze­niem ująćjed­nym spoj­rze­niem ująć wielespoj­rze­niem ująć wiele równocześnieująć wiele równocześnie przed­miotówten żad­ne­go z nich nie widziżad­ne­go z nich nie widzi wyraźniekto chce jed­nym spoj­rze­niem ująćchce jed­nym spoj­rze­niem ująć wielejed­nym spoj­rze­niem ująć wiele równocześniespoj­rze­niem ująć wiele równocześnie przed­miotówten żad­ne­go z nich nie widzi wyraźnie

Kto chce jednym spojrzeniem ująć wiele równocześnie przedmiotów, ten żadnego z nich nie widzi wyraźnie.Jak w ogóle opi­sać miłość, w której nic się nie dzieje i dziać nie może, miłość której ujaw­nić nie wol­no ani jed­nym słowem, ani jed­nym drgnięciem twarzy, ani jed­nym spoj­rze­niem? Miłość zaw­sze do cze­goś dąży, na coś cze­ka, a na cóż mogłem cze­kać ja, cze­go się spodziewać? Oczy­wiście nieraz oglądałem oj­czyznę z sa­molotów, ale te­raz było to zu­pełnie coś in­ne­go. Jed­nym spoj­rze­niem obej­mo­wałem wiel­ki ob­szar. Cały kraj. Pol­ska wyglądała stąd mała, ale jed­nocześnie piękna.Twoich oczu jed­no spoj­rze­nie to zbyt wiele bym mógł spać.Miłość jest złudze­niem. Dla­tego właśnie oso­ba za­kocha­na wo­li po­ry i miej­sca sprzy­jające iluz­ji, do­god­ne złudze­niom jak zmie­rzchy za­cierające kon­tu­ry przed­miotów, spot­ka­nia przy zam­glo­nym księżycu i świet­listo-mroczne leśne ścieżki.Tym spoj­rze­niem po­wie­dzieliśmy so­bie tak wiele, że wy­dawało mi się, jak­byśmy prze­gada­li całą noc.