Lecz zak­li­nam - niech żywi nie tracą nadziei i przed na­rodem niosą oświaty ka­ganiec; A kiedy trze­ba, na śmierć idą po kolei, jak ka­mienie przez Bo­ga rzu­cane na szaniec.


lecz-zak­li­nam- niech-żywi-nie tracą-nadziei-i-przed-na­rodem-niosą-oświaty-ka­ganiec-a-kiedy-trze­ba-na śmierć-idą-po kolei-jak
juliusz słowackileczzak­li­nam niechżywinie tracąnadzieiprzedna­rodemniosąoświatyka­ganieckiedytrze­bana śmierćidąpo koleijakka­mienieprzezbo­garzu­canena szanieclecz zak­li­nam niech żywiżywi nie tracąnie tracą nadzieinadziei ii przedprzed na­rodemna­rodem niosąniosą oświatyoświaty ka­ganieckiedy trze­bana śmierć idąidą po koleijak ka­mienieka­mienie przezprzez bo­gabo­ga rzu­canerzu­cane na szaniec niech żywi nie tracążywi nie tracą nadzieinie tracą nadziei inadziei i przedi przed na­rodemprzed na­rodem niosąna­rodem niosą oświatyniosą oświaty ka­ganieca kiedy trze­bana śmierć idą po koleijak ka­mienie przezka­mienie przez bo­gaprzez bo­ga rzu­canebo­ga rzu­cane na szaniec

Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei. I przed narodem niosą oświaty kaganiec; A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei, Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!Niech żywi nie tracą nadziei.Więc nap­rzód, niech broń rozdziera niech ku­la szy­je jak nić Trze­ba nam te­raz umierać By Pol­ska umiała znów żyć Ko­biety są jak je­lenie - rzu­cił Co­hen z miną znaw­cy. - Nie można się na nie rzu­cać, trze­ba je ścigać.Jas­no­widzę daj­cie światło i mo­je oczy ze środ­ka nocy błękit­ne ozo­nem po burzy rzu­cające urok poranka Chcę wrócić do siebie bez bluźnier­stwa na ustach rzu­cane­go w twarz niewiadomemu które się za­daje z pytaniem Jes­tem ko­bietą trudną w odbiorze ka­wałkiem świata i je­go po-ranną kawą  Pragnę rzu­cić się... rzu­cić się w wo­dos­pad życia... I na­wet jeśli przyj­dzie upaść bo­leśnie na ka­mienie - nie żałować!