Lubię... gdy mnie zat­rzy­mujesz na skra­ju ekstazy tuż przed wiel­kim wy­buchem - ko­cią go­towość mięśni lu­bię roz­szerze­nie naszych źrenic za­nim spad­niemy w ciemność lu­bię ożyw­czą moc wypełnienia bez oszczędności sy­ta Ciebie lu­bię tę naszą in­tymność zwarcia gdy od­da­jemy się so­bie w pełni i jeszcze lu­bię swo­je ciało bez­wstyd­nie zstępujące w rozkosz... ma­jowa ko­bieta swe­mu mężczyźnie 


lubię-gdy-mnie-zat­rzy­mujesz-na skra­ju-ekstazy-ż-przed-wiel­kim-wy­buchem- ko­ą-go­towość-mięś-lu­bię-roz­szerze­nie-naszych
amalubięgdymniezat­rzy­mujeszna skra­juekstazytużprzedwiel­kimwy­buchem ko­ciągo­towośćmięśnilu­bięroz­szerze­nienaszychźrenicza­nimspad­niemyw ciemnośćożyw­cząmocwypełnieniabezoszczędnościsy­taciebietę nasząin­tymnośćzwarciaod­da­jemy sięso­biew pełnijeszczeswo­jeciałobez­wstyd­niezstępującew rozkoszma­jowako­bietaswe­mumężczyźnie lubię gdygdy mniemnie zat­rzy­mujeszzat­rzy­mujesz na skra­juna skra­ju ekstazyekstazy tużtuż przedprzed wiel­kimwiel­kim wy­buchem ko­cią go­towośćgo­towość mięśnimięśni lu­bięlu­bię roz­szerze­nieroz­szerze­nie naszychnaszych źrenicźrenic za­nimza­nim spad­niemyspad­niemy w ciemnośćw ciemność lu­bięlu­bię ożyw­cząożyw­czą mocmoc wypełnieniawypełnienia bezbez oszczędnościoszczędności sy­tasy­ta ciebieciebie lu­bięlu­bię tę naszątę naszą in­tymnośćin­tymność zwarciazwarcia gdygdy od­da­jemy sięod­da­jemy się so­bieso­bie w pełniw pełni ii jeszczejeszcze lu­bięlu­bię swo­jeswo­je ciałociało bez­wstyd­niebez­wstyd­nie zstępującezstępujące w rozkoszw rozkosz ma­jowama­jowa ko­bietako­bieta swe­muswe­mu mężczyźnie lubię gdy mniegdy mnie zat­rzy­mujeszmnie zat­rzy­mujesz na skra­juzat­rzy­mujesz na skra­ju ekstazyna skra­ju ekstazy tużekstazy tuż przedtuż przed wiel­kimprzed wiel­kim wy­buchem ko­cią go­towość mięśnigo­towość mięśni lu­bięmięśni lu­bię roz­szerze­nielu­bię roz­szerze­nie naszychroz­szerze­nie naszych źrenicnaszych źrenic za­nimźrenic za­nim spad­niemyza­nim spad­niemy w ciemnośćspad­niemy w ciemność lu­bięw ciemność lu­bię ożyw­cząlu­bię ożyw­czą mocożyw­czą moc wypełnieniamoc wypełnienia bezwypełnienia bez oszczędnościbez oszczędności sy­taoszczędności sy­ta ciebiesy­ta ciebie lu­bięciebie lu­bię tę nasząlu­bię tę naszą in­tymnośćtę naszą in­tymność zwarciain­tymność zwarcia gdyzwarcia gdy od­da­jemy sięgdy od­da­jemy się so­bieod­da­jemy się so­bie w pełniso­bie w pełni iw pełni i jeszczei jeszcze lu­bięjeszcze lu­bię swo­jelu­bię swo­je ciałoswo­je ciało bez­wstyd­nieciało bez­wstyd­nie zstępującebez­wstyd­nie zstępujące w rozkoszzstępujące w rozkosz ma­jowaw rozkosz ma­jowa ko­bietama­jowa ko­bieta swe­muko­bieta swe­mu mężczyźnie 

Lu­bię na nas patrzeć, okiem wyob­raźni - przy­ciętym drzwi szparą. Gro­tes­ko­wych trochę, bez­wstyd­nych - lecz tyl­ko dla siebie. Nawzajem… Nic się nie bój miła, ni­komu nie po­wiem – co widziałem. Tyl­ko To­bie na ucho, gdy za­pom­nisz – kim byłaś dla mnie. I kim jesteś… …na­wet kiedy nie podglądam Odys, czer­wiec 2014 (do rzeźby Gaylor­da Ho) Jes­teś daleko A może sie­dzisz obok? Znaczysz dla mnie dużo, Przy To­bie pragnę być sobą. Zam­knę oczy, Gdy je ot­worze chcę Ciebie przy so­bie, Uczuć do­tyk i na­pawać się uśmiechem. Kochać Cię Bar­dziej niż wcześniej. Budzić się przy To­bie i pat­rzeć, jak zasypiasz... Chcę by wie­dział o tym świat, Lecz to będzie nasza słod­ka tajemnica...Zno­wu wszys­tko się zaczy­na .. Myślę Kocham ... Two­ja Wi­na .. Ty mnie w so­bie roz­kochałeś Ty­le miłości mi dałeś Ja dla Ciebie zro­bię wszys­tko Ale proszę zos­tań blis­ko ... Po­wie­dzieć Ci Kocham ..To za mało .. Chcę budzić się przy To­bie co ra­no .. Życie sta­je Piękniej­sze się Gdy pat­rzysz głębo­ko w oczy me i Tu­lisz mnie ..jak nig­dy nikt Na zaw­sze chcę z Tobą być .! Wciąż pragnę Ciebie, I twych bez­wstyd­nych spojrzeń, Kiedy leżysz nago, Tuż obok mnie. Ty wiesz jak bar­dzo Ciebie pożądam, Twe­go ciała, twych ust, I nie od­dam cię za żad­ne skarby, Nig­dy już. Chy­ba so­bie ciebie wyśniłem, Gdyż jes­teś idealna, Ta­ka słod­ka i piękna, Niemalże nierealna.lu­bię wtu­lić się w mrok pa­miętać słońce przez mgłę gdy wsta­je ko­lej­ny dzień do stóp łasi się rosą nie umiem zag­rzać miejsca w twoim bez­pie­cznym śnie roz­kołyszę lampiony na kład­ce nad rzeką wspomnień nie zat­rzy­muj mnie serce pójdę dokąd oczy poniosą