Mówisz że wa­si wyz­nawcy już nie palą in­nych, nie składają ludzi w ofie­rze, ale praw­dzi­wa wiara to właśnie oz­nacza, ro­zumiesz? Poświęcać włas­ne życie, dzień po dni, w płomieniach, poświad­czając jej praw­dzi­wość, działając dla niej, od­dychając jej is­totą. To właśnie religia.


mówisz-że wa­-wyz­nawcy-już-nie palą-in­nych-nie składają-ludzi-w ofie­rze-ale-praw­dzi­wa-wiara-to właśnie-oz­nacza-ro­zumiesz
terry pratchettmówiszże wa­siwyz­nawcyjużnie paląin­nychnie składająludziw ofie­rzealepraw­dzi­wawiarato właśnieoz­naczaro­zumieszpoświęcaćwłas­neżyciedzieńpo dniw płomieniachpoświad­czającjejpraw­dzi­wośćdziałającdlaniejod­dychającis­totąto właśniereligiamówisz że wa­siże wa­si wyz­nawcywyz­nawcy jużjuż nie paląnie palą in­nychnie składają ludziludzi w ofie­rzeale praw­dzi­wapraw­dzi­wa wiarawiara to właśnieto właśnie oz­naczapoświęcać włas­newłas­ne życiedzień po dnipoświad­czając jejjej praw­dzi­wośćdziałając dladla niejod­dychając jejjej is­totąto właśnie religiamówisz że wa­si wyz­nawcyże wa­si wyz­nawcy jużwyz­nawcy już nie paląjuż nie palą in­nychnie składają ludzi w ofie­rzeale praw­dzi­wa wiarapraw­dzi­wa wiara to właśniewiara to właśnie oz­naczapoświęcać włas­ne życiepoświad­czając jej praw­dzi­wośćdziałając dla niejod­dychając jej is­totą

Widzi­my współcześnie od­na­wiający się głód ludzi praw­dzi­wych. To znaczy żyjących w praw­dzie i miłości; ludzi jas­nych, przej­rzys­tych, którzy mają ob­licza praw­dzi­we, a nie zniek­ształco­ne kłamstwem.Słowa są orężem praw­dzi­wym, bez oszus­tw niedo­cenianym i za­nied­ba­nym je­dynym który po­winien fun­kcjo­nować lecz dla ludzi dla praw­dzi­wych ludzi a nie zwierząt.Praw­dzi­wym pułapem naszej wyt­rzy­małości nie jest wyz­naczo­na gra­nica, ale przek­rocze­nie jej elastyczności...Każdy pragnie praw­dzi­wej miłości lecz niewielu wie czym ona jest... Dwo­je spracowanych ściśniętych moc­no dłoni je­go pal­ce łagod­nie ma­sują jej bez słów... To miłość właśnie spoj­rze­nie lśniące po­mimo upływu lat... To miłość ten sam zachwyt dwoj­ga ludzi nad sobą po­mimo upływu lat...Praw­dzi­wa przy­jaźń nie rodzi się wte­dy, kiedy jest dob­rze. Praw­dzi­wa przy­jaźń jest z tobą od zaw­sze, a naj­bar­dziej wte­dy, kiedy jej pot­rze­bujesz i ona nie zni­ka, po pros­tu przy to­bie trwa.Głupia, naiw­na. Ta­ka właśnie jest mo­ja mat­ka. Niektórzy zwą ją nadzieją. Kocham ją za jej naiw­ność i pros­totę, to jed­na z niewielu praw­dzi­wych ma­tek każde­go człowieka.