mądra­la i ik­siński dys­ku­tują o potopie. - noe wy­puścił z ar­ki gołębicę i po sied­miu dniach wróciła ona do ar­ki trzy­mając w dziobie gałązkę oliwną ... - to mu­siał być gołąb. gołębi­ca nie wyt­rzy­małaby ty­le bez ot­wiera­nia dzioba ! 


mądra­-i ik­ński-dys­ku­tują-o potopie-noe-wy­puśł-z ar­ki-gołębicę-i po sied­miu-dniach-wróła-ona-do ar­ki-trzy­mając
lovely-girlmądra­lai ik­sińskidys­ku­tująo potopienoewy­puściłz ar­kigołębicęi po sied­miudniachwróciłaonado ar­kitrzy­mającw dziobiegałązkęoliwnąto mu­siałbyćgołąbgołębi­ca nie wyt­rzy­małabyty­lebezot­wiera­niadzioba mądra­la i ik­sińskii ik­siński dys­ku­tujądys­ku­tują o potopienoenoe wy­puściłwy­puścił z ar­kiz ar­ki gołębicęgołębicę i po sied­miui po sied­miu dniachdniach wróciławróciła onaona do ar­kido ar­ki trzy­mająctrzy­mając w dziobiew dziobie gałązkęgałązkę oliwnąoliwnąto mu­siałto mu­siał byćbyć gołąbgołębi­ca nie wyt­rzy­małaby ty­lety­le bezbez ot­wiera­niaot­wiera­nia dziobamądra­la i ik­siński dys­ku­tująi ik­siński dys­ku­tują o potopienoe wy­puściłnoe wy­puścił z ar­kiwy­puścił z ar­ki gołębicęz ar­ki gołębicę i po sied­miugołębicę i po sied­miu dniachi po sied­miu dniach wróciładniach wróciła onawróciła ona do ar­kiona do ar­ki trzy­mającdo ar­ki trzy­mając w dziobietrzy­mając w dziobie gałązkęw dziobie gałązkę oliwnągałązkę oliwnąoliwnąto mu­siał byćto mu­siał być gołąbgołębi­ca nie wyt­rzy­małaby ty­le bezty­le bez ot­wiera­niabez ot­wiera­nia dzioba

Przy­jaciele Chrys­tu­sa po­dob­no mieli to szczęście ja zostałem po tych trzech, sied­miu, je­denas­tu dniach bez nadziei na zmartwychwstanie Wiem, miało mi się nie udać. Dziś - po sied­miu ciężkich la­tach, mogę stwier­dzić, że mi się udało. Przepraszam.Bądź tu i te­raz. Po pros­tu tu i po pros­tu te­raz. Bez ocze­kiwań i bez obaw, bez jut­ra i bez wczo­raj, bez ut­rzy­mywa­nia i bez od­pycha­nia. Z pełną przy­tom­nością – tu i teraz.Mężowie dzielą się na: wyt­rzy­małych, mniej wyt­rzy­małych oraz na tych, którzy się rozwodzą.Pa­miętasz ten mo­ment, kiedy ja­ko dziec­ko, w wieku koło sied­miu lat, ma­lujesz ob­ra­zek i niebo to niebies­ki pa­sek u góry kar­tki? I wte­dy przychodzi ten mo­ment roz­cza­rowa­nia, kiedy nau­czy­ciel mówi ci, że tak nap­rawdę niebo zaj­mu­je cała wolną przes­trzeń na ry­sun­ku. I to jest ta chwi­la, kiedy życie zaczy­na być co­raz bar­dziej skom­pli­kowa­ne i nieco nud­niej­sze, po­nieważ za­malo­wywa­nie kar­tki na niebies­ko jest raczej nużącym zajęciem.wróciła marnotrawna o twarzy kredowej skórą jak gumą ob­ciągnięte kości pod oczami długie cienie włosy wyrwane ścis­ka w dłoniach leży wyczerpana