mądralówna wra­ca ze szkoły i przy­nosi no­winę. - ma­mo, na­si sąsie­dzi chy­ba się po­godzi­li i nie będą się roz­wodzić ! widziałam, jak ra­zem piłowa­li drew­no ! - gdzie tam, meb­le dzielą ...


mądralówna-wra­ca-ze szkoły-i przy­nosi-no­winę-­mo-na­-sąsie­dzi-chy­ba ę-po­godzi­li-i nie będą ę-roz­wodzić
lovely-girlmądralównawra­caze szkołyi przy­nosino­winęma­mona­sisąsie­dzichy­ba siępo­godzi­lii nie będą sięroz­wodzić widziałamjak ra­zempiłowa­lidrew­nogdzietammeb­ledzieląmądralówna wra­cawra­ca ze szkołyze szkoły i przy­nosii przy­nosi no­winęma­mona­si sąsie­dzisąsie­dzi chy­ba sięchy­ba się po­godzi­lipo­godzi­li i nie będą sięi nie będą się roz­wodzićjak ra­zem piłowa­lipiłowa­li drew­nodrew­nogdziegdzie tammeb­le dzielądzieląmądralówna wra­ca ze szkoływra­ca ze szkoły i przy­nosize szkoły i przy­nosi no­winęna­si sąsie­dzi chy­ba sięsąsie­dzi chy­ba się po­godzi­lichy­ba się po­godzi­li i nie będą siępo­godzi­li i nie będą się roz­wodzićjak ra­zem piłowa­li drew­nopiłowa­li drew­nogdzie tammeb­le dzielą

Pew­ne­go dnia pop­roszę gwiaz­dy bym obudził się tam, gdzie chmu­ry będą już da­leko za mną. Tam, gdzie prob­le­my rozpływają się jak cyt­ry­nowe cu­kier­ki. Wy­soko, tam mnie znajdziesz...Są meb­le, które przeszkadzają i są meb­le niezbędne! To tyl­ko od ciebie za­leży, ja­kim meb­lem się staniesz.Poległem na ołtarzu roz­koszy na co­kole miłości w Twych objęciach Zasnąłem w ra­ju gdzie dusza bez­tros­ko plątała się między twym lewym a pra­wym ramieniem Za­kuty sil­nym uścis­kiem i wol­ny jak nig­dy wcześniej roz­pa­lony Twą rozkoszą wzbiłem się Po­leciałem tam gdzie słońce roz­sta­wia swe promienie tam gdzie ptac­two króluje gdzie nogą nie stąpasz Upadłem jak nies­forny Ikar z prze­kona­niem że mogę wszys­tko lecz sam niewiele znaczę Cisza przy­jacielu, roz­dziela bar­dziej niż przes­trzeń. Cisza przy­jacielu nie przy­nosi słów, cisza za­bija na­wet myśli.Człowiek jest dosłow­nie roz­darty na dwo­je: zda­je so­bie sprawę z włas­nej wyjątko­wości, ma­jes­ta­tycznie góru­je nad resztą przy­rody, a jed­nak na ko­niec wra­ca tam, pod ziemię, gdzie śle­py, niemy gni­je i zni­ka na wieki.Za każdym ra­zem kiedy jedziesz do do­mu, jedzie z Tobą mo­je ser­ce. Jak za­sypiasz wra­ca do mnie i zno­wu cze­ka żebyś po nie przy­jechał. I ma nadzieję, że kiedyś po­jedzie z Tobą i nie będzie mu­siało wra­cać, bo zasnę obok.