Ma swoją własną filzo­fię na te­mat te­go dlacze­go jes­teśmy: bo bro­nimy słusznych rac­ji, ale w niesłuszny sposób al­bo od­wrot­nie, już nie pa­miętam, rzecz w tym, że ro­bimy to nie tak.


ma swoją-własną-filzo­fię-na te­mat-te­go-dlacze­go-jes­teśmy-bo bro­nimy-słusznych-rac­ji-ale-w niesłuszny-sposób-al­bo
winston groomma swojąwłasnąfilzo­fięna te­matte­godlacze­gojes­teśmybo bro­nimysłusznychrac­jialew niesłusznysposóbal­bood­wrot­niejużnie pa­miętamrzeczw tymże ro­bimyto nie takma swoją własnąwłasną filzo­fięfilzo­fię na te­matna te­mat te­gote­go dlacze­godlacze­go jes­teśmybo bro­nimy słusznychsłusznych rac­jiale w niesłusznyw niesłuszny sposóbsposób al­boal­bo od­wrot­niejuż nie pa­miętamrzecz w tymże ro­bimy to nie takma swoją własną filzo­fięwłasną filzo­fię na te­matfilzo­fię na te­mat te­gona te­mat te­go dlacze­gote­go dlacze­go jes­teśmybo bro­nimy słusznych rac­jiale w niesłuszny sposóbw niesłuszny sposób al­bosposób al­bo od­wrot­nie

No­simy duszę i jes­teśmy niesieni przez duszę, której nie zna­my. Kiedy nieroz­wi­nięta za­gad­ka sta­je na dwóch no­gach, przychodzi nasza ko­lej. Ob­ra­zy ze snu, które sa­me siebie szczy­pią w ra­mię, nie budząc się przy tym, to my. Bo my jes­teśmy za­gadką, której nikt nie zga­duje. To my jes­teśmy baśnią zam­kniętą we włas­nym ob­ra­zie. To my jes­teśmy tym, co idzie, nie dochodząc do jasności.Nie jes­teśmy bez­gra­nicznie wol­ni. Jes­teśmy wol­ni wo­bec dob­ra i zła i z te­go ro­bimy rachu­nek. Wszel­kie zło oz­nacza cho­robę wolności.Doszło do te­go, że głupim ludziom przyz­na­jemy rac­je, doszło do te­go, że używa­my przysłowia ,,głup­sze­mu ustąpSko­ro życie jest ta­kie ciężkie, dlacze­go dokłada­my so­bie kłopo­tu? Skąd bie­rze się pot­rze­ba auto­des­truk­cji? Może lu­bimy ból? Może tak jes­teśmy uk­ształto­wani, po­nieważ bez te­go nie czu­libyśmy się, że żyje­my. Jak to szło? Po co walę się młot­kiem w głowę? Bo jest tak przy­jem­nie kiedy przestanę.Zos­tałem za­pyta­ny -Dlacze­go się nie uśmiechasz? -Uśmiech to oz­na­ka ra­dości nie sądzisz? -Tak. -Nie mam po­wodów do uśmie­chu, nie jes­tem szczęśli­wy. A wyk­rzy­wiać brzyd­kiej twarzy w gry­masie uśmie­chu bez po­wodu, nie zamierzam. -Dać ci powód? -Jeżeli uważasz, że potrafisz. -Nie pot­ra­fię, ale będę próbowała. -Dziękuję. -Widzisz, jed­nak się uśmiechnąłeś. -Jes­teś pier­wszą osobą, która chce wy­wołać u mnie uśmiech, to jest powód do uśmiechu. -Na tym po­lega przy­jaźń, na próbowaniu. Dla M.Dziękuję że jesteś.