Ma­lujesz mi paz­nokcie u stóp długo i dokładnie ( dwie war­stwy plus nabłyszczacz ) niecier­pli­wa, wiercę się nie poz­wa­lasz pop­suć swe­go dzieła unierucho­miona, płonę jęczę bez­radnie, podniecona skamlę z lu­bością wsłuchu­jesz się w miłos­ne skargi języ­kiem uwal­niasz mnie trys­kam zdrojem nurzasz się, ma­lując mi paznokcie... z szuflady 


ma­lujesz-mi paz­nokcie-u stóp-długo-i dokładnie-dwie-war­stwy-plus-nabłyszczacz-niecier­pli­wa-wiercę-ę-nie-poz­wa­lasz-pop­suć
amama­lujeszmi paz­nokcieu stópdługoi dokładniedwiewar­stwyplusnabłyszczaczniecier­pli­wawiercęsięniepoz­wa­laszpop­sućswe­godziełaunierucho­mionapłonęjęczębez­radniepodnieconaskamlęlu­bościąwsłuchu­jesz sięw miłos­neskargijęzy­kiemuwal­niaszmnietrys­kamzdrojemnurzaszsięma­lującmi paznokcieszuflady ma­lujesz mi paz­nokciemi paz­nokcie u stópu stóp długodługo i dokładniei dokładnie (( dwiedwie war­stwywar­stwy plusplus nabłyszczacznabłyszczacz )) niecier­pli­wawiercę sięsię nienie poz­wa­laszpoz­wa­lasz pop­sućpop­suć swe­goswe­go dzieładzieła unierucho­mionapłonę jęczęjęczę bez­radniepodniecona skamlęskamlę zz lu­bościąlu­bością wsłuchu­jesz sięwsłuchu­jesz się w miłos­new miłos­ne skargiskargi języ­kiemjęzy­kiem uwal­niaszuwal­niasz mniemnie trys­kamtrys­kam zdrojemzdrojem nurzasznurzasz sięma­lując mi paznokciemi paznokcie zz szuflady ma­lujesz mi paz­nokcie u stópmi paz­nokcie u stóp długou stóp długo i dokładniedługo i dokładnie (i dokładnie ( dwie( dwie war­stwydwie war­stwy pluswar­stwy plus nabłyszczaczplus nabłyszczacz )nabłyszczacz ) niecier­pli­wawiercę się niesię nie poz­wa­lasznie poz­wa­lasz pop­sućpoz­wa­lasz pop­suć swe­gopop­suć swe­go dziełaswe­go dzieła unierucho­mionapłonę jęczę bez­radniepodniecona skamlę zskamlę z lu­bościąz lu­bością wsłuchu­jesz sięlu­bością wsłuchu­jesz się w miłos­newsłuchu­jesz się w miłos­ne skargiw miłos­ne skargi języ­kiemskargi języ­kiem uwal­niaszjęzy­kiem uwal­niasz mnieuwal­niasz mnie trys­kammnie trys­kam zdrojemtrys­kam zdrojem nurzaszzdrojem nurzasz sięma­lując mi paznokcie zmi paznokcie z szuflady 

Gdy ko­biecie złamie się paz­no­kieć-jest tra­gedia, a gdy wy­darzy się jej coś złego w życiu to tak jak­by połamała wszys­tkie paz­nokcie, na­wet te od stóp.kocha­nie ja płonę po­woli kruszy się mo­je ciało na sza­ry popiół palę się żywa kocha­nie przestań bo spa­lasz mnie ciepłem swe­go serca Kiedyś, gdy pra­cowałem w Phi­lipie Morrisie jed­na ba­ba list miłos­ny na­pisała mi. Była brzydką, grubą i ze wsi dziewuchą, od­pi­sałem, że nic z te­go nie może nig­dy wyjść. Ob­ro­biła mi tak tyłek, że mu­siałem się zwolnić, bo aż ta­kie podłe kłam­stwa o mnie ludziom mówiła. Te­raz związek chce mi pop­suć zaz­dros­na ja­kaś Domi, więc jej mówię z głębi ser­ca : Od­wal się i żebyś zgniła! Kiedy om­dle­wam w Twych ra­mionach, trzy­masz mnie blisko nie poz­wa­lasz na dys­tans ciał, pragnień plas­kam nabrzmiała słuchasz z lubością, więc zawodzę, skarżąc się na na­miętność, której nie umiem unieść i pod­daję się czu­ciu niezmiennie... Tobie Za­nim ry­ba pop­su­je się od głowy, głowa mu­si pop­suć swo­je serce. Z cyk­lu po­wieści Piękny jest mężczyz­na, dojrzały si­wizną wzruszeń wnikam Je­go łyd­ki - mo­ja lepkość skle­pieniem brzucha łagod­ne­go do­cieram dłonie bez­radnie dob­re głaszczą mnie opuszkami roz­luźniam barczystość sprag­niony źródła zat­ra­ca się w buj­nej bolesności cier­pię miłos­ne męki nabrzmiałością tor­tu­ruje mnie przedłużaniem roz­koszy w nieskończoność umieram wielok­rotnie, czuła... Tobie