Małe dzieci są ta­kie bez­bron­ne, są nieświadome, cieszą je rzeczy małe i często bez ni­by większe­go znaczenia... Dziec­ko ma wyob­raźnię i pod­da­je się jej, A może tu tkwi sedno... może nie wol­no zat­ra­cić w swo­jej duszy dziecka, może war­to na zaw­sze po­zos­tac nim. Do­rośli ro­bią krzywdę in­nym świadomie, kiedy dziec­ko je­dynie nieświado­mie jest w sta­nie zro­bić krzywdę tyl­ko sobie. K. Ch.


małe-dzieci-są ­kie-bez­bron­ne-są nieświadome-cieszą- rzeczy-łe-i często-bez-­by-większe­go-znaczenia-dziec­ko- wyob­raźę
kasiachmałedziecisą ta­kiebez­bron­nesą nieświadomeciesząje rzeczymałei częstobezni­bywiększe­goznaczeniadziec­koma wyob­raźnięi pod­da­je sięjejmożetu tkwisednonie wol­nozat­ra­cićw swo­jejduszydzieckawar­tona zaw­szepo­zos­tacnimdo­rośliro­biąkrzywdęin­nymświadomiekiedydziec­koje­dynienieświado­miejest w sta­niezro­bićtyl­kosobiechmałe dziecidzieci są ta­kiesą ta­kie bez­bron­necieszą je rzeczyje rzeczy małemałe i częstoi często bezbez ni­byni­by większe­gowiększe­go znaczeniaznaczenia dziec­kodziec­ko ma wyob­raźnięma wyob­raźnię i pod­da­je sięi pod­da­je się jejmoże tu tkwitu tkwi sednosedno możemoże nie wol­nonie wol­no zat­ra­cićzat­ra­cić w swo­jejw swo­jej duszyduszy dzieckamoże war­towar­to na zaw­szena zaw­sze po­zos­tacpo­zos­tac nimdo­rośli ro­biąro­bią krzywdękrzywdę in­nymin­nym świadomiekiedy dziec­kodziec­ko je­dynieje­dynie nieświado­mienieświado­mie jest w sta­niejest w sta­nie zro­bićzro­bić krzywdękrzywdę tyl­kotyl­ko sobiemałe dzieci są ta­kiedzieci są ta­kie bez­bron­necieszą je rzeczy małeje rzeczy małe i częstomałe i często bezi często bez ni­bybez ni­by większe­goni­by większe­go znaczeniawiększe­go znaczenia dziec­koznaczenia dziec­ko ma wyob­raźniędziec­ko ma wyob­raźnię i pod­da­je sięma wyob­raźnię i pod­da­je się jeja może tu tkwimoże tu tkwi sednotu tkwi sedno możesedno może nie wol­nomoże nie wol­no zat­ra­cićnie wol­no zat­ra­cić w swo­jejzat­ra­cić w swo­jej duszyw swo­jej duszy dzieckamoże war­to na zaw­szewar­to na zaw­sze po­zos­tacna zaw­sze po­zos­tac nimdo­rośli ro­bią krzywdęro­bią krzywdę in­nymkrzywdę in­nym świadomiekiedy dziec­ko je­dyniedziec­ko je­dynie nieświado­mieje­dynie nieświado­mie jest w sta­nienieświado­mie jest w sta­nie zro­bićjest w sta­nie zro­bić krzywdęzro­bić krzywdę tyl­kokrzywdę tyl­ko sobie

Jeżeli naj­bar­dziej niewin­ne i bez­bron­ne dziec­ko nie może czuć się bez­pie­cznie w ja­kimś społeczeństwie, wówczas już nikt bez­pie­cznie czuć się w nim nie może! za­pom­niałam two­jej duszy odcienie przez te la­ta bez ciebie i tyl­ko two­je ręce śnią mi się wciąż ta­kie młode uczyłeś mnie ile barw może mieć w so­bie zieleń że dum­na ak­wa­mary­na nie od­da od­cieni morza a błękit na­wet królew­ski nie może równać się z niebem ut­le­niły się pod powiekami dziecięcych ob­razów kontury a prze­cież ty je­den wierzyłeś że nig­dy cię nie zawiodę mo­jemu Ojcu Były to je­dyne chwi­le me­go życia, kiedy czułem się zu­pełnie bez­silny; tak bez­silny, jak tyl­ko może się czuć człowiek, który up­rzy­tom­ni so­bie, że zaw­sze może iść z cza­sem nap­rzód, lecz nig­dy go pow­strzy­mać. Trwało to jed­nak krótko; po­tem zro­zumiałem, że człowiek, który chciałby pow­strzy­mać czas, jest w ta­kiej sy­tuac­ji, jak­by wsadził dłoń w górski stru­mień i czując jej drżenie, myślał, że tamą jest je­go dłoń.Ja­kimś spo­sobem zdałem so­bie sprawę - pop­rzez krzyk w mo­jej głowie - że choć jes­tem spęta­ny, bez­radny i krwa­wię, po­zos­tałem wol­ny: mogłem zniena­widzić ludzi, którzy mnie tor­tu­rowa­li, al­bo im wy­baczyć. Wiem, nie brzmi to dob­rze. Jed­nak w szar­pnięciach i kąsa­niu łańcucha, kiedy tyl­ko ty­le ci zos­tało, ta wol­ność sta­nowi wszechświat możli­wości. A wybór po­między niena­wiścią i wy­bacze­niem może stać się his­to­rią two­jego życia.Kim­kolwiek jesteś Dzi­siaj będziesz nikim Co­kol­wiek robisz Dziś nie zro­bisz już nic Nad­szedł koniec Bez­li­tos­ny Pan Wy­kona sąd Nad­szedł koniec Pod­daj się I odłóż broń Zam­knie się bra­ma niebios Słońce złapać nie może tchu Będzie boleć Nie możemy zos­tać tu Nad­szedł koniec Bez­li­tos­ny Pan Wy­kona sąd Nad­szedł koniec Pod­daj się I odłóż broń Tor­tu­ry nieśmiertelne Płoniesz w og­niu piekieł Budzisz się z przerażeniem Te­raz idź i nie grzesz więcej...Jes­teś piękny. Jes­teś cu­dow­ny i wszys­tko, co ro­bisz, jest cu­dow­ne, bo ty to ro­bisz. Jes­teś tą sil­niej­szą stroną. Możesz zro­bić coś źle i wie­dzieć, że to jest złe, al­bo zro­bić coś dob­rze i wie­dzieć, że to jest dob­re, ale to coś nie może ci nicze­go zro­bić. Ty, to cały czas ty.