Mały Jaś ko­pie piłkę o ceg­laną ścianę bo co mu zostało Je­go oj­cu wy­siadła wątroba obok stacji na auto­buso­wym przystanku i chłop jak kłoda zesztyw­niał w parku Mat­ka Jasia spro­wadziła wujka który dla pop­ra­wy nastroju ko­loro­we ba­lony dmuchał ku­pował krówki i czer­woną oranżadę mat­ce spra­wił brzuch i wy­mioty ciążą wywołane Piłka od­bi­ta od ściany w psie od­cho­dy wpadła chłopiec wy­tarł ją o trawę i kopie w bólu jęczy ściana.


mały-jaś-ko­pie-piłkę-o-ceg­laną-ścianę-bo-co mu zostało-je­go-oj­cu-wy­siadła-wątroba-obok-stacji-na-auto­buso­wym-przystanku-i
markamałyjaśko­piepiłkęceg­lanąścianęboco mu zostałoje­gooj­cuwy­siadławątrobaobokstacjinaauto­buso­wymprzystankuchłopjak kłodazesztyw­niałw parkumat­kajasiaspro­wadziławujkaktórydlapop­ra­wynastrojuko­loro­weba­lonydmuchałku­powałkrówkiczer­wonąoranżadęmat­cespra­wiłbrzuchwy­miotyciążąwywołanepiłkaod­bi­taod ścianypsieod­cho­dywpadłachłopiecwy­tarłją o trawękopiebólujęczyścianamały jaśjaś ko­pieko­pie piłkępiłkę oo ceg­lanąceg­laną ścianęścianę bobo co mu zostałoco mu zostało je­goje­go oj­cuoj­cu wy­siadławy­siadła wątrobawątroba obokobok stacjistacji nana auto­buso­wymauto­buso­wym przystankuprzystanku ii chłopchłop jak kłodajak kłoda zesztyw­niałzesztyw­niał w parkuw parku mat­kamat­ka jasiajasia spro­wadziłaspro­wadziła wujkawujka któryktóry dladla pop­ra­wypop­ra­wy nastrojunastroju ko­loro­weko­loro­we ba­lonyba­lony dmuchałdmuchał ku­powałku­pował krówkikrówki ii czer­wonąoranżadę mat­cemat­ce spra­wiłspra­wił brzuchbrzuch ii wy­miotywy­mioty ciążąciążą wywołanewywołane piłkapiłka od­bi­taod­bi­ta od ścianyod ściany ww psiepsie od­cho­dyod­cho­dy wpadławpadła chłopiecchłopiec wy­tarłwy­tarł ją o trawęją o trawę ii kopiekopie ww bólubólu jęczyjęczy ścianamały jaś ko­piejaś ko­pie piłkęko­pie piłkę opiłkę o ceg­lanąo ceg­laną ścianęceg­laną ścianę bościanę bo co mu zostałobo co mu zostało je­goco mu zostało je­go oj­cuje­go oj­cu wy­siadłaoj­cu wy­siadła wątrobawy­siadła wątroba obokwątroba obok stacjiobok stacji nastacji na auto­buso­wymna auto­buso­wym przystankuauto­buso­wym przystanku iprzystanku i chłopi chłop jak kłodachłop jak kłoda zesztyw­niałjak kłoda zesztyw­niał w parkuzesztyw­niał w parku mat­kaw parku mat­ka jasiamat­ka jasia spro­wadziłajasia spro­wadziła wujkaspro­wadziła wujka którywujka który dlaktóry dla pop­ra­wydla pop­ra­wy nastrojupop­ra­wy nastroju ko­loro­wenastroju ko­loro­we ba­lonyko­loro­we ba­lony dmuchałba­lony dmuchał ku­powałdmuchał ku­pował krówkiku­pował krówki ikrówki i czer­wonąi czer­woną oranżadęczer­woną oranżadę mat­ceoranżadę mat­ce spra­wiłmat­ce spra­wił brzuchspra­wił brzuch ibrzuch i wy­miotyi wy­mioty ciążąwy­mioty ciążą wywołaneciążą wywołane piłkawywołane piłka od­bi­tapiłka od­bi­ta od ścianyod­bi­ta od ściany wod ściany w psiew psie od­cho­dypsie od­cho­dy wpadłaod­cho­dy wpadła chłopiecwpadła chłopiec wy­tarłchłopiec wy­tarł ją o trawęwy­tarł ją o trawę iją o trawę i kopiei kopie wkopie w bóluw bólu jęczybólu jęczy ściana

Przy­jechała czes­ka karuzela na sta­rej stacji się rozbija Już łabędzie jak pożółkłe zęby umoczo­ne w ka­wie placu przykręcają w jas­kra­wego słonecznym blasku Star­szy pan o lasce trzęsąc się jak galareta patrzy chrys­tu­sowym miłosierdziem na roz­jecha­nego jeża Chłopiec z czer­wo­nym karabinem za­moczo­nym w dziecięcych zbrodniach jak ter­mi­nator patrzy Na weekend ma­jowy otworzą to zlecą się dzieciaki wpadnę i ja z notatnikiem pochwy­cić jas­kra­we obrazy.Wyjżyj za ok­no, co widzisz? Zauważyłeś tą małą czer­woną kropkę? Tak to ja, jes­tem małym sza­rym pun­ktem W twoim ko­loro­wym życiu. Nie in­te­resu­jesz się i od­wra­casz wzrok. Lecz gdy spoj­rzysz tam po raz kolejny, Mnie już tam nie będzie, Zos­ta­nie tyl­ko porzu­cony czer­wo­ny płaszcz.Nie cier­pię pożeg­nań... Pew­nie po­lubiłabym je, gdy­bym umiała skon­struować ma­leńki we­hikuł cza­su, który mieściłby się w kie­sze­ni mo­jego czer­wo­nego płaszcza. Póki co mo­je dłonie nie pot­ra­fią na­wet za­rejes­tro­wać Two­jego ciepła, by mieć go pod dos­tatkiem na tzw. gor­sze dni. Dworzec auto­buso­wy- jed­no z naj­smut­niej­szych miej­sc na ku­li ziemskiej...Pi­sanie na te­mat mu­zyki jest jak tańcze­nie na te­mat architektury.Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem.(nie)mat­ka wy­rod­na mat­ka z pod Częstocho­wy poz­była się dziec­ka dla wy­gody przed ka­me­ra­mi płakała pok­rzyw­dzoną uda­wała ut­rud­niała za­cierając śladdy