Mam Cię na co dzień. Two­je zdjęcie w te­lefo­nie i głos nag­ra­ny na dyk­ta­fonie. Jed­nak ciągle mi mało...


mam-cię-na co dzień-two­ zdjęcie-w te­lefo­nie-i głos-nag­ra­ny-na dyk­­fonie-jed­nak ągle-mi ło
opuszczonamamcięna co dzieńtwo­je zdjęciew te­lefo­niei głosnag­ra­nyna dyk­ta­foniejed­nak ciąglemi małomam cięcię na co dzieńtwo­je zdjęcie w te­lefo­niew te­lefo­nie i głosi głos nag­ra­nynag­ra­ny na dyk­ta­foniejed­nak ciągle mi małomam cię na co dzieńtwo­je zdjęcie w te­lefo­nie i głosw te­lefo­nie i głos nag­ra­nyi głos nag­ra­ny na dyk­ta­fonietwo­je zdjęcie w te­lefo­nie i głos nag­ra­nyw te­lefo­nie i głos nag­ra­ny na dyk­ta­fonietwo­je zdjęcie w te­lefo­nie i głos nag­ra­ny na dyk­ta­fonie

Jes­teś jak gwiaz­da. Widzę Cię, błyszczysz jes­teś tak jas­ny, piękny jed­nak ta­ki da­leki. Wy­ciągam rękę mając nadzieję, że Cię dot­knę, złapię, zat­rzy­mam. tra­fiam na ni­cość. Jes­teś za da­leko.. Nocą sta­jesz się wy­raźny ta­ki real­ny, ale kiedy nas­ta­je dzień wszys­tko zni­ka.. Mówią, że da­lej świecisz.. Jed­nak ja nie widzę. Cze­kam na wieczór. Na czas, w którym Ty zaczy­nasz błyszczeć jeszcze jaśniej.Wkońcu ją zna­lazł. Sie­działa sa­ma na po­moście, nie płakała ale on wie­dział że jest smutna. -Co się stało? Od kiedy wróciłaś cały czas jes­teś smut­na. Ciągle tyl­ko czy­tasz, nie roz­ma­wiasz, nie śmiejesz się. -Nie, to nic mam po pros­tu zły dzień, no dob­ra tydzień - miesiac, rok, zy­cie; po­mys­lała- Jut­ro bedzie le­piej- jed­nak doświad­cze­nie mówiło że bedzie co­raz gorzej.Ru­dy włos otu­la mnie jak szal, szal pachnący ta­jem­nicą poznania. W ser­cu czu­je skwier­czący żal, Uciekła - ig­no­rując mo­je wzywania. Wzrok błękit­ny, intymny jak ko­lac­ja ze śniadaniem Jed­nak to zdjęcie, ob­raz zimny nie otu­li mnie przed spa­niem. Oko jed­nak mo­je ucieszy us­miech na twarzy wywoła Do snu jed­nak mi sie nie śpieszy Cze­ka tu na mnie jej pierś goła...kłębią się z cicha przepływający­mi impulsami ciągle w so­bie powielane py­tania o jed­nym dźwięku nag­ro­madzo­ne i zatrzymane w bo­jaźni niepew­nej duszy ma­lują dziw­ny grymas ze szklis­tym błyśnięciem gałek nie od­la­tują obojętnie lecz niewy­powie­dzianych nig­dy nie usłyszy jut­ro a one nie poz­nają odpowiedzi jed­nak upar­cie się rozsiadła w pieleszach me­go krużganku niep­roszo­na mat­ka głupich po­lubiła skrom­ne połacie i za­mie­szkała na ja­kiś czas bliżej nieokreślony ciepłym szep­tem raczy że w bi­ciu płoche­go serca us­ta za­mil­kną uczuciem...Muszę jed­nak coś czuć pod sto­pami. Na skoczni mam nar­ty, w sa­molo­cie podłogę.nie mam wam nic no­wego do po­wie­dze­nia po­noć wy i tak wszys­tko już wszys­tko i tak wiecie .............................................................. .............................................................. a jed­nak ciągle py­tacie dlacze­go ??