Marzyć o tym, żeby choć na chwilę oder­wać się od codzien­ności. Od sza­rego chod­ni­ka, którym chodzę codzien­nie. Od tych ludzi, których codzien­nie spo­tykam. Od te­go całego zamętu, głupo­ty, kłam­stwa, nieto­leran­cji... Prze­cież to tak niewiele, a tak dużo.


marzyć-o tym-żeby-choć-na chwilę-oder­wać ę-od codzien­noś-od sza­rego-chod­­ka-którym chodzę-codzien­nie-od tych-ludzi
zielona15marzyćo tymżebychoćna chwilęoder­wać sięod codzien­nościod sza­regochod­ni­kaktórym chodzęcodzien­nieod tychludziktórychcodzien­niespo­tykamod te­gocałegozamętugłupo­tykłam­stwanieto­leran­cjiprze­cież to takniewielea takdużomarzyć o tymżeby choćchoć na chwilęna chwilę oder­wać sięoder­wać się od codzien­nościod sza­rego chod­ni­kaktórym chodzę codzien­nieod tych ludziktórych codzien­niecodzien­nie spo­tykamod te­go całegocałego zamętunieto­leran­cji prze­cież to takprze­cież to tak niewielea tak dużożeby choć na chwilęchoć na chwilę oder­wać sięna chwilę oder­wać się od codzien­nościktórych codzien­nie spo­tykamod te­go całego zamętunieto­leran­cji prze­cież to tak niewiele

Wierzę w czy­nienie dob­ra. Wierzę w uczci­wość. Po­za tym wal­czę ze swoimi pot­wo­rami, jak każdy. Tak sa­mo się boję. Może trochę bar­dziej niż mo­je otocze­nie boję się nu­dy i ba­nal­ności. W ja­kiś sposób doświad­czam ich codzien­nie, więc jes­tem też codzien­nie zmuszo­ny do te­go, żeby w ba­nal­nym od­kryć niebanalne.Codzien­na roz­mo­wa,codzien­ny wi­dok two­je twarzy,codzien­ny po­całunek-przeszłość,która już nie powróci .Szu­kasz za­pachu mo­jej codzien­ności z nadzieją że spot­kasz błysk nies­pełnionej przeszłości Nit­ki la­biryn­tu z których nie ma wyjścia Jes­teśmy tak blisko Czy tak jes­teśmy stworze­ni, iż śmierć mu­simy przyj­mo­wać w codzien­nych małych daw­kach, gdyż w prze­ciw­nym ra­zie życie stałoby się nieznośne? Jak to możli­we, tak bar­dzo ko­goś kochać i nie wie­dzieć o tym, budząc się codzien­nie tak da­leko od domu? Całowałeś, pieściłeś, pra­wiłeś kom­ple­men­ty, mówiłeś jak bar­dzo mnie kochasz i pot­rze­bujesz, pragnąłeś mnie, pow­tarzałeś jak długo cze­kałeś na tą chwilę..a po­tem zadzwo­nił budzik, wstałam i znów ogarnęła mnie sza­ra codzien­ność i brak ko­goś kto tą codzien­ność bar­wnie przystroi.