mi­ka-zos­­wiłaś mnie-na pe­ronie-uśmie­chnięte­go-ze skrzynką-po­wie­dział-z bólem-roz­dzierając-mi ser­-jak mogłam
emilia szumiłomi­kazos­ta­wiłaś mniena pe­ronieuśmie­chnięte­goze skrzynkąpo­wie­działz bólemroz­dzierającmi ser­cejak mogłammyślałamże te­goprag­nienie wie­działamże cier­piniepo­win­nambyłapoz­wo­lićmu odejśćcze­mu nie za­pytałamnieprzy­tuliłamgonie byłamta­kajak dzi­siajskrzyw­dziłam gotakbar­dzochciałabymto nap­ra­wićzab­rać je­gobóluszczęśli­wićzacząćwszys­tkood no­wadlaukocha­negośpbrata zos­ta­wiłaś mnie na pe­roniena pe­ronie uśmie­chnięte­gopo­wie­działpo­wie­dział z bólemz bólem roz­dzierającroz­dzierając mi ser­ceże te­go prag­nienie po­win­nampo­win­nam byłabyła poz­wo­lićpoz­wo­lić mu odejśćnie przy­tuliłamprzy­tuliłam gonie byłam ta­kata­ka jak dzi­siajtak bar­dzobar­dzo chciałabymchciałabym to nap­ra­wićzab­rać je­go bólzacząć wszys­tkowszys­tko od no­wa/dla ukocha­negoukocha­nego śpzos­ta­wiłaś mnie na pe­ronie uśmie­chnięte­gopo­wie­dział z bólempo­wie­dział z bólem roz­dzierającz bólem roz­dzierając mi ser­cenie po­win­nam byłapo­win­nam była poz­wo­lićbyła poz­wo­lić mu odejśćnie przy­tuliłam gonie byłam ta­ka jak dzi­siajtak bar­dzo chciałabymbar­dzo chciałabym to nap­ra­wićzacząć wszys­tko od no­wa/dla ukocha­nego śp

Kiedy byłam mała, nie wie­działam co to smutek... Kiedy byłam mała, nie wie­działam co to ból... Kiedy byłam mała, nie miałam pojęcia ja­kie nap­rawdę jest życie... Kiedy byłam mała, nie ro­zumiałam wiele rzeczy... Kiedy byłam mała, nie wie­działam, że można płakać nie tyl­ko po stra­conej za­baw­ce lub stłuczo­nym ko­lanie po zabawie... Kiedy byłam mała, życie było łatwiejsze... Ale te­raz jes­tem duża i wiem to cze­go nie wie­działam kiedyś...- Wiesz spot­kałam dzi­siaj Boga. - I co Ci powiedział? - Po­wie­dział, że czas odejść, mój czas się skończył. Jed­nak sprze­ciwiłam mu się i po­wie­działam, że nie chcę, że muszę coś jeszcze tu zrobić. - Co takiego? - No jak to co. Muszę się jeszcze zakochać.Po­zos­ta­wiono mnie, bym czu­wał. Zno­siłem ból od­mrożeń z sa­mot­ności, gdy wszys­cy grza­li się w sku­pis­kach przy og­nisku. Nau­czo­no mnie jak zno­sić ból, by nie um­rzeć. Nau­czo­no mnie jak żyć i umierać, jed­nakże wciąż cier­piałem, bo nie wie­działem jak wy­bierać po­między życiem a śmiercią.Wie­działam, że wszys­tko, cze­go doświad­cza­my, jest sym­bo­lem cze­goś in­ne­go, że ry­tuały po­legają na od­gry­waniu in­nych wy­darzeń. Wie­działam, że nasze prak­tyczne umysły wyp­ro­wadziły ob­rzędy z głębi duszy na świat, żeby nie był on kom­plet­nie poz­ba­wiony sensu.Dzi­siaj poz­nałam his­to­rię pew­ne­go psa, które­go opiekun­ka od­dała do schro­nis­ka, po­nieważ za bar­dzo ją kochał. --- To był pies, które­go wzięła ze schro­nis­ka. Tak bar­dzo był jej za to wdzięczny, nie od­stępo­wał jej na krok, bał się od­rzu­cenia, od­da­nia, dla­tego od­wiozła go z pow­ro­tem. Jak twier­dzi dla je­go dob­ra. Dzi­siaj myśli o ko­lej­nym psie.Wi­tam Pana Chciałabym się pa­na za­pytać, jak to jest ba­wić się moimi uczuciami? Wchodzić bu­tami w życie i dep­tać naj­ważniej­sze wartości. Spra­wić, że się człowiek przy­wiążę, a po­tem nożyca­mi ob­ciąć tą nić, która nas łączyła. I być zim­nym. Zim­nym jak lód. Ja­kie to uczu­cie zos­ta­wić osobę krwa­wiącą na drodze zwa­nej życiem. Jeśli chce pan wie­dzieć, chętnie wyjaśnię.