Mięśnie dłoni muszą być wyćwiczo­ne i dob­rze roz­grza­ne, żebym mógł się swo­bod­nie wy­razić. Żeby one mogły opo­wie­dzieć coś za mnie. Bo dłonie mają swoją mądrość, jak­by były pro­wadzo­ne. I tak jak­by pro­wadziły mnie. Wte­dy mu­zyka uwal­nia się sa­ma i żyje już włas­nym życiem. A ja po­zos­taję sam.


mięśnie-dłoni-muszą-być-wyćwiczo­ne-i dob­rze-roz­grza­ne-żebym-mógł ę-swo­bod­nie-wy­razić-Żeby one-mogły-opo­wie­dzieć
leszek możdżermięśniedłonimusząbyćwyćwiczo­nei dob­rzeroz­grza­neżebymmógł sięswo­bod­niewy­razićeby onemogłyopo­wie­dziećcośza mniebo dłoniemająswojąmądrośćjak­bybyłypro­wadzo­nei takpro­wadziłymniewte­dy mu­zykauwal­nia sięsa­mai żyjejużwłas­nymżyciema ja po­zos­tajęsammięśnie dłonidłoni musząmuszą byćbyć wyćwiczo­newyćwiczo­ne i dob­rzei dob­rze roz­grza­neżebym mógł sięmógł się swo­bod­nieswo­bod­nie wy­razićŻeby one mogłymogły opo­wie­dziećopo­wie­dzieć coścoś za mniebo dłonie mająmają swojąswoją mądrośćjak­by byłybyły pro­wadzo­nei tak jak­byjak­by pro­wadziłypro­wadziły mniewte­dy mu­zyka uwal­nia sięuwal­nia się sa­masa­ma i żyjei żyje jużjuż włas­nymwłas­nym życiema ja po­zos­taję sammięśnie dłoni musządłoni muszą byćmuszą być wyćwiczo­nebyć wyćwiczo­ne i dob­rzewyćwiczo­ne i dob­rze roz­grza­neżebym mógł się swo­bod­niemógł się swo­bod­nie wy­razićŻeby one mogły opo­wie­dziećmogły opo­wie­dzieć cośopo­wie­dzieć coś za mniebo dłonie mają swojąmają swoją mądrośćjak­by były pro­wadzo­nei tak jak­by pro­wadziłyjak­by pro­wadziły mniewte­dy mu­zyka uwal­nia się sa­mauwal­nia się sa­ma i żyjesa­ma i żyje jużi żyje już włas­nymjuż włas­nym życiem

****** *** Każde­go dnia usycham z tęsknoty... ...wys­chnę, jak liść zdmuchnięty je­sien­nym wiatrem i ani śla­du po nim... Roz­wieje mnie wściekle... Nikt mnie już nie rozpozna, nie zobaczy, nie dotknie... Przestanę - czuć, - być, - chcieć... Czy wte­dy zatęsknisz??? Czy będzie Ci mnie brakować??? Czy wte­dy pomyślisz JAK JA JĄ KOCHAŁEM.... Czy ja to usłyszę? Czy Two­ja myśl dot­rze do mnie, a MO­JE SER­CE się ucieszy...? Czy tam gdzieś... po DRU­GIEJ STRO­NIE TĘCZY poczuję, że TĘSKNIŁEŚ??? ****** *** Po­zos­ta­wiono mnie, bym czu­wał. Zno­siłem ból od­mrożeń z sa­mot­ności, gdy wszys­cy grza­li się w sku­pis­kach przy og­nisku. Nau­czo­no mnie jak zno­sić ból, by nie um­rzeć. Nau­czo­no mnie jak żyć i umierać, jed­nakże wciąż cier­piałem, bo nie wie­działem jak wy­bierać po­między życiem a śmiercią.A Ty po pros­tu od­szedłeś. Nie zas­ta­nawiasz się już co u mnie, jak so­bie radze, jak żyje bez Ciebie. Może nie wiesz ile dla mnie znaczysz, a może nic Cie to nie ob­chodzi. Ale po­winieneś wie­dzieć jaką dziurę zro­biłeś u moim ser­cu. Tyl­ko nie pot­ra­fię szczerze z Tobą po­roz­ma­wiać. Bo prze­cież już nie rozmawiamy.Całe życie jest jak ogląda­nie mi­gaw­ki, po­myślał. Tyl­ko zaw­sze wygląda tak, jak­by człowiek przyszedł o dziesięć mi­nut spóźniony i nikt nie chce mu opo­wie­dzieć o co chodzi, więc mu­si się sam wszys­tkiego do­myślać. I nig­dy, ale to nig­dy nie zdarza się okaz­ja, żeby zos­tać na dru­gi pokaz.Pot­rze­buję cię Potrzebuję Żebyś zwinął się w wiel­kim fotelu I spoj­rzał na mnie – Prze­nik­li­wie i drapieżnie Żebym zno­wu poczuła serce Tłukące się jak koliber W zielo­nej klatce. Przyjdź u pro­gu nocy Cicho Na gra­nicy czer­wo­nego światła I miękkiego cienia Możesz za­pukać w okno A potem Będziemy sie­dzieć na drzewie Patrzeć Na wi­rujące ku niebu płat­ki kwiatów I dzięko­wać za pol­ne koniki Ro­bert po­kazu­je mi swo­je ob­ra­zy, są in­ne. Są ag­re­syw­ne. Py­ta, co na nich widzę, a ja od­po­wiadam: