Miłość is­tnieje w każdej chwi­li swe­go trwa­nia, wie­cznie. To je­dynie prze­lot­ne spoj­rze­nie w wie­czność, ja­kie jest nam dane.


miłość-is­tnieje-w każdej-chwi­li-swe­go-trwa­nia-wie­cznie-to ­dynie-prze­lot­ne-spoj­rze­nie-w wie­czność-ja­kie-jest nam
thornton (niven) wildermiłośćis­tniejew każdejchwi­liswe­gotrwa­niawie­cznieto je­dynieprze­lot­nespoj­rze­niew wie­cznośćja­kiejest namdanemiłość is­tniejeis­tnieje w każdejw każdej chwi­lichwi­li swe­goswe­go trwa­niato je­dynie prze­lot­neprze­lot­ne spoj­rze­niespoj­rze­nie w wie­cznośćja­kie jest namjest nam danemiłość is­tnieje w każdejis­tnieje w każdej chwi­liw każdej chwi­li swe­gochwi­li swe­go trwa­niato je­dynie prze­lot­ne spoj­rze­nieprze­lot­ne spoj­rze­nie w wie­cznośćja­kie jest nam danemiłość is­tnieje w każdej chwi­liis­tnieje w każdej chwi­li swe­gow każdej chwi­li swe­go trwa­niato je­dynie prze­lot­ne spoj­rze­nie w wie­cznośćmiłość is­tnieje w każdej chwi­li swe­gois­tnieje w każdej chwi­li swe­go trwa­nia

Jest ta­kie spoj­rze­nie na świecie, które da­je całko­wite ukojenie. Jest ta­ki uśmiech, który od­biera wszel­kie tros­ki. Jest także miłość, która nig­dy nie prze­mija. To spoj­rze­nie, uśmiech i miłość dziecka.Dob­ro i zło na­leży pa­miętać wie­cznie. Dob­ro, po­nieważ wspom­nienie, że kiedyś nam je wyświad­czo­no, uszlachet­nia nas. Zło, po­nieważ od chwi­li, w której je nam wyrządzo­no, spoczy­wa na nas obo­wiązek odpłace­nia za nie dobrem.Nic nie może prze­cież wie­cznie trwać, za miłość też przyj­dzie kiedyś nam zapłacić.Na wie­czność re­ligia nie da­wała nig­dy żad­nej gwa­ran­cji.Po co miała by to ro­bić? Prze­cież wie­czność się nie zepsuje.Prze­konałam się dziś, co praw­da po pi­jaku, że miłość bez cier­pienia nie is­tnieje. Ja­kie to pięknie głupie, że my ludzie pot­ra­fimy dla chwi­li szczęścia, poświęcić każdy cu­dow­nie za­powiadający się dzień na roz­myśle­nia. Dlacze­go miłość nie jest racjonalna? my łatwopalni ob­la­ni prag­nień benzyną krążymy wokół siebie w oddali ze strachu przed og­niem który między nami wie­cznie nienasycony …dorzu­camy słowa, spoj­rze­nia...grze­jemy się rumieniąc… nasza kaloryczność zam­knięta w ciałach szczap wzma­ga się pożądli­wie szu­kając ujścia z każdym jęku od­dechem łap­czy­wie tlen łykając ka­tali­zator płomienia …chwi­la za­pom­nienia...sta­jemy w ogniu…. płoniemy na stosie języ­ki og­nia liżą nas oboje sy­piąc spaz­ma­tycznie is­kra­mi na pościel mokrą od nasze­go po­tu ***(do­gasając) nas na popiół w jed­no ciało ….wyczerpani...zmieszani…. Odys, czer­wiec 2014 (do ob­ra­zu To­masza Ale­na Kopera) http://odyssynlaertesa.wordpress.com/2014/06/28/latwopalni/