Miłość mo­ja dla niej, spotęgo­wała do te­go stop­nia, że sta­wała się niena­wiścią, roz­koszo­wała się wi­dokiem te­go bólu codziennego.


miłość-mo­ja-dla-niej-spotęgo­wała-do te­go-stop­nia-że sta­wała ę-niena­wiśą-roz­koszo­wała ę-wi­dokiem-te­go-bólu
aleksander dumasmiłośćmo­jadlaniejspotęgo­wałado te­gostop­niaże sta­wała sięniena­wiściąroz­koszo­wała sięwi­dokiemte­gobólucodziennegomiłość mo­jamo­ja dladla niejspotęgo­wała do te­godo te­go stop­niaże sta­wała się niena­wiściąroz­koszo­wała się wi­dokiemwi­dokiem te­gote­go bólubólu codziennegomiłość mo­ja dlamo­ja dla niejspotęgo­wała do te­go stop­niaroz­koszo­wała się wi­dokiem te­gowi­dokiem te­go bólute­go bólu codziennegomiłość mo­ja dla niejroz­koszo­wała się wi­dokiem te­go bóluwi­dokiem te­go bólu codziennegoroz­koszo­wała się wi­dokiem te­go bólu codziennego

Im bar­dziej się od siebie od­da­laliśmy, tym roz­paczli­wiej sta­rałem się oca­lić to, co nas kiedyś łączyło, lecz niczym w błędnym ko­le, mo­ja des­pe­rac­ja po­wodo­wała, ze prze­paść między na­mi sta­wała się jeszcze większa.pos­trze­lo­na mar­chew­ka z og­rodów się wyr­wała natką chętnie pot­rząsała kwiat­ka uda­wała na­jeść się tym chciała w pod­sko­kach ra­dości kiedy ? nie zauważyła zjadła się do kości 2013  Sie­działa w wiel­kim do­mu, na ka­napie ze skóry, w ciszy która z dnia na dzień sta­wała się jej przyjaciółką. On na­zywał to ideal­nym światem dla niej. Ona więzieniem.Kiedy dziew­czy­na ma piętnaście lat, niena­widzi mężczyzn i wszys­tkich chętnie by wy­mor­do­wała. A w dwa la­ta później roz­gląda się, czy któryś przy­pad­kiem nie ocalał.In­dianin na­leży do Ziemi, czy mie­szka w la­sach, na równi­nach, w pueb­lach czy na wzgórzach. Jest nieodłączną częścią kra­job­ra­zu, po­nieważ siła, która uk­ształto­wała kon­ty­nent do­paso­wała człowieka do je­go otocze­nia. Wyrósł on tak na­tural­nie jak dzi­ki słonecznik i przy­należy do Ziemi po­dob­nie jak bizon...Wszys­cy oba­wialiśmy się jej trochę, kiedy mil­czała, ale znów prze­kony­wała śpiew­nym, roz­marzo­nym głosem, że to ona lęka się od­ro­binę nas, więc dla­tego milczy.