Miał ją- miał wszys­tko. Coś do głowy mu przyszło i wyszło tak, że wszys­tko prysło.


miał-ją-miał-wszys­tko-coś do głowy-mu przyszło-i wyszło-tak-że wszys­tko-prysło
szajbussmiałmiałwszys­tkocoś do głowymu przyszłoi wyszłotakże wszys­tkoprysłomiał jąmiał wszys­tkocoś do głowy mu przyszłomu przyszło i wyszłoi wyszło także wszys­tko prysłocoś do głowy mu przyszło i wyszłomu przyszło i wyszło takcoś do głowy mu przyszło i wyszło tak

Lecz - ko­niec końcem - nie wszys­tko było stra­cone. W śnie najgłębszym - też nie wszys­tko! W obłędzie - nie wszys­tko! W zem­dle­niu - nie wszys­tko! W śmier­ci - nie wszys­tko! Na­wet w gro­bie nie wszys­tko by­wa stra­cone! W prze­ciw­nym ra­zie zab­rakłoby nieśmier­telności dla człowieka.Wszys­tko, co do­tychczas przeżył zda­wało mu się upad­kiem, a miał już tak mało cza­su do podniesienia.Przet­warzam da­ne jak komputer, mi­mo wszys­tkich tych rzeczy, pa­mietam wszys­tko, jak­byś puścił film i od­tworzył na szybko, wszys­tko przepływa wam przez pal­ce, ja za­pamietu­je każdy parcel, życie to jak kosz, usu­wasz ,tworzysz, do­dajesz wszys­tko na swój koszt, nikt za błedy two­je nie od­po­wie, nikt ich tez nie naprawi, weź pli­ki i roz­pla­nuj wszys­tko tak by kosz usunąc z dys­ku umysłu.Ten kto chce po­siąść wszys­tko, nie będzie miał niczego...Gdy­bym też miał dar pro­roko­wania i znał wszys­tkie ta­jem­ni­ce, i po­siadł wszelką wiedzę, i wiarę miał tak wielką, iżbym góry prze­nosił, a miłości bym nie miał - byłbym niczym.Coś upadło, hu­kiem okropnym cisze przerwało. Zaszu­miał za ok­nem dąb stu letni, zam­knęłam powieki -szu­miał o cza­sie ubiegłym... I chodz sta­rałam się cisze przywrócić, spo­kojem,snem tęskno­te utu­lić, nie byłam w sta­nie trwać w tych wspomnieniach, -to one za­biły we mnie marzenia. I od­dać bym wszys­tko oddała, by­le by poczuć blis­kość Twe­go ciała.