Miał ochotę od­rzec, że cała ta ga­dani­na o uczu­ciach nie ma sen­su. Że uczu­cia się po­jawiają i zni­kają, że się nad ni­mi nie pa­nuje, dla­tego nie ma po­wodu się ni­mi za­mar­twiać. Że ludzi na­leży oce­niać po tym, co ro­bią, bo w końcu ok­reśla ich właśnie postępowanie.


miał-ochotę-od­rzec-że cała- ga­dani­na-o uczu­ciach-nie  sen­su-Że uczu­cia ę-po­jawiają-i zni­kają-że ę-nad-­mi
nicholas sparksmiałochotęod­rzecże całata ga­dani­nao uczu­ciachnie ma sen­sue uczu­cia siępo­jawiająi zni­kająże sięnadni­minie pa­nujedla­tegonie ma po­wodu sięza­mar­twiaće ludzina­leżyoce­niaćpo tymco ro­biąbo w końcuok­reślaichwłaśniepostępowaniemiał ochotęochotę od­rzecże cała ta ga­dani­nata ga­dani­na o uczu­ciacho uczu­ciach nie ma sen­suŻe uczu­cia się po­jawiająpo­jawiają i zni­kająże się nadnad ni­mini­mi nie pa­nujedla­tego nie ma po­wodu sięnie ma po­wodu się ni­mini­mi za­mar­twiaćŻe ludzi na­leżyna­leży oce­niaćoce­niać po tymbo w końcu ok­reślaok­reśla ichich właśniewłaśnie postępowaniemiał ochotę od­rzecże cała ta ga­dani­na o uczu­ciachta ga­dani­na o uczu­ciach nie ma sen­suŻe uczu­cia się po­jawiają i zni­kająże się nad ni­minad ni­mi nie pa­nujedla­tego nie ma po­wodu się ni­minie ma po­wodu się ni­mi za­mar­twiaćŻe ludzi na­leży oce­niaćna­leży oce­niać po tymbo w końcu ok­reśla ichok­reśla ich właśnieich właśnie postępowanie

Set­ki emoc­ji w je­den głos wzięły, W jed­no się echo zlały. Łza się po­toczyła, krew się ulała, Oczy wciąż w je­den pun­kt patrzą, I czekają, Cze­kają i nic po­nad to, Aż w końcu głos przemówi, Uwol­ni uczu­cia serca. Wy­buch i spalenie, To tyl­ko je czeka.ludzie nie po­win­ni się kłócić , osłabia to zaufa­nie i uczu­cia .Wca­le nie po­kazują tym ,że im za­leży .I chy­ba wciąż uświada­miam so­bie ja­kie to wszys­tko sta­je się is­totne. Roz­mo­wa, po­tok słów, uczu­cia, mówienia o uczu­ciach i wzrok... cza­sem przeszy­wający, cza­sem szcze­ry i bo­les­ny, cza­sem są to po pros­tu ciepłe oczy, które pomagają.Człowiek pot­ra­fi całe życie uni­kać in­ne­go człowieka tyl­ko dla­tego, że bo­ji sie spoj­rzeć mu w oczy. Wciąż uk­ry­wamy się przed in­ny­mi ludzmi, kry­jemy sek­re­ty, myśli, uczu­cia... Ale dlacze­go? Cze­mu nie możemy pop­rostu wyk­rzyczeć świetu w twarz, te­go co tkwi nam głębo­ko w sercu? Podziel­my się myśla­mi, a na­pew­no poczu­jemy sie lepiej.W og­rodzie niez­ba­danych roz­paczy, go­nić za marną gar­stką szczęścia. Po­tykając się o zra­nione dusze, łamię no­gi, na których stałam kiedyś ja­ko nadzieja. Nad rzeczką łez po cichu szlochając, wy­pełniam ser­ce bólem, tam­tym światom. Krzyków wy­pełnione niebo, szar­piącym pod­muchem wiat­ru wy­rywając resztki człowie­czej troski. Tworząc wier­sze sta­ram się wy­razić uczu­cia, które skry­te są we mnie. Nie du­sić wewnątrz bes­tii, której uczu­cia rwącej me myśli w su­peł nie­szczęść pogrążającej. Wypuścić...(?) Na­wet w uczu­ciach mój umysł zaw­sze podświado­mie wy­biera rzeczy­wis­tość, dla­tego też tak trud­no mi się od niej oder­wać, gdyż mu­siałbym porzu­cić tożsamość.