Miały być me­go spoczyn­ku strażnikami, Wy­doby­wać piękno, kar­mić obrazami, Wy­jaśniać, wska­zywać, być zaw­sze blisko, Jak mat­ka nad dziec­ka ma­leńką kołyską, Tym­cza­sem drwią ze mnie w twarz śmiejąc się, I za­miast spo­koju jest we mnie lęk...


miały-być-me­go-spoczyn­ku-strażnikami-wy­doby­wać-piękno-kar­mić-obrazami-wy­jaśniać-wska­zywać-być-zaw­sze-blisko-jak-mat­ka-nad
papillondenuitmiałybyćme­gospoczyn­kustrażnikamiwy­doby­waćpięknokar­mićobrazamiwy­jaśniaćwska­zywaćzaw­szebliskojakmat­kanaddziec­kama­leńkąkołyskątym­cza­semdrwiąze mniew twarzśmiejącsięza­miastspo­kojujest we mnielękmiały byćbyć me­gome­go spoczyn­kuspoczyn­ku strażnikamiwy­doby­wać pięknokar­mić obrazamibyć zaw­szezaw­sze bliskojak mat­kamat­ka nadnad dziec­kadziec­ka ma­leńkąma­leńką kołyskątym­cza­sem drwiądrwią ze mnieze mnie w twarzw twarz śmiejącśmiejąc sięi za­miastza­miast spo­kojuspo­koju jest we mniejest we mnie lękmiały być me­gobyć me­go spoczyn­kume­go spoczyn­ku strażnikamibyć zaw­sze bliskojak mat­ka nadmat­ka nad dziec­kanad dziec­ka ma­leńkądziec­ka ma­leńką kołyskątym­cza­sem drwią ze mniedrwią ze mnie w twarzze mnie w twarz śmiejącw twarz śmiejąc sięi za­miast spo­kojuza­miast spo­koju jest we mniespo­koju jest we mnie lęk

cza­sem mi przechodzisz przez myśl choć dla mnie niepisany jak list niewysłany co prze­padł jak ka­mień w wodę cza­sem tak na mnie patrzysz jak­byś nie tyl­ko czy­tał z moich ust i każdym nieos­trożnym muśnięciem przy­pomi­nasz że w żyłach za­miast krwi miewam od nad­gar­stków do stóp pod­sy­cany twym spojrzeniem złoty ogień Ocze­kiwała zaw­sze, że śmierć ma klasę, wszys­tko, co z nią związa­ne, po­win­no być wzniosłe. Tym­cza­sem oka­zuje się, że jest tak sa­mo by­le ja­ka jak życie.Ko­ty mają spo­soby by być tu od zaw­sze, na­wet jeśli do­piero co się po­jawiły. Po­ruszają się we włas­nym, oso­bis­tym ryt­mie cza­su. Zacho­wują się tak, jak­by ludzki świat był tym, w którym aku­rat przy­pad­kiem się zat­rzy­mały w drodze do cze­goś, być może o wiele ciekawszego.Nie zaw­sze pot­ra­fimy być wdzięczni innym... Nie zaw­sze pot­ra­fimy się odwdzięczyć... Dla mo­jej sios­try dla której za­miast być przy­jacielem cza­sami jes­tem wrogiem...Bum, bum. Słyszę mo­je serce. Bi­je so­bie równomiernie. Nie reagując na mój sprzeciw. Na moją psychi­ke wyglądającą mizernie. Po pros­tu so­bie bije. I przes­ta­wać raczej zamierza. Choć cza­sem chciałbym być martwa. To zaw­sze ktoś mi się zwierza. Ze ni­by mnie potrzebuje. Ze jes­tem wartościowa. Ale ja w to nie wierzę. Bo to są tyl­ko ich pus­te słowa. (...) Zno­wu wszys­tko się zaczy­na .. Myślę Kocham ... Two­ja Wi­na .. Ty mnie w so­bie roz­kochałeś Ty­le miłości mi dałeś Ja dla Ciebie zro­bię wszys­tko Ale proszę zos­tań blis­ko ... Po­wie­dzieć Ci Kocham ..To za mało .. Chcę budzić się przy To­bie co ra­no .. Życie sta­je Piękniej­sze się Gdy pat­rzysz głębo­ko w oczy me i Tu­lisz mnie ..jak nig­dy nikt Na zaw­sze chcę z Tobą być .!