mil­cze­nie-jest złotem-tyl­ko-wte­dy-gdy-jest mil­cze­niem-pomiędzy-mil­cze­nie-wo­bec-sta­ ę-kruszcem-przeklętym 
papillondenuitmil­cze­niejest złotemtyl­kowte­dygdyjest mil­cze­niempomiędzymil­cze­niewo­becsta­je siękruszcemprzeklętym… mil­cze­nie jest złotemtyl­ko wte­dygdy jest mil­cze­niemjest mil­cze­niem pomiędzymil­cze­nie wo­becwo­bec sta­je sięsta­je się kruszcemkruszcem przeklętym… gdy jest mil­cze­niem pomiędzymil­cze­nie wo­bec sta­je sięwo­bec sta­je się kruszcemsta­je się kruszcem przeklętym… mil­cze­nie wo­bec sta­je się kruszcemwo­bec sta­je się kruszcem przeklętym… mil­cze­nie wo­bec sta­je się kruszcem przeklętym… 

Wiesz, nieraz myślę so­bie, że to lek­ka prze­sada gdy mil­cze­nie przys­tra­jamy złotem. Po cza­sie może się oka­zać, że ta cisza, to tyl­ko zar­dze­wiała blacha, niemająca nic wspólne­go ze złotem. Wiem, nieraz bra­kuje słów szczególnie gdy myśli zap­rzątnięte...aczkol­wiek złoto jest szlachet­ne i wy­daje się dużym nietak­tem gdy nim za­tyka­my dziury niez­reczne­go mil­cze­nia lub ciszy pow­stałej w wy­niku niekon­tro­lowa­nego wybuchu.Przy­pieczęto­waniem mo­wy jest mil­cze­nie, mil­cze­nia zaś - sto­sow­na chwila.umilknę gdy o uczu­cia mnie zapytasz umilknę gdy słuchać będziesz chciał i  się zachwycać umilknę gdy wy­dam się so­bie zbyt śmiała umilknę bo jes­tem dla świata ta­ka mała Ty złap mnie gdy w mil­cze­niu będę spadać Ty ochroń gdy w mil­cze­niu będę się rozpadać Ty przyjdź tu gdy sa­mot­ne łzy w mil­cze­niu spłyną Ty bądź bo bez ciebie jes­tem tyl­ko zwykłą dziewczyną Cze­mu mil­czysz, sko­ro wiesz że ktoś cze­ka na Twój głos. Cze­mu cze­kasz na głos, sko­ro wiesz że nikt się nie odezwie. Jak to jest, że masz nadzieje a ktoś ją traci. Stań jak słup so­li, nie mów nic. Ale nie mil­cz już więcej.Można mil­czeć i mil­cze­niem ko­goś ranić.Ni­by mil­cze­nie jest złotem, ja się zas­ta­nawiam, czy nie sreb­rem. Czy nie le­piej jest dzielić się swoimi myśla­mi , na­wet jeżeli nie każdy jest w sta­nie je odeb­rać pra­widłowo? Wielu mędrców wciąż mil­czy, być może dla­tego są pos­trze­gani ja­ko głup­cy, bo nikt nie zna ich myśli?