Mo­ja gra na gi­tarze chy­ba się pop­ra­wiła, więc byłem w mniej­szej ma­niakal­nej dep­resji, ale da­lej nie miałem żad­nych przy­jaciół, wszys­tkich niena­widziłem, bo by­li ta­cy fałszywi.


mo­ja-gra-na gi­tarze-chy­ba ę-pop­ra­wiła-więc-byłem-w mniej­szej-­niakal­nej-dep­resji-ale-da­lej-nie miałem-żad­nych
kurt cobainmo­jagrana gi­tarzechy­ba siępop­ra­wiławięcbyłemw mniej­szejma­niakal­nejdep­resjialeda­lejnie miałemżad­nychprzy­jaciółwszys­tkichniena­widziłembo by­lita­cyfałszywimo­ja gragra na gi­tarzena gi­tarze chy­ba sięchy­ba się pop­ra­wiławięc byłembyłem w mniej­szejw mniej­szej ma­niakal­nejma­niakal­nej dep­resjiale da­lejda­lej nie miałemnie miałem żad­nychżad­nych przy­jaciółwszys­tkich niena­widziłembo by­li ta­cyta­cy fałszywimo­ja gra na gi­tarzegra na gi­tarze chy­ba sięna gi­tarze chy­ba się pop­ra­wiławięc byłem w mniej­szejbyłem w mniej­szej ma­niakal­nejw mniej­szej ma­niakal­nej dep­resjiale da­lej nie miałemda­lej nie miałem żad­nychnie miałem żad­nych przy­jaciółbo by­li ta­cy fałszywi

Pot­rakto­wałem ją pod­le i wy­garnąłem pros­to w twarz nap­rawdę przyk­re rzeczy, lecz ona i tak pot­ra­fiła zna­leźć ja­kiś powód, żeby mi podzięko­wać. Ta­ka po pros­tu była i chy­ba za to ją niena­widziłem. A może raczej niena­widziłem sa­mego siebie.Tak więc można os­ta­tecznie wyob­ra­zić so­bie człowieka za­kocha­nego, będące­go w dep­resji, ale człowiek dot­knięty dep­resją, który jest jed­nocześnie pat­riotą, to już dop­rawdy nie do wyobrażenia.Poz­byw­szy się wszys­tkich wrogów, zo­rien­to­wałam się , że nie mam żad­nych znajomych.Z życia przedszkolaka: ~i chy­ba nie umiem na­pisać dziś wiersza her­ba­ta styg­nie gdzieś na bok odstawiona a żółciut­ka cyt­rynka zaczy­na już pew­nie pływać do góry brzuchem a ja tak siedzę i du­mam jak go zam­knąć w słowa i chy­ba nie umiem wy­myślić dziś żad­nej sen­sownej klatki może to ko­ra przedczołowa al­bo po pros­tu skro­niowy płat nie chce ba­wić się w syntezowanie więc chy­ba dziś nic z te­go nie będzie je­go zielo­ne oczka zos­taną nieposkromione Mog­li­byśmy być szczęśli­wi gdy­byśmy tyl­ko chcieli, gdy­by za­miast użalać się że pa­da wyjść na spa­cer w deszczu, pa­miętasz? nie było dla nas żad­nych gra­nic, świat był piękny, wszys­tko ta­kie pros­te. Cie­szy­liśmy się z każdej spędzo­nej ra­zem chwi­li... A dziś? Dziś nic nie ro­bimy spon­ta­nicznie, jes­teśmy więźniami włas­nych ograniczeń.