Mo­ja wiara w ludzi spadła z trzydzies­te­go piętra i roz­biła się o chod­nik. Te­raz próbuję ją poz­bierać i pos­kle­jać. Jed­nak ludzie ut­rudniają mi to dep­cząc po niej i roz­drab­niając jeszcze bardziej.


mo­ja-wiara-w ludzi-spadła-z trzydzies­te­go-piętra-i roz­biła ę-o chod­nik-te­raz próbuję-ją poz­bierać-i pos­kle­jać
nighthuntressmo­jawiaraw ludzispadłaz trzydzies­te­gopiętrai roz­biła sięo chod­nikte­raz próbujęją poz­bieraći pos­kle­jaćjed­nak ludzieut­rudniająmi to dep­czącpo nieji roz­drab­niającjeszczebardziejmo­ja wiarawiara w ludziw ludzi spadłaspadła z trzydzies­te­goz trzydzies­te­go piętrapiętra i roz­biła sięi roz­biła się o chod­nikte­raz próbuję ją poz­bieraćją poz­bierać i pos­kle­jaćjed­nak ludzie ut­rudniająut­rudniają mi to dep­czącmi to dep­cząc po niejpo niej i roz­drab­niająci roz­drab­niając jeszczejeszcze bardziejmo­ja wiara w ludziwiara w ludzi spadław ludzi spadła z trzydzies­te­gospadła z trzydzies­te­go piętraz trzydzies­te­go piętra i roz­biła siępiętra i roz­biła się o chod­nikte­raz próbuję ją poz­bierać i pos­kle­jaćjed­nak ludzie ut­rudniają mi to dep­czącut­rudniają mi to dep­cząc po niejmi to dep­cząc po niej i roz­drab­niającpo niej i roz­drab­niając jeszczei roz­drab­niając jeszcze bardziej

Pos­przątam po to­bie, każde wspom­nienie zgniotę w kulkę i wcisnę głębo­ko, scho­wam myśli, stłumię roz­cza­rowa­nie, przes­tanę roz­myślać i zam­knę twoją pos­tać w głowie jak książkę, która oka­zała się dla mnie za trud­na. Nie mar­tw się, że jed­nak nie kochasz - które­goś dnia u mnie będzie wszys­tko w porządku.Pożeg­nała wszystkich choć Nikt nie wziął jej pożegnania tak na poważnie... Wy­jechała na sam szczyt budynku starą windą... Roz­puściła włosy... Otarła z łez oczy...roz­winęła skrzydła... ...wiatr rwał kon­wulsyj­nie pióra... ...chciała wzlecieć... skoczyła Co mogę dla Niej zrobić? Nie do­kończyć te­go wiersza opi­sem chłod­nym upadku z które­goś tam piętra... ..była wysoko... ...jest wysoko... Upa­dek oczy­wistą prawdą? Może jed­nak wzleciała? ...Anioł... o imionach Nadzieja i Miłość Zaczęłam po­woli os­wa­jać swoją samotność. Czy mu­siałeś po raz ko­lej­ny roz­wa­lić mój jeszcze po­zor­nie poukłada­ny świat...? Roz­darta dusza jak zer­wa­ne perły sy­pie się na podłogę, nie sposób jej poz­bierać... proś de­mona o przy­niesienie sznurka...W brzas­ku dnia nie widzę nicze­go . Po­wiecie , że to nor­malne . Nie , ja jed­nak widzieć chcę więcej . Chcę widzieć każde z sied­miu widm każde­go ze zna­nych mi ko­lorów . Chcę widzieć roz­kwi­tającą miłość , która widzieć pot­ra­fi i uno­sić się w po­wiet­rzu także pot­ra­fi . Jed­nak świecie , wiem że jes­teś zbyt mało ckli­wy by mi na to poz­wo­lić . Dla te­go , Nie dziękuję.Niektórych po­win­no się ro­zer­wać na dwie części. Bo ja­ko jed­na są chodzącym konfliktem. Pos­kle­jani z przeciwności.