Może które­goś jutra Słońce znów obudzi mnie pro­mieniami przez okno Dziś us­ta mam słone od mar­twej miłości...


może-które­goś-jutra-słoń-znów-obudzi-mnie-pro­mieniami-przez-okno-dziś-us­-mam-słone-od-mar­twej-miłoś
andreamożektóre­gośjutrasłońceznówobudzimniepro­mieniamiprzezoknodziśus­tamamsłoneodmar­twejmiłościmoże które­gośktóre­goś jutrajutra słońcesłońce znówznów obudziobudzi mniemnie pro­mieniamipro­mieniami przezprzez oknookno dziśdziś us­taus­ta mammam słonesłone odod mar­twejmar­twej miłościmoże które­goś jutraktóre­goś jutra słońcejutra słońce znówsłońce znów obudziznów obudzi mnieobudzi mnie pro­mieniamimnie pro­mieniami przezpro­mieniami przez oknoprzez okno dziśokno dziś us­tadziś us­ta mamus­ta mam słonemam słone odsłone od mar­twejod mar­twej miłościmoże które­goś jutra słońcektóre­goś jutra słońce znówjutra słońce znów obudzisłońce znów obudzi mnieznów obudzi mnie pro­mieniamiobudzi mnie pro­mieniami przezmnie pro­mieniami przez oknopro­mieniami przez okno dziśprzez okno dziś us­taokno dziś us­ta mamdziś us­ta mam słoneus­ta mam słone odmam słone od mar­twejsłone od mar­twej miłościmoże które­goś jutra słońce znówktóre­goś jutra słońce znów obudzijutra słońce znów obudzi mniesłońce znów obudzi mnie pro­mieniamiznów obudzi mnie pro­mieniami przezobudzi mnie pro­mieniami przez oknomnie pro­mieniami przez okno dziśpro­mieniami przez okno dziś us­taprzez okno dziś us­ta mamokno dziś us­ta mam słonedziś us­ta mam słone odus­ta mam słone od mar­twejmam słone od mar­twej miłości

Zachodzi słońce, ciepłem otu­la horyzont. Pro­mieniami nadziei.Przez całe mo­je życie nie wie­rzyłem w większość rzeczy, które wyczy­tywałem w podręczni­kach od his­to­rii i w to, cze­go uczy­li mnie w szko­le. Te­raz do mnie do­tarło, że nie mam pra­wa, by osądzać ko­goś na pod­sta­wie te­go, co o nim czy­tałem. Nie mam pra­wa do osądza­nia cze­gokol­wiek. Oto lek­cja, którą otrzymałem.Nie zostawiaj mnie, kochany, na pustyni bez Twej dłoni, którą można ścisnąć nocą, Twego głosu, który zbudzi mnie ze snu, Twej miłości, co owinie dzień czułością. Tul mnie, kochany, tul, i powiedz, jaka jestem młoda, i że czas uchroni mnie przed starością.po­dałam mu swój nu­mer te­lefo­nu, po­wie­działam ciche „zadzwon’’, może znaj­dzie dla mnie czas i wys­koczy­my gdzieś na kawę, może zap­ro­si mnie na ko­lejną randkę, i może za­kocha się we mnie, i będę naj­ważniej­sza przez dwa a i może i może ale może przez dwa może.Petersburg - to okno, przez które Rosja patrzy na Europę.Zak­witło mi słońce Nieobecnym gdy brud­ne uli­ce po­mar­szczo­ne deszczem na śmiet­nisku życiowych odpadów Łapię miodo­we chwi­le o Nieznajomy w tros­ce o jutro układam je w wodzie by urosły bo idziesz za mną krok za krokiem ale o mi­lion mi­nut dalej jes­teś na pewno tuż kocham Cię już dziś ry­sując w po­wiet­rzu trop po­pijam kawę sznurówką przy­wiąza­na pragnieniem roz­wiąza­nia mnie do duszy bo słońce wysoko a Ty za mną w objęciach świata.