Można wejść do tej sa­mej rze­ki - jak naj­bar­dziej - na­wet jeżeli brze­gi za­rosły trzciną, a gdzieś przy brze­gu po­jawiła się nieo­cze­kiwa­na mieliz­na. To właśnie rze­ki są jed­ny­mi z rzad­kich niez­mien­nych zja­wisk na świecie, i w cza­sie, i w przestrzeni.


można-wejść-do tej ­mej-rze­ki- jak naj­bar­dziej- na­wet-żeli-brze­gi-za­rosły-trzciną-a gdzieś-przy-brze­gu-po­jawiła ę
olga tokarczukmożnawejśćdo tej sa­mejrze­ki jak naj­bar­dziej na­wetjeżelibrze­giza­rosłytrzcinąa gdzieśprzybrze­gupo­jawiła sięnieo­cze­kiwa­namieliz­nato właśniesą jed­ny­miz rzad­kichniez­mien­nychzja­wiskna świeciei w cza­siei w przestrzenimożna wejśćwejść do tej sa­mejdo tej sa­mej rze­ki na­wet jeżelijeżeli brze­gibrze­gi za­rosłyza­rosły trzcinąa gdzieś przyprzy brze­gubrze­gu po­jawiła siępo­jawiła się nieo­cze­kiwa­nanieo­cze­kiwa­na mieliz­nato właśnie rze­kirze­ki są jed­ny­misą jed­ny­mi z rzad­kichz rzad­kich niez­mien­nychniez­mien­nych zja­wiskzja­wisk na świeciemożna wejść do tej sa­mejwejść do tej sa­mej rze­ki na­wet jeżeli brze­gijeżeli brze­gi za­rosłybrze­gi za­rosły trzcinąa gdzieś przy brze­guprzy brze­gu po­jawiła siębrze­gu po­jawiła się nieo­cze­kiwa­napo­jawiła się nieo­cze­kiwa­na mieliz­nato właśnie rze­ki są jed­ny­mirze­ki są jed­ny­mi z rzad­kichsą jed­ny­mi z rzad­kich niez­mien­nychz rzad­kich niez­mien­nych zja­wiskniez­mien­nych zja­wisk na świecie

W Czar­cim Prądzie nie ma la­dacznic, a przy­naj­mniej ta­kich, które się za nie uważają, choć nig­dy nie bra­kowało tu ko­biet ok­reślających się, jeśli ktoś upiera się przy dokład­nej od­po­wie­dzi, ja­ko in­tensyw­nie zamężne. Jed­ne­go męża mają na tym stat­ku, który przy­bywa do brze­gu co pół ro­ku, dru­giego na in­nym, zja­wiającym się por­cie na miesiąc, co dziewięć miesięcy.Pier­wszy raz w życiu, w tej jed­nej sytuacji, przy tym jed­nym człowieku poczułam się nieśmiało. Pier­wszy raz w życiu za­leżało mi, żeby ja­koś wypaść. I to 'ja­koś' wca­le tym ra­zem nie oznaczało- tak, jak dotychczas... Za­leżało mi, żeby wy­paść dobrze. Ba! Bar­dzo dob­rze, najlepiej! I gdy już miałam za sobą kil­ka­naście ta­kich ra­zy, że pot­rze­bowałam wy­padać przy Nim dobrze, to właśnie wtedy, pier­wszy raz, po­myślałam o... miłości...Człowiek może ogarnąć tak niewiele rzeczy na­raz; widzi­my tyl­ko to, co dzieje się przed na­mi, tu i te­raz; unao­cznienie so­bie równoczes­nej mno­gości pro­cesów, jak­kolwiek związa­nych ze sobą, jak­kolwiek się na­wet uzu­pełniających, przek­racza je­go możli­wości. Doświad­cza­my te­go na­wet wo­bec zja­wisk względnie pros­tych. Los jed­ne­go człowieka może znaczyć wiele, los kil­ku­set trud­no jest objąć, ale dzieje ty­siąca, mi­liona nie znaczą w grun­cie rzeczy nic.Nauka Bud­dy jest jak diament, niez­mien­ny w swej na­turze, jed­nak błyszczący bar­wa­mi tła, na którym leży. W ten sposób do­paso­wała się do kul­tu­rowych uwa­run­ko­wań poszczególnych krajów, nie tracąc jed­nocześnie nic ze swej esen­cji. Także dzi­siaj bud­dyzm znaj­du­je ta­kie for­my prze­kazu, które są od­po­wied­nie dla dob­rze wyk­ształco­nych i nieza­leżnych ludzi Zachodu.Na­początku wsztstko było dob­rze, jak w baj­ce. Wy­dawało mi się że mam naj­wspa­nial­szą przy­jaciółkę na zaw­sze. Jed­nak tak nie było... Nag­le zja­wiła się ona. Odeb­rała mi ją i zgry­wała moją dobrą ko­leżankę. Te­raz sa­ma so­bie siedzę na szkol­nych przer­wach i po cichu płaczę, choć i tak nikt te­go nie widzi...Bar­dzo często mam tak, że naj­mniej bo­li ok­ru­cieństwo wy­mie­rzo­ne wprost w moją osobę. Jed­nak naj­bar­dziej niez­nośny, palący ból roz­dziera mo­je wnętrze po­jawia się kiedy widzę cier­pienie in­nych, spo­wodo­wane bra­kiem czułości u osob­ników, którzy śmią się na­zywać ludźmi.