Mogą być pew­ni swe­go zda­nia, za­wis­tni, wspa­niali, wielcy Ma­leńkie is­to­ty, wiel­kości swoich prąci Wy­jałowieni z uczuć, nie czujący, że w plecy Wbiłem dwo­ma ręko­ma sto ty­sięcy os­trych noży Spo­radycznie lecz z klasą, ta­sując dłońmi tarot Wyg­ry­wając gi­tarą dźwięki hipnotyzujące Ze­ro odze­wu od dziś na Twe głuche halo Roz­bryz­ga­ny mózg siekierą, ot krwa­wy autoportret Ka­masut­ra, ma­sak­ra, zbrod­nie niedoszłych matek Ry­tual­ne mor­do­wanie, pe­net­racje maczetą Mas­tekto­mia tu i te­raz, bez znie­czu­lenia - zatem Us­pokój ner­wy, to początek dopiero.


mogą-być-pew­-swe­go-zda­nia-za­wis­tni-wspa­niali-wielcy-ma­ńkie-is­to­ty-wiel­koś-swoich-prą-wy­jałowieni-z uczuć-nie czujący
brunomogąbyćpew­niswe­gozda­niaza­wis­tniwspa­nialiwielcyma­leńkieis­to­tywiel­kościswoichprąciwy­jałowieniz uczućnie czującyże w plecywbiłemdwo­maręko­mastoty­sięcyos­trychnożyspo­radycznieleczz klasąta­sującdłońmitarotwyg­ry­wającgi­tarądźwiękihipnotyzująceze­roodze­wuod dziśna twegłuchehaloroz­bryz­ga­nymózgsiekierąot krwa­wyautoportretka­masut­rama­sak­razbrod­nieniedoszłychmatekry­tual­nemor­do­waniepe­net­racjemaczetąmas­tekto­miatu i te­razbezznie­czu­lenia zatemus­pokójner­wyto początekdopieromogą byćbyć pew­nipew­ni swe­goswe­go zda­niawielcy ma­leńkiema­leńkie is­to­tywiel­kości swoichswoich prąciprąci wy­jałowieniwy­jałowieni z uczućże w plecy wbiłemwbiłem dwo­madwo­ma ręko­maręko­ma stosto ty­sięcyty­sięcy os­trychos­trych nożynoży spo­radyczniespo­radycznie leczlecz z klasąta­sując dłońmidłońmi tarottarot wyg­ry­wającwyg­ry­wając gi­tarągi­tarą dźwiękidźwięki hipnotyzującehipnotyzujące ze­roze­ro odze­wuodze­wu od dziśod dziś na twena twe głuchegłuche halohalo roz­bryz­ga­nyroz­bryz­ga­ny mózgmózg siekierąot krwa­wy autoportretautoportret ka­masut­razbrod­nie niedoszłychniedoszłych matekmatek ry­tual­nery­tual­ne mor­do­waniepe­net­racje maczetąmaczetą mas­tekto­miamas­tekto­mia tu i te­razbez znie­czu­lenia zatem us­pokójus­pokój ner­wyto początek dopieromogą być pew­nibyć pew­ni swe­gopew­ni swe­go zda­niawielcy ma­leńkie is­to­tywiel­kości swoich prąciswoich prąci wy­jałowieniprąci wy­jałowieni z uczućże w plecy wbiłem dwo­mawbiłem dwo­ma ręko­madwo­ma ręko­ma storęko­ma sto ty­sięcysto ty­sięcy os­trychty­sięcy os­trych nożyos­trych noży spo­radycznienoży spo­radycznie leczspo­radycznie lecz z klasąta­sując dłońmi tarotdłońmi tarot wyg­ry­wająctarot wyg­ry­wając gi­tarąwyg­ry­wając gi­tarą dźwiękigi­tarą dźwięki hipnotyzującedźwięki hipnotyzujące ze­rohipnotyzujące ze­ro odze­wuze­ro odze­wu od dziśodze­wu od dziś na tweod dziś na twe głuchena twe głuche halogłuche halo roz­bryz­ga­nyhalo roz­bryz­ga­ny mózgroz­bryz­ga­ny mózg siekierąot krwa­wy autoportret ka­masut­razbrod­nie niedoszłych matekniedoszłych matek ry­tual­nematek ry­tual­ne mor­do­waniepe­net­racje maczetą mas­tekto­miamaczetą mas­tekto­mia tu i te­raz zatem us­pokój ner­wy

Ope­rac­ja się nie udała. Bez znie­czu­lenia wy­cięto serce.Mi­mo pow­szechne­go znie­czu­lenia życie nie stało się mniej bolesne.Piękna flo­rys­tka z Leszna o duszy kwietnej Wy­dała bal wiel­ki w Pradze na Letnej Wspa­niali goście: Rum­cajs, Kre­cik, żwi­rek i Muchomorek,... Na sto­le królo­wali stroj­ni: syr, ze­leni­na i bramborek Nie py­taj kiedy - baj­ka trwa więc brak da­ty konkretnej Nig­dy nie będziemy mog­li z całą pew­nością stwier­dzić, na ile nasze sto­sun­ki z in­ny­mi ludźmi są wy­nikiem naszych uczuć, miłości, niena­wiści, dob­ro­ci lub złości, a na ile są spo­wodo­wane sto­sun­kiem sił po­między na­mi a nimi.Kaf­tan, a w kaf­ta­nie pan ze skrzy­wioną miną Ma­jaczący lek­ko, śli­ni się bez ustanku Sie­dzi na wózku, pop­la­miony śliną Wspo­mina je­dynie mil­cze­nie baranków Cichut­kie ok­rzy­ki, li­tos­ne błagania Łka­nia, płacz, śmiech - ten oczy­wiście jego Ob­raz gdy pos­tać led­wo się słania Pa­da na twarz zma­sak­ro­waną małą siekierą Dziw­na pos­tać, spo­koj­na, jed­nak skry­wa historię Nie bar­dzo ciekawą, nie bar­dzo dla każdego W je­go oczach tętni pus­tka w głowie fantasmagorie Piękny umysł, ja­ka szko­da, że zawładnął nim demon.W tych us­teczkach w płomień złożonych Nałóg we mnie pil­nie wzma­ga i pali. Na kształt ner­wo­wo wez­bra­nej fali Za­lewa taj­fun myśli wzburzonych. Dłonie mnie we włosach uwierają Twoich - i po więcej co­raz pędzą. Kłęby tych buj­nych loków nęcą I niczym gro­my burzy zachwycają. Ach kąpać się w tych sprężynach I dać po­ciąć się ich wo­nią ostrą. Za­pachów bez­li­tosną chłostą - Krwa­wiącą na roz­koszy wyżynach.