Myślałam że tęsknię kiedy byłeś daleko nieuchwytny jak podmuch najsłod­szej woni A dziś chadzam ścieżka­mi wciąż pachnącymi Tobą, moimi myślami i wzy­wam Cię słabnącym oddechem zaglądam w oczy uśmie­cham się, bawię I tyl­ko rozkładam się tęskno­ta wy­rywa siły w spo­koju, w cichut­kiej łzie spływa mo­ja pamięć o najbliższym i najlepszym Poz­nałabym Cię na krańcu świata w tłumie, wichurze zapachów pod­czas sza­leńcze­go biegu i na­wet gdy­byś spał w ciem­nym zaułku zaw­sze bym Cię dojrzała bo to tak oczy­wis­te, że jesteś a tak niepewne nienamacalne... Imię...


myśłam-że tęsknię-kiedy-byłeś-daleko-nieuchwytny-jak-podmuch-najsłod­szej-woni-a-dziś-chadzam-ścieżka­mi-wciąż-pachnącymi-tobą-moimi
mistycznamyślałamże tęskniękiedybyłeśdalekonieuchwytnyjakpodmuchnajsłod­szejwonidziśchadzamścieżka­miwciążpachnącymitobąmoimimyślamiwzy­wamcięsłabnącymoddechemzaglądamw oczyuśmie­chamsiębawiętyl­korozkładamsiętęskno­tawy­rywasiłyspo­kojuw cichut­kiejłziespływamo­japamięćnajbliższymnajlepszympoz­nałabymnakrańcuświatatłumiewichurzezapachówpod­czassza­leńcze­gobieguna­wetgdy­byśspałw ciem­nymzaułkuzaw­szebymdojrzałaboto takoczy­wis­teże jesteśtakniepewnenienamacalneimięmyślałam że tęsknięże tęsknię kiedykiedy byłeśbyłeś dalekodaleko nieuchwytnynieuchwytny jakjak podmuchpodmuch najsłod­szejnajsłod­szej wonidziś chadzamchadzam ścieżka­miścieżka­mi wciążwciąż pachnącymipachnącymi tobąmoimi myślamimyślami ii wzy­wamwzy­wam cięcię słabnącymsłabnącym oddechemoddechem zaglądamzaglądam w oczyw oczy uśmie­chamuśmie­cham siębawię ii tyl­kotyl­ko rozkładamrozkładam sięsię tęskno­tatęskno­ta wy­rywawy­rywa siłysiły ww spo­kojuw cichut­kiej łziełzie spływaspływa mo­jamo­ja pamięćpamięć oo najbliższymnajbliższym ii najlepszymnajlepszym poz­nałabympoz­nałabym cięcię nana krańcukrańcu świataświata ww tłumiewichurze zapachówzapachów pod­czaspod­czas sza­leńcze­gosza­leńcze­go biegubiegu ii na­wetna­wet gdy­byśgdy­byś spałspał w ciem­nymw ciem­nym zaułkuzaułku zaw­szezaw­sze bymbym cięcię dojrzaładojrzała bobo to takto tak oczy­wis­tetak niepewneniepewne nienamacalnenienamacalne imięmyślałam że tęsknię kiedyże tęsknię kiedy byłeśkiedy byłeś dalekobyłeś daleko nieuchwytnydaleko nieuchwytny jaknieuchwytny jak podmuchjak podmuch najsłod­szejpodmuch najsłod­szej woniwoni a dziśa dziś chadzamdziś chadzam ścieżka­michadzam ścieżka­mi wciążścieżka­mi wciąż pachnącymiwciąż pachnącymi tobąmoimi myślami imyślami i wzy­wami wzy­wam cięwzy­wam cię słabnącymcię słabnącym oddechemsłabnącym oddechem zaglądamoddechem zaglądam w oczyzaglądam w oczy uśmie­chamw oczy uśmie­cham siębawię i tyl­koi tyl­ko rozkładamtyl­ko rozkładam sięrozkładam się tęskno­tasię tęskno­ta wy­rywatęskno­ta wy­rywa siływy­rywa siły wsiły w spo­kojuw cichut­kiej łzie spływałzie spływa mo­jaspływa mo­ja pamięćmo­ja pamięć opamięć o najbliższymo najbliższym inajbliższym i najlepszymi najlepszym poz­nałabymnajlepszym poz­nałabym ciępoz­nałabym cię nacię na krańcuna krańcu światakrańcu świata wświata w tłumiewichurze zapachów pod­czaszapachów pod­czas sza­leńcze­gopod­czas sza­leńcze­go biegusza­leńcze­go biegu ibiegu i na­weti na­wet gdy­byśna­wet gdy­byś spałgdy­byś spał w ciem­nymspał w ciem­nym zaułkuw ciem­nym zaułku zaw­szezaułku zaw­sze bymzaw­sze bym ciębym cię dojrzałacię dojrzała bodojrzała bo to takbo to tak oczy­wis­teże jesteś a taka tak niepewnetak niepewne nienamacalneniepewne nienamacalne imię

Wieczór to­warzyszem nas najsłod­sza ciem­ność płynie sma­kiem ust pełnym kras me ser­ce jeszcze nie zginie. Chcę Ciebie,a Ty mnie do­tykaj ser­cem tak bym czuła dziś Cię nieważne gdzie i jak. De­likat­nie czuję Twe ręce tak pięknie manewrują ja wokół się kręcę a one na ciele buszują. Ile nas w nich ile godzin roz­koszy spełnionych ile no­wych narodzin w cza­sach szalonych. Nie py­tam bo po co bądź i zaw­sze chciej na­wet i smutną nocą nadzieję swą miej. Do­tyk tak boski spoj­rze­nie maślane na nic są troski gdy oczy kochane.Niech Cię błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący (oczy­wis­cie TYL­KO jes­li chcą !): Oj­ciec i Syn i Duch Święty ! a Mat­ka Bożą otacza Mat­czyną Opieką ! (Szkap­lerz Święty od Bo­ga i Mat­ki Bożej wciąż cze­ka na Ciebie) św. Anioł Boży a Stróż Twój niech Cię strzeże, kieru­je Tobą, oświeca Cie, wzmac­nia Cię i zap­ro­wadzi duszę Twoją do Żywo­ta Wiecznego. w Imie Je­zusa mod­le sie. Amen Za­mykam oczy uczę się Ciebie dotykiem... każdy łuk Twe­go ciała każde zagięcie poz­nać chcę przed świtem nim znikniesz jak Księżyc odchodzi ustępując miej­sca Jutrzence tak bym chciała poz­nać Cię bliżej lecz od­chodzisz zawsze gdy za­padnę w sen... masz chab­ro­we oczy... Nieznajomy, ścis­kam Twoją dłoń, zostań, kocham Cię! Tęsknie , kocham cię ..... a ty na­wet na mnie nie zwra­casz uwa­gi , ja cały czas się do ciebie uśmie­cham a ty za­raz się od­wra­casz .... Aha chy­ba wiem , nie wiesz z kim tańczyłeś na dys­ko­tece tak ?? Mu­siałam już wra­cać do realu ;*** Kocham Cię Jut­ro twe osiem­naste urodziny. Nig­dy nie znałem jeszcze ta­kiej dziewczyny. Ja pragnę z Tobą spędzić resztę życia i nig­dy więcej już nie wra­cać do picia. Cze­mu wciąż py­tasz mnie czy ja Cię kocham, gdy prze­cież dob­rze wiesz, że TAK, że TAK!? Gdy­bym nie kochał to bym z Tobą nie był i bym nie pi­sał i nie śpiewał tak :  Gdy­byś mnie tak por­wał W świat wiel­kiej namiętności Roz­budził we mnie to poczu­cie lekkości Gdy­byś tak wpro­wadził W świat wiel­kiego pożąda­nia Wyr­wał ze szponów zakłamania Gdy­byś mnie dopadł Do­konał zespolenia Budząc fa­le og­romne­go podniecenia Gdy­byś tak roz­pa­lił I zmu­sił do wiel­kiej miłości Zat­ra­cając część włas­nej godności Gdy­byś tak pozostawił Tak w tej chwi­li od niechcenia Czy miała bym dużo do stracenia