Myślę o To­bie w ko­lorach, które nie is­tnieją... Myślę o Nas słowa­mi Ra­dości pi­sany­mi Nadzieją... Niep­rze­jed­na­ne jest ser­ce co tak moc­no kocha, upar­te w Miłości... mo­je bi­je moc­no w Twoich ciepłych dłoniach... siedząc nap­rze­ciw Wo­jow­ni­ka Wil­czy­ca z zaufa­niem Mu się od­da­je- dwie Siły przy sobie, tak wo­bec siebie ot­warte, tak kochające, tak pochłonięte uczu­ciem i w nim tak roz­kosznie bezradne...


myślę-o to­bie-w ko­lorach-które-nie is­tnieją-myślę-o nas-słowa­mi-ra­doś-pi­sany­mi-nadzieją-niep­rze­jed­na­ne
uśmiechnięta anielicamyślęo to­biew ko­lorachktórenie is­tniejąo nassłowa­mira­dościpi­sany­minadziejąniep­rze­jed­na­nejest ser­ceco takmoc­nokochaupar­tew miłościmo­jebi­jew twoichciepłychdłoniachsiedzącnap­rze­ciwwo­jow­ni­kawil­czy­caz zaufa­niemmu sięod­da­jedwiesiłyprzysobietakwo­becsiebieot­wartekochającepochłonięteuczu­ciemi w nimroz­koszniebezradnemyślę o to­bieo to­bie w ko­lorachktóre nie is­tniejąnie is­tnieją myślęmyślę o naso nas słowa­misłowa­mi ra­dościra­dości pi­sany­mipi­sany­mi nadziejąnadzieją niep­rze­jed­na­neniep­rze­jed­na­ne jest ser­cejest ser­ce co takco tak moc­nomoc­no kochaupar­te w miłościw miłości mo­jemo­je bi­jebi­je moc­nomoc­no w twoichw twoich ciepłychciepłych dłoniachdłoniach siedzącsiedząc nap­rze­ciwnap­rze­ciw wo­jow­ni­kawo­jow­ni­ka wil­czy­cawil­czy­ca z zaufa­niemz zaufa­niem mu sięmu się od­da­jedwie siłysiły przyprzy sobietak wo­becwo­bec siebiesiebie ot­wartetak kochającetak pochłoniętepochłonięte uczu­ciemuczu­ciem i w nimi w nim taktak roz­kosznieroz­kosznie bezradnemyślę o to­bie w ko­lorachktóre nie is­tnieją myślęnie is­tnieją myślę o nasmyślę o nas słowa­mio nas słowa­mi ra­dościsłowa­mi ra­dości pi­sany­mira­dości pi­sany­mi nadziejąpi­sany­mi nadzieją niep­rze­jed­na­nenadzieją niep­rze­jed­na­ne jest ser­ceniep­rze­jed­na­ne jest ser­ce co takjest ser­ce co tak moc­noco tak moc­no kochaupar­te w miłości mo­jew miłości mo­je bi­jemo­je bi­je moc­nobi­je moc­no w twoichmoc­no w twoich ciepłychw twoich ciepłych dłoniachciepłych dłoniach siedzącdłoniach siedząc nap­rze­ciwsiedząc nap­rze­ciw wo­jow­ni­kanap­rze­ciw wo­jow­ni­ka wil­czy­cawo­jow­ni­ka wil­czy­ca z zaufa­niemwil­czy­ca z zaufa­niem mu sięz zaufa­niem mu się od­da­jedwie siły przysiły przy sobietak wo­bec siebiewo­bec siebie ot­wartetak pochłonięte uczu­ciempochłonięte uczu­ciem i w nimuczu­ciem i w nim taki w nim tak roz­kosznietak roz­kosznie bezradne

Tak dwie skraj­ności ludzkiej wrażliwości. Ko­bieta, mężczyz­na w og­niu skąpani On twar­dy jak skała Ona przy nim krucha i mała Jej lek­kie spoj­rze­nie a Je­go jak moc­ne uderzenie. Ich dłonie spot­ka­ne tak ra­zem w siebie dopasowane Chodź różni od siebie i tak w jedną całość złączą się w niebie.Pat­rzę w ogień i myślę ja­ki w To­bie płonąć może… Pat­rzę na Ciebie i pytam czy pożąda­nie ogar­nie Cię dziś? Czuję to w środku... jest tak jasno choć tak ciemno... spoglądam na us­ta... płoną czerwienią... do­tykam Cię... pier­wszy krok w drodze do ...Nikąd? w drodze do Raju? za­gubiona pora... czas się zatrzymał... ogień płonie... ja płonę ty płoniesz... gorąco tak .... Ciebie w sobie Siebie w Tobie Nas w oz­do­bie płomieni rozkoszy Mam Tak krótko to trwa. Tak szyb­ko się kończy. Nie mam cza­su w trak­cie czuć, muszę szyb­ko za­pamięty­wać, aby po­tem móc już w sa­mot­ności wszys­tko po­woli so­bie przy­pomi­nać i każdą chwilę wydłużać we wspom­nieniach o odczuwanie. Roz­kosz, czułość, tros­ka, przy­jaźń te­go pot­rze­buję, te­go pragnę za tym tęsknię do bólu, do gra­nic wytrzymałości. Nie pot­rze­buję spełnienia i miłości, jeśli istnieje.Człowiek jest tak moc­no związa­ny ze sobą, że trud­no mu o so­bie za­pom­nieć, można jed­nak wy­robić w so­bie zwyczaj myśle­nia o innych.Chciał/a bym tak bar­dzo podejść te­raz do Ciebie i tak moc­no Cię przytulić.. A za pew­ne tak bar­dzo jak ja chcę ty nie chcesz... -po­myśle­li obo­je mi­jając się przypadkowo na chodziku. Anioły włas­nych marzeń.'' Ki­lomet­ry po­każą Ci ile tak nap­rawdę ona dla Ciebie znaczy'' - przy­pom­niał so­bie słowa mat­ki i ogarnął go tak wiel­ki smu­tek, że nie wie­dział czy jeszcze kiedyś będzie z nim dobrze...