Na kar­tce nie ma twit­te­ra, e-maila, fa­cebooka. In­ternet jest nieosiągal­ny, or­togra­fię spraw­dzasz w słow­ni­ku. To bez­pie­czniej­sze! Wcześniej często zdarzało mi się spraw­dzać w in­terne­towym słow­ni­ku znacze­nie ja­kiegoś słowa al­bo za­sady je­go pi­sow­ni. Trzy godzi­ny później oka­zywało się, że ten wy­raz pro­wadził mnie od stro­ny do stro­ny i tak lądo­wałem na e-bayu, na którym właśnie ku­powałem ko­lejną sokowirówkę.


na kar­tce-nie  twit­te­ra-e-maila-fa­cebooka-in­ternet jest nieosiągal­ny-or­togra­fię-spraw­dzasz-w słow­­ku
neil gaimanna kar­tcenie ma twit­te­raemailafa­cebookain­ternet jest nieosiągal­nyor­togra­fięspraw­dzaszw słow­ni­kuto bez­pie­czniej­szewcześniejczęstozdarzałomi sięspraw­dzaćw in­terne­towymsłow­ni­kuznacze­nieja­kiegośsłowaal­boza­sadyje­gopi­sow­nitrzy godzi­nypóźniejoka­zywałosięże tenwy­razpro­wadziłmnieod stro­nydo stro­nyi taklądo­wałemna ebayuna którym właśnieku­powałemko­lejnąsokowirówkęna kar­tce nie ma twit­te­raor­togra­fię spraw­dzaszspraw­dzasz w słow­ni­kuwcześniej częstoczęsto zdarzałozdarzało mi sięmi się spraw­dzaćspraw­dzać w in­terne­towymw in­terne­towym słow­ni­kusłow­ni­ku znacze­nieznacze­nie ja­kiegośja­kiegoś słowasłowa al­boal­bo za­sadyza­sady je­goje­go pi­sow­nitrzy godzi­ny późniejpóźniej oka­zywałooka­zywało sięże ten wy­razwy­raz pro­wadziłpro­wadził mniemnie od stro­nyod stro­ny do stro­nydo stro­ny i taki tak lądo­wałemna którym właśnie ku­powałemku­powałem ko­lejnąko­lejną sokowirówkęor­togra­fię spraw­dzasz w słow­ni­kuwcześniej często zdarzałoczęsto zdarzało mi sięzdarzało mi się spraw­dzaćmi się spraw­dzać w in­terne­towymspraw­dzać w in­terne­towym słow­ni­kuw in­terne­towym słow­ni­ku znacze­niesłow­ni­ku znacze­nie ja­kiegośznacze­nie ja­kiegoś słowaja­kiegoś słowa al­bosłowa al­bo za­sadyal­bo za­sady je­goza­sady je­go pi­sow­nitrzy godzi­ny później oka­zywałopóźniej oka­zywało sięże ten wy­raz pro­wadziłwy­raz pro­wadził mniepro­wadził mnie od stro­nymnie od stro­ny do stro­nyod stro­ny do stro­ny i takdo stro­ny i tak lądo­wałemna którym właśnie ku­powałem ko­lejnąku­powałem ko­lejną sokowirówkę

Są rzeczy, które po pros­tu bez­pie­czniej jest ro­bić w to­warzys­twie mężczyz­ny: wędro­wać nocą przez las, mie­szkać na pus­tko­wiu w szałasie. Często jed­nak oka­zywało się, że można się bez mężczyzn obyć al­bo jed­ne­go zastąpić innym.myśliszmisiębezprzerwy prze­kar­tkuj mnie stro­na po stronie zos­ta­wiając miejsce ze wsty­du wypalone śliną z opuszek palców wczy­tuj się bez pamięci poz­naj czcionkę niech od­bi­je ci się druk na skórze łak­nij zdań, słów, liter słyszal­nych tyl­ko nocą w popłochu się chowam roz­rzu­cam się w słowa do niewypowiedzenia mam­roczę zdania li­tero­wane w zamęcie tych dziw­nych żądań od siebie Ja po stro­nie nieba ja po stro­nie piekła jest ciep­lej, co­raz cieplej chy­ba odpływam chy­ba wy­puszczam po­wiet­rze chwy­tam się dłońmi słońca lecz jest co­raz ciężej ucichło mo­je szkarłat­ne serce nie woła nie pro­si o więcej głębią oceaniczną jestem gra­natową lodowatą łuną niez­naną rybą nie wartą by ktoś łapał mnie na przynętę Gdy­bym miał pi­sać auto­biog­ra­fię, na pier­wszej stro­nie na­pi­sałbym o To­bie. Trzy­małbym się później upor­czy­wie tej, mo­jej naj­lep­szej strony.Przyjdź przyjdź Na pro­gu snu. Gdy jes­tem bezwolna Jak marionetka. Bez­bron­na – jak dziecko. Przyjdź przyjdź Nie py­taj o nic. Unieś mnie za­bierz mnie Spraw by świat Składał się z pro­mieni słońca Z bla­dego powietrza I two­jego uśmiechu. Na­rysuj na białym piasku Mo­je ciało. Zdmuchnij niepot­rzebną suknię. Spraw Bym kołysała się W rytm fal Jak łódź Łódź wypływająca w pier­wszy rejs A ty w łodzi