Na­tura ob­darzyła go ''hojnie'', bo o to tak bar­dzo prosił. Bez prob­le­mu ''na tym'' wiad­ra wo­dy nosił. Lecz sta­rość by­wa często nieudana już nie mógł-wy­siadły mu kolana...


na­tura-ob­darzyła-go ''hojnie''-bo-o to tak-bar­dzo-prosił-bez-prob­­mu-''na-tym''-wiad­ra-wo­dy-nosił-lecz-sta­rość-by­wa-często
niuszana­turaob­darzyłago ''hojnie''boo to takbar­dzoprosiłbezprob­le­mu''natym''wiad­rawo­dynosiłleczsta­rośćby­waczęstonieudanajużnie mógłwy­siadłymu kolanana­tura ob­darzyłaob­darzyła go ''hojniebo o to tako to tak bar­dzobar­dzo prosiłbez prob­le­muprob­le­mu ''nana tymtym'' wiad­rawiad­ra wo­dywo­dy nosiłlecz sta­rośćsta­rość by­waby­wa częstoczęsto nieudananieudana jużna­tura ob­darzyła go ''hojniebo o to tak bar­dzoo to tak bar­dzo prosiłbez prob­le­mu ''naprob­le­mu ''na tymna tym'' wiad­ratym'' wiad­ra wo­dywiad­ra wo­dy nosiłlecz sta­rość by­wasta­rość by­wa częstoby­wa często nieudanaczęsto nieudana już

Wczo­raj na niebie nie było Cię, kocha­na Gwiaz­do. Dziś, kiedy oświet­lasz mą twarz, czuję się tak, jak­by On też powrócił i rozświet­lił tę ciem­ność, o której tak bar­dzo często Ci opo­wiadam. Tak cu­dow­nie jest móc znów po­wie­dzieć Ci Nie przychodźcie już do mnie więcej zbyt dob­rze zna­ne obrazy. Stoję w ja­kimś ob­cym oknie. Deszcz roz­my­wa krajobrazy. Bez kla­mek drzwi i to okno. Przeszłość głas­ka pazurami. Za szkłem lep­sze życia rosną. Kwitną pachnąc marzeniami... Bar­dzo bym chciała, tak bar­dzo mocno Od­wrócić się i sta­wić czoła Lub szkło stłuc i wyjść przez okno Lecz boję się że nie zdołam Trud­no iść, gdy lep­kie jej łapy pętają i no­gi i ręce. Gdy w żółto-bru­nat­nej mazi ut­knęło sa­mot­ne serce...Myślisz - już niżej spaść nie możesz, Prze­cież nie może być już gorzej. Z nadzieją sta­wiasz na tą je­dyną kartę Lecz życie szyb­ko spro­wadza Cię na ziemię, Po­kazując, jak bar­dzo się myliłeś... Nig­dy nie jest tak, żeby nie mogło być jeszcze gorzej. Nigdy. ...'' Na zaw­sze tyl­ko Ty '' ... Tak na­pi­sała mi. Ja od­pi­sałem jej ... '' Tak bar­dzo Kocham Cię ''. Bez Ciebie nie chcę żyć. Już wolę um­rzeć ja. Już zaw­sze twój chcę być. Niech nasza miłość trwa na wieki al­bo dłużej. Prze­syłam Ci tą różę pełną miłości krwi. Niech zaw­sze Ci się śni. W ra­ju spot­ka­my się. Tu często jest zbyt źle. Przy­sięga nasza brzmi : * Już Zaw­sze Tyl­ko My *  * J.M & M.G. 4 EVER LOVE.* Wszys­cy słyszą: -To ona zos­ta­nie tu­taj. To ona będzie się tobą opieko­wać na sta­rość. Ta, którą tak bar­dzo nienawidzisz. A ja słyszę w głowie: -Tyl­ko ona, bo tyl­ko jej nikt nie pokocha.Ta ocho­ta jest pokręco­na a sens bar­dzo dziwny, ale chcę by po prob­le­mie...przyszedł prob­lem inny.