Nadzieje na zryw na­bite w butelkę Legną w mgły pochłoniętych kostek Przeszklo­nych wiarą pękniętych luster Oczo­dołów wy­pełnionych pustką To nie ta­kie proste To pros­te wca­le, a wcale Aż szko­da słów czasem (Po­nad wszelką wątpliwość) To prze­cież małe piwo Ach, gdy­by tyl­ko małe piwo Czuję Wzloty Upadki (i... zażyłość) Witając Pucho­we nozdrza Zi­mowym oddechem 


nadzieje-na zryw-na­bite-w butelkę-legną-w mgły-pochłoniętych-kostek-przeszklo­nych-wiarą-pękniętych-luster-oczo­dołów-wy­pełnionych
smoky bluenadziejena zrywna­bitew butelkęlegnąw mgłypochłoniętychkostekprzeszklo­nychwiarąpękniętychlusteroczo­dołówwy­pełnionychpustkątonie ta­kieprostepros­tewca­lea wcaleszko­dasłówczasempo­nadwszelkąwątpliwośćprze­cieżmałepiwoachgdy­bytyl­koczujęwzlotyupadkizażyłośćwitającpucho­wenozdrzazi­mowymoddechem nadzieje na zrywna zryw na­bitena­bite w butelkęw butelkę legnąlegną w mgływ mgły pochłoniętychpochłoniętych kostekkostek przeszklo­nychprzeszklo­nych wiarąwiarą pękniętychpękniętych lusterluster oczo­dołówoczo­dołów wy­pełnionychwy­pełnionych pustkąnie ta­kie prostepros­te wca­lea wcale ażaż szko­daszko­da słówsłów czasemczasem (po­nad(po­nad wszelkąwszelką wątpliwość)prze­cież małemałe piwopiwo achgdy­by tyl­kotyl­ko małemałe piwopiwo czujęczuję wzlotywzloty upadkiupadki (i(i zażyłość)zażyłość) witającwitając pucho­wepucho­we nozdrzanozdrza zi­mowymzi­mowym oddechem nadzieje na zryw na­bitena zryw na­bite w butelkęna­bite w butelkę legnąw butelkę legną w mgłylegną w mgły pochłoniętychw mgły pochłoniętych kostekpochłoniętych kostek przeszklo­nychkostek przeszklo­nych wiarąprzeszklo­nych wiarą pękniętychwiarą pękniętych lusterpękniętych luster oczo­dołówluster oczo­dołów wy­pełnionychoczo­dołów wy­pełnionych pustkąpustką to nie ta­kieproste to pros­tea wcale aż szko­daaż szko­da słówszko­da słów czasemsłów czasem (po­nadczasem (po­nad wszelką(po­nad wszelką wątpliwość)wątpliwość) to prze­cieżprze­cież małe piwomałe piwo achgdy­by tyl­ko małetyl­ko małe piwomałe piwo czujępiwo czuję wzlotyczuję wzloty upadkiwzloty upadki (iupadki (i zażyłość)(i zażyłość) witajączażyłość) witając pucho­wewitając pucho­we nozdrzapucho­we nozdrza zi­mowymnozdrza zi­mowym oddechem 

To ta­kie dziw­ne i niepojęte. Wstajesz,fajka,kawa,fajka. Znów leżysz,internet,fajka,internet. Idziesz do łazien­ki ,my­jesz się bo może coś. Jed­nak nic sie nie dzieje.Kawa,fajek,internet. Obiad. Jesz bo mu­sisz. I znów ro­bisz coś wbrew sobie. Fajek,internet,fajek,piwo. Od­bierasz te­lefon. Nie masz siły wstać. Nie idziesz a to właśnie te coś. Piwo,fajek. Wan­na,przy­sypiasz,wychodzisz,bo zimno. Jesz, coś zimnego,starego,nieważne. Fajek,piwo,internet,śpisz. Ko­lej­ny dzień,miesiąc,rok. Pra­ca od cza­su do cza­su Aby na pi­wo,faj­ki,zim­ne jedzenie. Zna­jomi raz na ja­kiś czas aby coś. Rodzi­na żyje sobą ma się dobrze. Ty , nieważne.Bo czym są mo­je grzechy małe, Gdy On po­kor­nych ma - miliony, Rzad­ko Mu głowę zawracałem I tyl­ko - w imię odtrąconych.A po­lic­ja mu­si prze­cież ja­koś żyć Gdy pra­ca nis­ko płat­na, ktoś in­ny mu­si płacić Za ta­kie mar­ne grosze, to jest typowe Tyl­ko idiota by nad­sta­wiał swoją głowę Miewam ta­kie odsłuchy, że resztki du­my Mnie łapią i wcis­kają się w gardło Stru­ny kradną, łamią mahoń I nie stać mnie na krzyk, tyl­ko skrzypię Ucie­czki pragnąc w Ciii-che Owi­nięcie się w prześcieradło, niegdyś Wy­wie­szałem czer­wo­ne w poślub­ne dni Szko­da, że z daw­nych, upadłych królestw Prze­pisuję pa­ranor­malność, letalną Zeszy­ty są nic niewar­te i ze wsty­du palą dowody Is­krzą po­laroidy przy akom­pa­niamen­cie trzasków sta­rych płyt Lecz w bu­tonier­ce trzy­mam czas na zryw Mo­je marze­nie jest pros­te w swej postaci. Chciałabym... ...móc się codzien­nie budzić z uśmiechem, ...każde­go dnia mieć powód do radości, ...w dzień czuć spokój i bezpieczeństwo, ...mieć parę słonecznych (ale nie różowych) okularów, ...wie­czo­rem wra­cać do przy­tul­ne­go zakątka, ...za­sypiać otu­lona ciepłem i śnić, że... ...nie jest to sen. Mieć taką codzienność... ...która roz­pa­la i da­je nadzieję, ...otacza dob­rem i wi­ta czułym gestem, ...tu­li pro­mieniami słońca ...i chro­ni war­stwą błękit­nych chmur. To mo­je marze­nie, które nie jest wca­le ta­kie proste.Wielkie miłości są proste, tylko małe są pełne powikłań.