Nap­rze­ciw do­ciekań i złośli­wych do­powie­dzeń przed gro­bem marzeń, siedzę i palę znicze. Już nie krzyczę. Mil­cze­niem us­ta parzę. Już chy­ba nie wierzę... Siedzę. Za­palam znicze. Daw­no zwiędło życie. Zblakły ko­kar­dy wydarzeń. Trze­ba przyz­nać szczerze, że świeże są tylko ru­dawe znicze. Nap­rze­ciw ob­cych szeptów i tnących wykrzyczeń, nad gro­bem włas­ne­go śmie­chu siedzę i... ...gaszę znicze.


nap­rze­ciw-do­ciekań-i-złośli­wych-do­powie­dzeń-przed-gro­bem-marzeń-siedzę-i-palę-znicze-już-nie krzyczę-mil­cze­niem-us­
alfa centaurinap­rze­ciwdo­ciekańzłośli­wychdo­powie­dzeńprzedgro­bemmarzeńsiedzępalęzniczejużnie krzyczęmil­cze­niemus­taparzęchy­banie wierzęsiedzęza­palamdaw­nozwiędłożyciezblakłyko­kar­dywydarzeńtrze­baprzyz­naćszczerzeżeświeżesą tylkoru­daweob­cychszeptówtnącychwykrzyczeńnadwłas­ne­gośmie­chugaszęnap­rze­ciw do­ciekańdo­ciekań ii złośli­wychzłośli­wych do­powie­dzeńdo­powie­dzeń przedprzed gro­bemgro­bem marzeńsiedzę ii palępalę zniczejuż nie krzyczęmil­cze­niem us­taus­ta parzęjuż chy­bachy­ba nie wierzęnie wierzę siedzęza­palam zniczedaw­no zwiędłozwiędło życiezblakły ko­kar­dyko­kar­dy wydarzeńtrze­ba przyz­naćprzyz­nać szczerzeże świeżeświeże są tylkosą tylko ru­daweru­dawe zniczenap­rze­ciw ob­cychob­cych szeptówszeptów ii tnącychtnących wykrzyczeńnad gro­bemgro­bem włas­ne­gowłas­ne­go śmie­chuśmie­chu siedzęsiedzę ii gaszęgaszę zniczenap­rze­ciw do­ciekań ido­ciekań i złośli­wychi złośli­wych do­powie­dzeńzłośli­wych do­powie­dzeń przeddo­powie­dzeń przed gro­bemprzed gro­bem marzeńsiedzę i palęi palę zniczemil­cze­niem us­ta parzęjuż chy­ba nie wierzęchy­ba nie wierzę siedzędaw­no zwiędło życiezblakły ko­kar­dy wydarzeńtrze­ba przyz­nać szczerzeże świeże są tylkoświeże są tylko ru­dawesą tylko ru­dawe zniczenap­rze­ciw ob­cych szeptówob­cych szeptów iszeptów i tnącychi tnących wykrzyczeńnad gro­bem włas­ne­gogro­bem włas­ne­go śmie­chuwłas­ne­go śmie­chu siedzęśmie­chu siedzę isiedzę i gaszęi gaszę znicze

Na stos resztek pod stołem gro­mada Siedzę, palę, be­kam, piję - w po­jedynkę wypada Ciem­no. Zim­no.Cisza i spokój. Kwiat­ki po­woli za­puszczają swe niewin­ne korze­nie, gasną znicze.Ciem­no. Zim­no.Cisza i spokój. Ro­baki śpią. Zi­ma. Na po­wie­rzchni ka­mien­na płyta, otu­lona białym puchem. Do­gory­wające znicze. Ciem­no. Ko­niec świąt. Nie za­pomi­naj­cie o płytach.( jak­by co to mie­szkam blis­ko Poz­nańskiej 15 w Gnieźnie :) ) Jest gorąco i nie narzekam Moc­no nie narzekam Gorącą kawę piję Do ochłody ją wypiję Trochę wyparuję Już chłod­niej się czuję Moc­no nie narzekam Na deszcz nie czekam Ule­wa zdarzyć się może Siedzę w domu Nie siedzę na dworze Jes­tem nieopa­lony Jes­tem nieogolony Mam skar­pe­ty po kolana I narze­kam już od rana Lecz nie moc­no Jak już wspominałem Tyl­ko trochę dziś Narze­kając przeklinałem  Nam jed­na szarża - do nieba wzwyż, I je­den or­der - nad gro­bem krzyż.W jas­nym płomyku Tulą ciepłe wspomnienia Nad gro­bem- żywi K.A.Sz. 31.10.2015r.